• Odbierz prezent
Kryptowaluty. Holenderski miliarder walczy z Facebookiem

Na Facebooku pojawiały się reklamy wykorzystujące wizerunek znanego holenderskiego miliardera – Johna de Mola. Reklamy te nadszarpnęły jego reputację i w związku z tym postanowił wstąpić na drogę sądową. Nie jest on jedynym poszkodowanym w starciu z Facebookiem.

 

John de Mol kontra Facebook

Na początku czerwca agencja Reuters poinformowała, że John de Mol – holenderski miliarder znany jako twórca takich programów jak Big Brother czy The Voice, złożył do sądu wniosek przeciwko Facebookowi. Warto wspomnieć, że majątek miliardera jest wyceniany na 1,7 mld USD.

Akt oskarżenia dotyczy reklam kryptowalutowych wykorzystujących wizerunek miliardera bez jego zgody. Zgodnie z informacjami, reklamy promujące scamy kryptowalutowe, wykorzystywały wizerunek de Mola, co negatywnie wpłynęło na jego reputację. Reklamy prawdopodobnie dotyczyły firm, związanych z fejkowymi kryptowalutami lub zachęcały użytkowników do wysyłania pieniędzy na zakup bitcoina (BTC), twierdząc, że taki projekt ma wsparcie znanego miliardera lub że jest on w niego zaangażowany. Według Reutersa, prawnicy de Mola twierdzą, że użytkownicy w ten sposób stracili 1,7 mln euro. Problem ten dotyczy około 200 osób. Dodano także, że inne osobistości z Holandii też stały się ofiarą podobnych działań.

Jacqueline Schaap – jedna z prawników, zwróciła uwagę, że Facebook powinien zapobiegać takim incydentom i że obecny proces weryfikacji jest niewystarczający: „Nie wiem, w jakiej rzeczywistości żyje Facebook, ale to nie działa”.

Rob Leathern – dyrektor ds. zarządzania produktem Facebooka powiedział reporterom, że spółka traktuje wprowadzające w błąd reklamy dotyczące znanych osób „bardzo poważnie”. Dodał, że obejmuje to także reklamy dotyczące de Mola.

Stephen O’Neal w swym artykule na portalu Cointelegraph zwrócił uwagę, że nie jest to pierwsza taka sytuacja, kiedy gigant mediów społecznościowych jest oskarżany o podejrzane reklamy i pomimo wysiłków firmy, problem wciąż istnieje.

 

Jak Facebook radzi sobie z niechcianymi reklamami?

W styczniu 2018 r. Facebook był pierwszą firmą z branży mediów społecznościowych, która zabroniła reklam związanych z kryptowalutami. Jego śladem wkrótce podążyły Google i Twitter, które wprowadziły podobne regulacje na swych platformach. W szczególności Facebook deklarował w tamtym czasie, że zabroni reklam, które wykorzystują „wprowadzające w błąd lub zwodnicze praktyki promocyjne”, odnosząc się w szczególności do ICO i kryptowalut. Wówczas Rob Leathern – dyrektor ds. produktu wyjaśnił decyzję spółki na swym blogu w następujący sposób: „Chcemy, by ludzie nadal odkrywali i poznawali nowe produkty i usługi poprzez reklamy na Facebooku bez strachu o oszustwo lub wprowadzenie w błąd. Jest wiele firm, reklamujących opcje binarne, ICO i kryptowaluty, które nie działają obecnie w dobrej wierze.”

Zakaz ten był „intencjonalnie szeroki”, co oznaczało, ze spółka zdecydowała się zabronić wszelkich reklam kryptowalutowych na swych platformach i dopiero nauczyć się wybierać te, które naprawdę wprowadzają w błąd. Jednakże Leathern także wspomniał, że spółka zamierzała zweryfikować tę politykę.

W czerwcu 2018 r. Facebook częściowo cofnął ten zakaz, najpierw ponownie pozwalając na reklamy kryptowalut na swej platformie, jednakże dotyczyło to tylko uprzednio zatwierdzonych stron. Zakaz ICO pozostał niezmieniony. Od tej pory polityka Facebooka głosiła: „Począwszy od 26 czerwca będziemy aktualizować naszą politykę, pozwalając promować kryptowaluty i powiązane treści od uprzednio zatwierdzonych reklamodawców. Ale nadal będziemy zabraniać reklam, które promują opcje binarne i ICO.”

Zaktualizowana polityka Facebooka wymagała od reklamodawców złożenia stosownych dokumentów, np. licencji związanych z papierami wartościowymi. Chodziło o ocenę, na ile reklamodawcy mogą reklamować kryptowaluty. Ostatecznie Facebook stwierdził, że „nie każdy, kto chce się reklamować, będzie mógł to robić”.

Pomimo tego wygląda na to, że podejrzane reklamy wciąż znajdują sposób, aby znaleźć się na Facebooku i w rezultacie gigant mediów społecznościowych jest w trakcie procesu sądowego z Johnem de Mol. Nie jest to pierwszy raz, kiedy miliarder zetknął się z reklamami na Facebooku, które korzystały z jego wizerunku. Po raz pierwszy zetknął się z tym problemem w październiku 2018 r. Wówczas prawniczka de Mola - Jacqueline Schaap poinfomowała w mailu do Cointelegraph: „John de Mol zauważył reklamy po raz pierwszy od października 2018 r., nie wiemy, czy wtedy po raz pierwszy się pojawiły. Wcześniej ich nie zauważyliśmy, ale to nie znaczy, że nie były one wcześniej publikowane.”

W reakcji na reklamy, de Mol wydał publiczne oświadczenie, że żadna z tych reklam nie miała zgody wykorzystania jego nazwiska lub wizerunku.

Według holenderskiego portalu De Telegraph, ludzie byli nakłaniani do przesłania pieniędzy na spółkę o nazwie Bitcoin Profit, która rzekomo była wspierana przez de Mola. Po publikacji artykułu reklama została usunięta.

Obecnie de Mol oskarża Facebook przed sądem w Amsterdamie, gdyż wciąż ma poważny problem. Według dokumentów sądowych, reklamy z wizerunkiem de Mola promowały oszustwa kryptowalutowe na Facebooku i Instagramie, które znacząco zaszkodziły reputacji miliardera. De Mol oskarża Facebook o to, że nie usunął reklam i że nie był w stanie zareagować na skargi w odpowiednim czasie. Ponadto prawnicy de Mola prosili Facebook o przekazanie danych identyfikujących osoby odpowiedzialne za te reklamy.

W odpowiedzi na zaistniałą sytuację prawnik Facebooka – Jens van den Brink stwierdził, że spółka z branży mediów społecznościowych nie jest w stanie monitorować wszystkich reklam na swych platformach przez cały czas i że Facebook usunął reklamy związane z de Molem po otrzymaniu informacji o skargach. Dodał, że firma może być oszukiwana przez reklamowców, którzy zmieniają linki czy zawartość swych stron.

 

Poszkodowani przez reklamy na Facebooku

De Mol nie jest pierwszą znaną osobą, która stała się ofiarą takiego oszustwa. Na Twitterze zdarzali się liczni oszuści, podszywający się za takie osobistości, jak Elon Musk czy Vitalik Buterin, aby promować scamy kryptowalutowe. Na Facebooku wygląda to nieco inaczej. Zamiast rzekomego rozdawania podarunków w kryptowalutach przez znane osoby, tutaj zazwyczaj oferuje się dużą okazję inwestycji w nieistniejące kryptowaluty.

Holenderski miliarder nie jest jedyną znaną osoba walczącą z oszustwami na Facebooku. W kwietniu 2018 r. Martin Lewis – brytyjski dziennikarz i prezenter telewizyjny, a także twórca popularnej strony internetowej doradztwa finansowego, oskarżył Facebook o zniesławienie z powodu fałszywych reklam powołujących się na jego nazwisko. Oszuści wykorzystywali jego reputację do nakłaniania ludzi do uczestnictwa w schematach inwestycyjnych, które miały dać szybkie zyski z inwestycji w bitcoin. Lewis wspomniał, że skontaktowała się z nim osoba, która straciła 10 tysięcy funtów brytyjskich z powodu reklamy z jego wizerunkiem. Inna natomiast w podobny sposób straciła 150 tysięcy funtów.

Lewis zapowiadał, że jeśli wygra sprawę, przeznaczy uzyskane środki na cele charytatywne. W styczniu 2019 r. Lewis i Facebook doszli do porozumienia i gigant mediów społecznościowych ogłosił, że przekazuje 3 miliony funtów na brytyjską organizację Citizens Advice w celu uruchomienia projektu, który miałby na celu edukację na temat oszustw i pomoc ich ofiarom.

Znany dziennikarz wspomniał, że tego rodzaju problemy nie są ograniczone do Facebooka, ale także dotyczą innych dużych firm, takich jak m. in. Google czy Yahoo. Nie wiadomo, jak wszystkie te ogromne firmy poradzą sobie z tym problemem. Szkodzi on wielu użytkownikom portali społecznościowych, a także rynkowi kryptowalut.

Lewis zasugerował, że Facebook powinien w większym stopniu polegać na pracy ludzkiej, ponieważ technologia sobie nie radzi.

Tymczasem Facebook prawdopodobnie ma inny pomysł. W kwietniu zeszłego roku Mike Schroepfer – szef ds. technologicznych Facebooka wspomniał, że gigant mediów społecznościowych planuje wykorzystać technologię rozpoznawania twarzy do walki z oszustwami reklamowymi, ale jednocześnie przyznał, że jest to „wymagające, aby zrobić to na dużą skalę”.

Rzecznik Fraudedesk - organizacji zajmującej się zwiększaniem świadomości społecznej na temat oszustw, zwrócił uwagę na to, że większość tego typu spraw zwykle nie jest nigdzie zgłaszana przez pokrzywdzonych, więc wszelkie oficjalne liczby to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Notowania: BITCOIN

Przejdź do wykresu
Źródło: https://pl.tradingview.com/symbols/BTCUSD/

Tatiana Pasich

Absolwentka psychologii oraz finansów i rachunkowości, inwestor indywidualny.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk