• Odbierz prezent
Komentarz walutowy – na zawsze i jeden dzień dłużej, czyli EBC pewnym krokiem podąża śladami zgubnego japońskiego modelu!

Pierwsza reakcja na wczorajszą decyzję EBC była lekkim rozczarowaniem, co pokazuje, że pomimo skrajnie ekspansywnej polityki rynki oczekiwały jeszcze więcej. 


Chciałbyś zacząć swoją przygodę na rynku forex i cfd? Polecamy kompletny pakiet edukacyjny, dzięki któremu nauczysz się na co szczególnie zwracać uwagę na rynku i jak szukać okazji inwestycyjnych. Pakiet obejmuje 100 godzin kursów online z ekspertami rynków finansowych z Polski i z zagranicy. To jedyny na rynku tak obszerny poradnik.

Pobierz bezpłatny pakiet edukacyjny!

Nie masz jeszcze konta handlowego? Założysz je w kilku krokach tutaj.


 

Największą ogłoszoną wczoraj zmianą był tzw. forward guidance,

czyli to, co banki mówią o przyszłych stopach. W teorii miało być to narzędzie służące lepszej komunikacji, w praktyce stało się kolejnym instrumentem, który ma wybić inwestorom z głowy spekulowanie o jakichkolwiek podwyżkach. Po podniesieniu celu inflacyjnego z (nieoficjalnych) 1,8 na 2%, Bank zapowiedział też co musi się stać, aby w ogóle można było rozmawiać o podwyżkach. Warunek to wzrost inflacji w trakcie horyzontu projekcji do minimum 2% i utrzymanie się tam do jej końca. Projekcje są dość krótkie (maksymalnie 3 lata), zatem wzrost musi nastąpić w niedługim okresie i być trwały. Trwałość wzrostu cen można zrozumieć, chodzi o to, by nie reagować np. na skokowy wzrost cen paliw czy efekty bazy (np. zmiany podatkowe). Problemem jest poziom – po raz ostatni osiągnięty w ten sposób… 20 lat temu. Dla przypomnienia, wtedy Bank zareagował podwyżkami z… 3 do 4,75%!

Pokazywałem już na przykładzie Banku Japonii jak nieskuteczna i szkodliwa jest taka polityka,

nie ma sensu się zatem nad tym ponownie rozwodzić. Cel inflacyjny powinien odpowiadać oczekiwanej inflacji w momencie, gdy gospodarka jest w równowadze, a w strefie euro jest to obecnie zdecydowanie mniej niż 2% (bardziej są to okolice 1%) – dodruk pieniądza nie może być alternatywą dla reform gospodarczych. Ale dla rynków oczywiście taki stan rzeczy jest na rękę. Nawet jeśli część inwestorów wzdryga się na myśl o możliwych długoterminowych konsekwencjach, na dziś dzień oznacza to po prostu polowanie na stopy zwrotu i to właśnie widzimy. W USA pomogły dodatkowo wyniki spółek z segmentu social media (Twitter i SnapChat) i Nasdaq100 ponownie testuje historyczny poziom 15000 pkt.  

Na rynku walutowym nie mamy wielkich zmian

Para EURUSD ostatecznie skończyła czwartek niżej – dla niej większe znaczenie ma to, co robi Fed (kolejna decyzja w przyszłym tygodniu). Inwestorzy i tak nie oczekiwali większych zmian rynkowych stóp w Europie. Powrót euforii na rynki nieco pomógł złotemu, ale tylko nieco, nadal pozostaje on słaby. Dziś czekamy na wstępne indeksy PMI, m.in. ze strefy euro (10:00), Wielkiej Brytanii (10:30) i USA (15:45).

O 8:25 euro kosztuje 4,5671 złotego, dolar 3,8802 złotego, frank 4,2175 złotego, zaś funt 5,3369 złotego.   

Nota prawna


Przemysław Kwiecień

Główny Ekonomista X-Trade Brokers. Doktor nauk ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent UW i London Metropolitan University (tytuł MSc). Najlepszy analityk makroekonomiczny 2014 roku według NBP, Rzeczpospolitej i Parkietu. Wielokrotnie w czołówce rankingów prognoz walutowych agencji Bloomberg.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk