• Odbierz prezent
Jak zabezpieczyć pozycję na akcjach bez jej zamykania? Dwa najprostsze sposoby
fot. freepik.com

Wyobraźmy sobie, że kupiłeś/aś akcje w dobrym miejscu, a pozycja dała już nieco zarobić. Jednocześnie sytuacja na rynku nieco się psuje lub oczekujesz przejściowej korekty, nie chcesz przy tym zamykać pozycji, bo liczysz, że w dłuższym terminie ma jeszcze szanse na dalszy wzrost. Sytuacja patowa i musisz liczyć się z ewentualnością oddania części zysku? Niekoniecznie. Z pomocą przychodzi krótka sprzedaż. Co prawda do wykonania bezpośrednio na akcjach na GPW jest dla małego inwestora prawie niemożliwa, jednak istnieją dwie proste metody, którymi może się wesprzeć.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym jest krótka sprzedaż?
  • Jak zabezpieczać się z wykorzystaniem kontraktów futures i CFD?
  • Jak sprawdzić, ile będzie Cię kosztować zabezpieczenie?

Sell high, buy low

Wszyscy znają wyświechtane powiedzenie “kupuj nisko, sprzedawaj wysoko”. Nie inaczej jest w przypadku krótkiej sprzedaży (short sell), tylko że… wprost na odwrót. Krótka sprzedaż akcji polega na „pożyczeniu” ich od brokera (lub innego pośrednika rynkowego) i natychmiastowej sprzedaży ich na rynku. Przyjmujemy tedy krótką pozycję na rynku. Jeśli chcemy ją zamknąć, musimy odkupić akcje, by zwrócić je brokerowi. Naturalnie naszym zyskiem jest różnica między ceną sprzedaży a ceną odkupu, więc grając na spadki, zyskujemy gdy akcje tanieją. W tym wypadku zatem slogan głosi: „sprzedaj wysoko, (od)kup nisko”.

Short sell dla traderów rynku walutowego lub generalnie traderów instrumentów pochodnych (różnych rodzajów kontraktów) jest chlebem powszednim, a w programach takich, jak Metatrader obok odpowiedniego przycisku Buy znajduje się również Sell. Krótka sprzedaż akcji jest też relatywnie łatwa w przypadku handlu przez brokera na rynkach amerykańskich – pośrednicy typu Sterling obsługują pożyczkę akcji na rzecz inwestora (bez dodatkowych komplikacji, jeśli akcje są oznaczone jako ETB – Easy to Borrow), jednak koszt ich utrzymywania przez dłuższy czas jest relatywnie wysoki, stąd też większość traderów akcji amerykańskich nie utrzymuje raczej pozycji przez noc.

A gdybyśmy chcieli bezpośrednio krótko sprzedać akcje na GPW? No cóż, byłoby to bardzo trudne, a dla niezasobnego inwestora prawie że niemożliwe. Trzeba by było znaleźć biuro maklerskie, które jest gotowe dopomóc w tym przedsięwzięciu. Nie znaczy to jednak, że polscy inwestorzy są zmuszeni albo zamykać pozycje odpowiednio wcześniej, albo zacieśniać stop lossy, które zresztą na GPW lubią być nierzadko wybijane.

Kilka możliwości zabezpieczenia

Na rynku nie brakuje kilku rozwiązań, które mogą pomóc zabezpieczyć zysk w obliczu spodziewanej korekty. Generalnie można wskazać na opcje, kontrakty terminowe futures oraz na akcje syntetyczne oferowane przez brokerów typu XTB czy CMC Markets. Jeśli chodzi o opcję, to rzecz jasna inwestor w rozpatrywanej sytuacji byłby zainteresowany kupnem (lepiej nie bawić się w sprzedaż opcji, jeśli nie ma się odpowiedniej wiedzy o tym instrumencie) opcji sprzedaży na akcje danej spółki. Dają one prawo, ale nie obowiązek, do sprzedaży akcji po określonej cenie w zadanym terminie. Od nas zatem zależy, czy będziemy chcieli z tego prawa skorzystać – na świecie nie ma jednak nic za darmo, zatem za taką możliwość musimy odpowiednio zapłacić sprzedawcy opcji tzw. premię. Jako, że opcje są instrumentem bardziej zaawansowanym, w tym artykule skupimy się na zabezpieczeniu pozycji w oparciu o dwie pozostałe możliwości.

Jeśli chodzi o futures i akcje syntetyczne, to z ich dostępnością dla wybranych przez nas akcji wciąż jest różnie, ale sytuacja ta systematycznie się poprawia (przynajmniej w przypadku tych drugich). Spis futuresów dostępnych na GPW można znaleźć tutaj. Są dostępne nie tylko na notowania akcji, ale także indeksów (co może być przydatne, jak dalej zobaczymy) oraz kursów wybranych par walutowych.

Jeśli na rynku kasowym mamy pozycję długą (kupione akcje), to na rynku instrumentów pochodnych możemy zająć pozycję przeciwną - krótką. Zmiany wartości pozycji będą przebiegać w przeciwnych kierunkach, kompensując się wzajemnie. Zablokujemy sobie tedy zysk na wybranym poziomie.

Jeżeli instrument pochodny zachowuje się dokładnie tak samo jak jego instrument podstawowy (np. futures zachowuje się 1:1 jak akcje, na które jest wystawiony), to w idealnych warunkach możliwe jest perfekcyjne zabezpieczenie i wyjście dokładnie “na zero” (nie uwzględniając kosztów transakcyjnych). Są to jednak warunki modelowe, a przez to najczęściej nierzeczywiste – w istocie niedoskonałości rynków i notowanych na nich instrumentów będą nam ograniczać możliwość takiego doskonałego zabezpieczenia.

Dlaczego zatem w ogóle wybierać instrumenty pochodne? Przede wszystkim ze względu na możliwość ich krótkiej sprzedaży, co w Polsce z wykorzystaniem samych akcji byłoby karkołomnym zadaniem. Dochodzi do tego natomiast jeszcze  możliwość wykorzystania lewara, czyli dźwigni finansowej – by otworzyć pozycję krótką na kontrakcie nie musimy dysponować kapitałem tak dużym, na jaki wystawiony jest kontrakt, a jedynie odpowiednim jego procentem, który przeznaczymy na depozyt zabezpieczający pozycję.

Sprawdźmy, jak możemy zabezpieczyć się poprzez akcje syntetyczne.

W istocie są to kontrakty CFD (Contract for Difference) wystawione na akcje notowane na giełdzie. Jest to zatem instrument pochodny rynku pozagiełdowego (OTC) - jest tworzony i rozliczany przez brokera (szczególnie wśród brokerów rynku Forex), a nie instytucję giełdy. Handlując na takim instrumencie zatem w istocie zakładamy się z brokerem, który może potem dalej zabezpieczyć taką pozycję, by zdjąć z siebie ryzyko, ale najczęściej nie musi, jako że większość klientów w dłuższym terminie jest z reguły stratna.

CFD, podobnie jak futures, umożliwiają wykorzystanie lewarowania. Samo zaś rozliczenie ma charakter ściśle pieniężny – nie ma tutaj dostawy faktycznego instrumentu podstawowego, jak przy opcjach. Kontrakt taki można rozumieć jako pewne uogólnienie futures, które nie wygasają – CFD są rolowane („odnawiane”) codziennie w nocy, co rodzi dla inwestora koszty z tzw. punktów swap, które nalicza broker. Należy pamiętać, że nie są to w żadnej mierze „prawdziwe” akcje, a jedynie instrument pochodny na nich oparty – kupno zatem akcji syntetycznych nie daje praw korporacyjnych, jak kupno rzeczywistych akcji.

Załóżmy hipotetycznie, że chcemy zabezpieczyć długą pozycję na 100 akcjach CD Projektu (abstrahując od realiów rynkowych na moment pisania tych słów). W tym celu sięgamy po akcje syntetyczne. Problem jest taki, że nie wszystkie akcje z GPW są dostępne jako CFD – przykładowo w CMC Markets jest ich 70, zaś w XTB – 40. Oczywiście z CDR nie ma większego problemu, bo jest to jedna z najbardziej rozchwytywanych spółek, więc kontrakt na nią jest dostępny. Drugi problem jest taki, że nie wszędzie możliwa jest krótka sprzedaż nawet na akcjach CFD – przykładowo w XTB nie można tego robić na KGHMie, ale można to robić w CMC Markets – należy zatem dobrze sprawdzić opis instrumentu u brokera. W przypadku CDR krótka sprzedaż jest możliwa i tu, i tu.

Przykład Equity CFD na CDR

Źródło: CMC Markets, stan na dzień 07.06.2021, 9:00.

Przyjmijmy, że CDR kupowaliśmy po 150 zł. Sprawdzamy cechy instrumentu u brokera (w tym wypadku CMC) i widzimy, że transakcja może opiewać nawet na 0,1 akcji, maksymalnie zaś pozycja na 9250 akcji. Możemy zatem bez problemu sprzedać potrzebną ilość akcji – 100 – przy depozycie zabezpieczającym na poziomie 20% (dźwignia 1:5, jego wysokość będzie zależeć od wielkości pozycji i brokera).

Jeśli sprzedajemy po 170 zł (przyjmując, że zabezpieczamy sobie zysk 20 zł), to potrzeba nam 100 x 170 zł x 20% = 3 400 zł depozytu zabezpieczającego.

Prowizja od pojedynczej transakcji to 0,18%, minimalnie 10 zł. Mamy zatem 100 x 170 zł x 0,18% = 30,6 zł. Analogicznie dla zamknięcia pozycji, zależnie przy jakiej cenie będziemy zamykać. Roczny swap za utrzymanie pozycji na sprzedaż (naliczany o 23:00) to 5,02% - uwaga, jest on zmienny. Dzienny koszt utrzymania pozycji to zatem jej wielkość x 5,02% / 365 dni. W prostym przykładzie dla pozycji wartości 17 tys. (100 akcji przy cenie 170 zł) będzie to około 2,34 zł dziennie, póki nie zamkniemy pozycji (lub jej nie zredukujemy).

Podsumowując wydatki na zabezpieczenie:

  • Czysty depozyt zabezpieczający – 3 400 zł (w zależności od waloru i wielkości pozycji);
  • Otwarcie i zamknięcie pozycji na kontrakcie - 2 x 30,6 zł (lub inna wartość przy zamknięciu) za 100 jednostek;
  • Dzienny koszt utrzymania pozycji - 2,34 zł.

Akcje CFD to zatem następujące zalety:

  • Dają możliwość wykorzystania dźwigni finansowej;
  • Dość swobodnie możemy sobie dobrać liczbę akcji (wielkość pozycji);
  • Kontrakt roluje się samoistnie – nie wygasa w trzy wiedźmy jak futures.

…i następujące wady:

  • Naliczane są codzienne koszty utrzymania pozycji z tytułu punktów swapowych (choć są one stosunkowo niskie);
  • Syntetyczne akcje mają stosunkowo wysokie koszty transakcyjne, w porównaniu z instrumentami wprost z GPW;
  • Dysponujemy niższą dźwignią finansową, aniżeli przy niektórych futures na GPW (w zależności od waloru);
  • Musimy utrzymywać depozyt zabezpieczający, więc blokujemy sobie środki.

A jak wygląda sytuacja z kontraktami futures?

Kontraktów terminowych (futures) na akcje na polskim rynku giełdowym mamy tylko niespełna 40 – naturalnie na te największe i najpopularniejsze wśród inwestorów spółki: od 11Bit, przez KGHM, Azoty, Polimex Mostal, po XTB. Do charakterystyki kontraktów futures należy to, że wygasają w trzeci piątek miesiąca marca, czerwca, września i grudnia (zależnie od serii kontraktu), a dzień wygaśnięcia określany jest w giełdowym żargonie jako trzy wiedźmy. Gdy jedne kontrakty wygasają, wypuszczane są kolejne serie, więc pozycję można „rolować” – przenieść na kolejną serię kontraktów.

Futures są oznaczane nazwami kodowymi na zasadzie FXYZkrr: najpierw mamy F (Futures), potem ticker spółki (XYZ), miesiąc wykonania (k, tj. wygaśnięcia, kodowane jako H – marzec, M - czerwiec, U – wrzesień, Z – grudzień) i wreszcie rok wykonania (rr). Przykładowo zatem F11BZ21 to Futures (F) na 11Bit (11B) wygasający w grudniu (Z) 2021 (21).

Kontrakty futures są w przeciwieństwie do CFD instrumentem rynku zorganizowanego, czyli są notowane na giełdzie. Są wystandaryzowane co do wielkości czy daty rozliczenia przez GPW, a rozliczane są przez przez centralnego kontrahenta, który jest tego gwarantem – w Polsce jest to Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych, nie zakładamy się zatem tutaj z brokerem. Naturalnie rozliczenie jest jedynie gotówkowe, a posiadanie futures na spółkę nie daje nam praw korporacyjnych, jak posiadanie prawdziwych akcji.

Również i tutaj mamy do czynienia z mechanizmem dźwigni - nie płacimy za cały kontrakt, lecz utrzymujemy na koncie jedynie jego depozyt zabezpieczający, jako poziom gotówki, który codziennie ustala KDPW. Tutaj jest mała różnica względem CFD, które wirtualnie rozliczane jest w czasie rzeczywistym, KDPW rozlicza kontrakty na koniec dnia. Mamy przy tym do czynienia z dwoma rodzajami depozytu:

  • Depozyt wstępny – który uiszczamy przy otwarciu pozycji, może być wyższy niż depozyt właściwy.
  • Depozyt właściwy, utrzymujący – konieczny do podtrzymania otwartej pozycji, określa minimalną wielkość zabezpieczenia. Przy CFD mamy tylko depozyt właściwy.

Jedną z największych wad futures dla małego inwestora jest ich sztywno ustalona wielkość – na stronie GPW znajdziemy mnożnik każdego kontraktu wyrażony w akcjach. Kupując zatem np. kontrakt na CCC, kupujemy instrument opiewający na 100 akcji tej spółki, co dla naszych potrzeb może być zbyt dużo. Podobne problemy narastają, gdy mamy nierówną względem kontraktu liczbę akcji – np. 150 CCC, półtora kontraktu nie kupimy.

Standard kontraktów na GPW

Źródło: GPW

Ponownie zakładamy, że posiadamy 100 akcji CDR po 170 zł sztuka = pozycja wielkości 17.000 zł. Kontrakty futures są standaryzowane przez GPW, w przypadku naszego CDR jeden kontrakt to 100 akcji. Możemy się więc zabezpieczać jedynie co 100 akcji. Wielkości właściwego depozytu zabezpieczającego są podawane przez KDPW każdego dnia po zakończeniu sesji giełdowej na zasadach tzw. SPAN. Kalkulator dostępny jest na tej stronie.

Kalkulator SPAN

Kalkulator SPAN wynik

Źródło: KDPW na dzień 07.06.2021.

Jest to jednak tylko depozyt minimalny według KDPW. Nasz dom maklerski może go zwiększyć. Przykładowo może zastosować depozyt wstępny na poziomie 120% KDPW, a depozyt właściwy, tj. podtrzymujący pozycję, ustanowić jako 100% KDPW. W rozpatrywanym przez nas przykładzie musimy przygotować zatem czysty depozyt na poziomie 14,84% wartości kontraktu, czyli 2523 zł (2523 dzielone przez wartość kontraktu czyli ~170 zł w tym dniu x 100 jednostek). Dźwignia na tym kontrakcie wynosi 1/14,84%, czyli 1:6,74.

Za sprzedaż (otwarcie pozycji) i odsprzedaż (zamknięcie) musimy stosownie zapłacić jako za dwie transakcje. Ich koszt zależy od prowizji domu maklerskiego, jednak generalnie nie jest on wysoki – płaci się od kontraktu. Podsumowując wydatki na zabezpieczenie:

  • czysty depozyt zabezpieczający - 2523 zł (podtrzymujący, może być wyższy, niż w KDPW i zmieniać się w czasie),
  • otwarcie i zamknięcie pozycji na kontrakcie - 2 x 3 zł za 1 kontrakt na akcje (obecnie średnia stawka wśród polskich biur maklerskich).

Zabezpieczenie futuresami ma następujące zalety:

  • Możliwość wykorzystania dźwigni finansowej. Potencjalnie nawet większej niż na akcjach syntetycznych;
  • Brak codziennych kosztów utrzymania pozycji (brak nocnego rolowania kontraktu i stąd opłat z tytułu punktów swapowych);
  • Opłaty transakcyjne niższe niż przy CFD, jeżeli wybierzemy dobry dom maklerski;
  • Instrument jest wystandaryzowany i dostępny na rynku publicznych notowań GPW. Gwarantem rozliczenia jest KDPW.

…ale przy tym kilka wad:

  • Mamy tylko 4 serie kontraktów w cyklu rocznym, które wygasają w trzeci piątek miesiąca – pozycję trzeba zatem rolować;
  • Ryzyko bazy – jest ona zmienna w czasie i nie można jej bagatelizować, szczególnie w niestabilnych warunkach rynkowych;
  • Sztywna liczba akcji, na którą opiewa kontrakt, co uniemożliwia zabezpieczenie się mniejszym inwestorom. Kontrakt może być po prostu za duży i zbyt drogi;
  • Konieczność utrzymywania depozytu zabezpieczającego – blokujemy sobie środki.

Dawid Lesznik

Makler Papierów Wartościowych nr 3348. Ekonomista, analityk rynków finansowych i Project Manager w Squaberze oraz Investio. Specjalizuje się w zagadnieniach z zakresu polityki monetarnej, analizy makroekonomicznej i finansów behawioralnych.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk