• Odbierz prezent
Kurs franka szwajcarskiego (CHF/PLN) po 4,15 złotego. Co dalej z Chinami?
Z artykułu dowiesz się:

  • o notowanich par walutowych,
  • o bieżącej sytuacji na rynku.

Rynkowa euforia w ostatnim czasie opierała się na dwóch filarach – nadziejach związanych ze szczepionką oraz przyjaznymi dla Wall Street nominacjami Joe Bidena. W kwestii Chin, zapadła wygodna cisza. Rynkowy konsensus zdaje się zakładać, że będzie z pewnością lepiej niż za prezydentury Trumpa. Czy napewno? Relacje amerykańsko-chińskie dały się znać inwestorom w roku 2018, kiedy Donald Trump w myśl zasady “wojny handlowe są łatwe do wygrania” rozpoczął wymianę ciosów z Pekinem na coraz wyższe cła. Choć kolejny rok przyniósł taktyczne zawieszenie broni (Trump liczył, że dzięki chińskim zakupom zdobędzie poparcie niezbędne do wygrania wyborów), wyższe cła zostały i w sumie nie do końca wiadomo, co dalej. Rynki rozumowały tak: jeśli wygra Trump, mamy kontynuację polityki przyjaznej Wall Street i big-corpo, ale ryzyko eskalacji konfliktu z Chiami.

Jeśli wygra Biden, uderzy w Wall Street, ale za to złagodzi realcje z Chinami. Tymczasem Biden nie tylko w Wall Street nie uderzył, ale (zapwne ku lekkiemu zdziwieniu bardziej progresywnych środowisk) postawił na „elity” rynków finansowych. Czy złagodzi też politykę wobec Chin? Z dużą pewnością można stwierdzić, że skończą się wojny na Twitterze, z jednej strony prowadzone przez samego prezydenta, z drugiej przez odpowiadającą mu Global Times. Ale nie o gesty i miłe słowa tu chodzi. Trump często wymachiwał szabelką, ale potem niewiele z tego wynikało. To, że Biden będzie bardziej dyplomatyczny, nie musi oznaczać zmiękczenia podejścia. Jak na razie sam prezydent elekt nie wypowiada się chętnie w tych kwestiach. Twierdzi jedynie, że będzie chciał konsultować stanowisko z innymi krajami oraz że Chiny muszą przestrzegać reguł. To jednak nie mówi kompletnie nic. Więcej powiedziała Kamala Harris – przyszły wiceprezydent. W niedawnym wywiadzie dała do zrozumienia, że ekipa Bidena nie dostała jeszcze prawie żadnych tajnych informacji i tak naprawdę trudno bez nich cokoliwiek powiedzieć.

To dość wymowne, bo pokazuje, że „gładka mowa” z okresu kampanii może szybko się po tej lekturze zmienić. Piszę o tym nie bez przyczyny. Po pierwsze, na niższym szczeblu w relacjach z Chinami cały czas wrzy. Pekin bez pardonu prowadzi pacyfikację opozycji w Hong Kongu i coraz śmielej naciska na USA w sprawie Tajwanu, jednocześnie wysyłając miłe gesty w kwestii handlu i oferując szczepionkę (warto zwrócić uwagę na owe 97% skuteczności – nie mogło być niżej niż w przypadku Moderny) w swojej strefie wpływów. Po drugie, gospodarczo i strategicznie Chiny na pandemii stanowczo wygrały. Będą jedynym krajem (z większych gospodarek), który w tym roku nie zmniejszy PKB, a w przyszłym mogą mieć jeden z najwyższych wzrostów. Ponadto wykorzystują paniczny interwencjonizm innych rządów – chiński eksport bardzo mocno rośnie, podczas gdy import pozostaje słaby. Zatem jeśli w 2018 roku USA były pod presją działania, teraz ta presja uległa zwielokrotnieniu. Przechodząc do spraw bieżących, początek tygodnia na rynku walut jest dość spokojny (pomijając funta i Brexit – o czym pisałem wczoraj). Dolar próbuje otrząsnąć się po spadkach, ale bez przekonania. Dziś o 10:10 euro kosztuje 4,4822 złotego, dolar 3,6967 złotego, frank 4,1548 złotego, zaś funt 4,9350 złotego.  


Przemysław Kwiecień

Główny Ekonomista X-Trade Brokers. Doktor nauk ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent UW i London Metropolitan University (tytuł MSc). Najlepszy analityk makroekonomiczny 2014 roku według NBP, Rzeczpospolitej i Parkietu. Wielokrotnie w czołówce rankingów prognoz walutowych agencji Bloomberg.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk