• Sklep
  • Odbierz prezent
Jak schrzanić KNF?

Powołana do życia niewiele ponad dwanaście lat temu Komisja Nadzoru Finansowego, mająca skupiać kontrolę nad całym rynkiem finansowym, znajduje się obecnie w jednym z najgorszych dla siebie momentów. Echa tzw. afery KNF - z byłym prezesem Markiem Ch. na czele, a także ryzykowna, polityczna decyzja o aresztowaniu jego poprzednika, Andrzeja J., wraz z sześcioma współpracownikami, w związku ze sprawą SKOK-ów - będą ciągnąć się za urzędem jeszcze przez długie lata, nawet jeśli dojdzie, co wątpliwe, do jego szybkiej rehabilitacji. Co więcej, również wcześniej KNF nie był wolny od krytyki odnoszącej się do decyzji kadrowych, samych działań urzędu i sposobu prowadzenia postępowań. Wielu komentatorów krytykowało samą ideę utworzenia tego dość młodego urzędu i jednoczesnej gruntownej reorganizacji struktury nadzoru rynku finansowego w Polsce. Warto zastanowić się w jakiej sytuacji i na jakich fundamentach powstał KNF, aby lepiej zrozumieć w jaki sposób jedna z najważniejszych instytucji zaufania publicznego w ciągu niewiele ponad dekady całkowicie straciła swoją wiarygodność w oczach opinii publicznej.

Ujarzmić rynek finansowy może tylko „super nadzór”

Komisja Nadzoru Finansowego została powołana na mocy ustawy (Dz.U. 2006 nr 157 poz. 1119) z 21 lipca 2006 r., zaś sam Urząd rozpoczął swoją działalność 19 września tego samego roku. Premierem w koalicyjnym rządzie PiS, LPR, Samoobrona od kilkunastu dni był wówczas Jarosław Kaczyński, zaś Ministrem Finansów Zyta Gilowska. Głównym pomysłodawcą KNF był jednak ekonomista Cezary Mech, pełniący wcześniej funkcję wiceministra finansów. Ustawa o Nadzorze Finansowym, powołująca do życia KNF, zakładała likwidację dotychczasowych organów kontrolnych i centralizację nadzoru w jednym urzędzie sprawującym pieczę nad całym rynkiem finansowym. Było to zgodne z założeniami programowymi ówczesnej konserwatywnej koalicji rządowej, która niewiele wcześniej powołała do życia m.in. Centralne Biuro Antykorupcyjne, posiadające bardzo szerokie uprawnienia operacyjne. Wszystko to, w zgodzie z mocną retoryką: „niech rząd odzyska wreszcie kontrolę nad państwem”.

Mimo ostrzeżeń Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Centralnego oraz po - co brzmi wyjątkowo aktualnie - zignorowaniu wszystkich poprawek opozycji, ustawa o powołaniu KNF została przegłosowana 228 głosami rządowej koalicji w stosunku do 178 głosów sprzeciwu od opozycji. Co ciekawe, jeszcze przed powstaniem KNF postulowano objęcie nadzorem finansowym podmioty parabankowe, do których należą m.in. osławione Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe (SKOK), jednak zgody na taką poprawkę do ustawy nie wyrazili członkowie PiS.

Powstanie Komisji Nadzoru Finansowego było pewnym ewenementem na skalę europejską - centralny urząd pełniący kontrolę nad całym rynkiem finansowym obecny był jeszcze jedynie w Wielkiej Brytanii (wówczas FSA, obecnie FCA), jednakże nawet tam nie był on podmiotem całkowicie zależnym od rządu. W KNF zaś to premier mianuje pięciu z siedmiu członków Komisji, do tego również prezesa, stąd też zarzuty o skrajne upolitycznienie nadzoru finansowego wydają się uzasadnione.

Warto również zwrócić uwagę na to, że sam zarzut upolitycznienia nadzoru finansowego nie odnosi się do konkretnej ekipy rządzącej, czy też jej poglądów. W końcu ci, którzy wcześniej alarmowali o zbytnim upolitycznieniu urzędu, po wygranych wyborach sami będą obsadzać jego członków. Możliwość wpływania przez polityków na instytucje kontrolujące rynek finansowy prędzej czy później musi doprowadzić do nadużyć i patologii. Inną kwestią jest czy i po jakim czasie dowie się o nich opinia publiczna.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Dariusz Dziduch

Project Manager FXMAG, prowadzący program satyryczno-edukacyjny "O kryptowalutach". Nietuzinkowy promotor technologii blockchain oraz walut cyfrowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk