• Odbierz prezent
Kurs dolara traci względem większości walut. Amerykańskiej walucie szkodzą dobre nastroje na rynkach akcji

Dolar we wtorek nieznacznie zyskuje tylko w relacji z japońskim jenem i nowozelandzkim dolarem, a traci wobec pozostałych - ogólnie jednak zmiany nie są duże (w grupie G-10 spadek wobec NOK to 0,28 proc.). Widać wyczekiwanie na mocny fundamentalny impuls, jakim może okazać się wystąpienie szefa FED na sympozjum w Jackson Hole, które planowane jest na czwartek. Jerome Powell przedstawi tam perspektywy polityki monetarnej na kolejne miesiące. Na razie dolarowi "tradycyjnie" szkodzą dobre nastroje na rynkach akcji - Wall Street wspięła się nowe szczyty po informacjach dotyczących rychłego wprowadzenia szczepionki na COVID-19 (może mieć to miejsce jeszcze w tym roku), a także wznowieniu rozmów USA-Chiny dotyczących umowy handlowej. Wcześniej Donald Trump "straszył", że nie ma już ochoty rozmawiać z Chińczykami. Tymczasem rozmowy pomiędzy chińskim wicepremierem Liu He, a szefem USTR, Robertem Lighthizerem, oraz Sekretarzem Skarbu, Stevenem Mnuchinem, określono jako "konstruktywny dialog".

Dzisiaj w kalendarzu uwagę przyciągną dane z Niemiec - indeks Ifo o godz. 10:00, oraz popołudniowe odczyty z USA (indeks cen nieruchomości, sprzedaż nowych domów, indeks zaufania konsumentów). 

OKIEM ANALITYKA - Zawracanie kijem rzeki...

Obowiązujący schemat od dłuższego już czasu pozostaje niezmienny - napędzane zalewem taniego pieniądza amerykańskie indeksy ustanawiają nowe maksima, w czym pomagają im dość "przewidywalne" argumenty w postaci doniesień nt. rychłego wprowadzenia szczepionki na koronawirusa - widać, że politycy prowadzą wyścig z czasem, a Trump bardzo by chciał, aby pierwsi, zwykli obywatele USA zostali zaszczepieni jeszcze przed zaplanowanymi na początek listopada wyborami. Trudno ocenić, czy będzie to możliwe, ale najważniejsza jest przecież "nadzieja". Podobnie "nudnym" wątkiem są relacje handlowe pomiędzy USA, a Chinami. Trump (na potrzeby własnego elektoratu) wpierw "straszy", że z Chińczykami to już nie ma sensu rozmawiać, po czym "po cichu" czołowi przedstawiciele amerykańskiej administracji prowadzą "konstruktywny dialog" z chińską stroną. Od dawna oczywiste jest, że z biznesowego punktu widzenia, żadnej ze stron nie opłaca się zrywać już wypracowanych porozumień - obecne status quo nie jest idealne, ale nie jest też szkodliwe.

W końcu tygodnia odbędzie się coroczne sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole, które często bywało "nudne", ale nieraz potrafiło dostarczyć rynkom mocnego impulsu (pamiętna zapowiedź Bena Bernanke nt. programu QE). Wystąpienie Jerome Powella jest zaplanowane na czwartkowe, wczesne popołudnie. Po tym jak w zeszłym tygodniu inwestorzy nieco rozczarowali się zapiskami z lipcowego posiedzenia FED (zabrakło sygnałów zapowiadających możliwość zwiększenia "drukowania"), teraz rynki będą ponownie wsłuchiwać się w słowa przewodniczącego. Jest mało prawdopodobne, aby padły jakieś sugestie zapowiadające ścieżkę wyjścia z obecnej polityki, wręcz odwrotnie - FED zapewni raczej o tym, że "ultra-luźne" podejście zostanie utrzymane jeszcze przed bardzo długi czas. A to nie jest argument za odbiciem dolara. Nurt rzeki pozostaje silny.

Nota prawna


Marek Rogalski

Główny analityk walutowy w Domu Maklerskim BOŚ. Ekspert w dziedzinie tematyki związanej z rynkiem FX – swoje długoletnie doświadczenie zdobywał pracując w czołowych domach maklerskich w Polsce (z DM BOŚ związany od 2009 r.), prywatnie inwestor giełdowy od 1994 r. Zdobywca szeregu nagród na najlepiej typującego analityka (Puls Biznesu), ceniony komentator bieżących wydarzeń w ogólnopolskich mediach. 

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk