• Odbierz prezent
Komentarz popołudniowy - Sygnał ostrzegawczy na niemieckim indeksie giełdowym DAX
fot. freepik.com

Luty na indeksach akcji rozpoczął się zwyżką ich wartości. Doszło nawet w kilku przypadkach do wyznaczenia nowych historycznych rekordów. Wydawać by się mogło, że sprawa jest prosta, ale później się skomplikowała. Niemiecki DAX, czy S&P500 przez resztę miesiąca wahały się przy szczytach. Średnia przemysłowa Dow Jones również, choć w tym wypadku doszło do jeszcze jednej próby powiększenia skali trendu wzrostowego. Miesiąc jednak kończy się w słabszych nastrojach. Trzeba jednak przyznać, że o ile faktycznie powiało nieco chłodem, to mimo wszystko nawet w średnim terminie wciąż nie ma powodów do poważnych niepokojów. Główne indeksy pozostają wciąż w trendach wzrostowych, a do kluczowych wsparć jest jeszcze trochę miejsca.

Wykres kontraktu CFD na indeks DAX wygenerował pewien wstępny sygnał ostrzegawczy. Jeszcze niedawno obserwowaliśmy próbę pokonania poziomu 14000 pkt. Próba się nie powiodła, a domiar złego indeks spadł na tyle mocno, że zanegował całość ruchu wzrostowego, który tę próbę poprzedzał. Wprawdzie w trakcie piątkowej sesji doszło do odbicia, ale cała sytuacja sugeruje możliwość wznowienia spadku z celem pod poziom piątkowego minimum. I to zaczyna się zabawa, gdyż taki spadek nie byłby istotny, gdyby popyt zdołał zatrzymać ruch zanim kontrakt spadnie pod poziom 13300 pkt. Zejście bowiem pod ten poziom to już negacja całości ruchu, który doprowadził do wyznaczenia rekordu trendu, a takie zdarzenie można byłoby odbierać już jako sygnał o znaczeniu średnioterminowym.

Komentarz popołudniowy - Sygnał ostrzegawczy na DAX - 26 stycznia 2021 - 1

DE30.f;H1

Motorem zmian na rynkach jest ruch na rentownościach obligacji. Zaczęło się od amerykańskich, ale fala przelewa się przez wiele rynków lokalnych, choć każdy z nich różni się momentem w procesie szczepień, a to właśnie tempo szczepień w USA oraz prognozy szybszego niż oczekiwano wzrostu stoją za podniesieniem się długoterminowych rentowności. Szybszy wzrost gospodarczy oznacza bowiem albo podniesienie presji inflacyjnej, albo szybsze działanie Fed, choć ten ostatni ustami Jerome Powella zapewnia, że się nie będzie spieszył z normalizacją. Rynek zdaje się wiedzieć swoje.

Czy wyższe rentowności obligacji są czynnikiem wpływającym na rynek akcji? Owszem, ale nie na obecnych poziomach. Rentowność 10-latek osiągnęła poziom 1.6 proc., a jak pokazuje historia negatywny wpływa na rynek akcji ujawnia się dopiero po grubym przekroczeniu poziomu 4 proc., a raczej bliżej 5 proc. Zatem to wciąż nie jest dominujący czynnik wpływu na rynek.

Ruch na indeksach to jedno, ale wydarzeniem piątku było także zachowanie ceny złota. Już w trakcie notowań nocnych doszło do wyznaczenia nowego dołka spadku, który trwa od sierpnia. Tak, poziom 1760 dolarów za uncję ostatecznie nie został utrzymany. Gdy ruszyły notowania w USA zmiany nabrały tempa, czego skutkiem był ruch do poziomu 1720 dolarów. Tym samym złoto weszło w zakres konsolidacji z kwietnia-maja z dolnym ograniczeniem w okolicy 1670. Na rynku ropy także mamy do czynienia z cofnięciem ceny, choć tu skala ruchu jest zdecydowanie mniejsza. Baryłka ropy wersji WTI kosztuje 62 dolary. Pierwsze wsparcie znajduje się na ostatnim lokalnym dołku na 60.60 dolarów.

Wspólnym mianownikiem większości ruchów dziś jest na umocnienie się USD. EURUSD spada do 1.2090, GBPUSD do 1.3950, a AUDUSD do 0.7710. W tym ostatnim wypadku ruch jest znamienny, skoro jeszcze wczoraj para znajdowała się na poziomie 0.8000. Dynamiczny wzrost notuje USDCAD z dołka w pobliżu 1.2670 mamy wyskok do 1.2700. Swoją zwyżkę powiększa USDJPY i jest już na 106.60 - zmierza ku 107.00.


Kamil Jaros

Analityk mBank Biuro Maklerskie

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk