• Sklep
  • Odbierz prezent
Jak samemu przewidzieć kryzys?

Zapomnij o słuchaniu innych. W decyzjach inwestycyjnych, jedyne czego powinieneś słuchać, to argumentów opartych na twardych danych i kompletnej analizie. Popularnym błędem jest wieszczenie kryzysów w oparciu o pojedyncze czynniki czy wskaźniki makroekonomiczne. Prawdziwe zagrożenie jest wtedy, gdy różnego rodzaju punkty ryzyka kumulują się. Aby podejmować właściwe decyzje, należy samemu być w stanie rozstrzygać, w jakim kierunku zmierza gospodarka. Zamiast więc czytać dziesiąty artykuł w ciągu dnia przepowiadający rychły kryzys i upadek światowego systemu ekonomicznego, przeczytaj ten artykuł, a następnie sam sprawdź, jakie mamy na to szanse.

Zacznijmy od tego jak taka analiza powinna wyglądać. Najpierw powinieneś wypisać sobie wszystkie czynniki, które chcesz brać pod uwagę. Bez obaw – w dalszej części przedstawię, jakie czynniki są obowiązkowe. Następnym krokiem jest ocena ich w skali, w jakiej uważasz za słuszne. Dla uproszczenia, ja proponuję skalę 10 stopniową, gdzie 1 to najgorsza możliwa ocena danego czynnika, a 10 – najlepsza. Oceny od 1 do 10 dokonujesz na podstawie twardych danych – wskaźników, wykresów, porównań i mówiąc bardzo ogólnie - faktów. Oczywiście – na pewno nie wyeliminujesz subiektywizmu. Do tego potrzeba by było dużo bardziej zaawansowanej matematyki i oceny każdego czynnika przez sztab ekonometryków. Jednak nawet, jeżeli podczas oceny w 10-stopniowej skali będziesz posługiwał się danymi historycznymi połączonymi z wiedzą (lub intuicją) z zakresu tego jak powinno być, efekt będzie wystarczający do wydania oceny. Na kartce zapisujesz ocenę każdego czynnika. A co później zrobić z pojedynczymi ocenami? O tym na końcu. W tym momencie skupmy się na czynnikach obowiązkowych w takim zestawieniu.

Na początku analizy musisz zdecydować, o jakim kryzysie chcesz rozstrzygać - międzynarodowym, czy krajowym. Jeżeli interesuje Cię szansa na globalny kryzys, musisz każdy czynnik uśrednić do ogólnej tendencji w światowej gospodarce. Dobrą praktyką jest w tym przypadku wzięcie do analizy 20-30 krajów o najwyższym PKB. Jeżeli to za dużo, to proponuję przynajmniej 10. W celu znalezienia dobrze skondensowanych, twardych danych, polecę oczywiście portal www.tradingeconomics.com.

Jeżeli interesuje Cię szansa na kryzys w konkretnym kraju (np. u nas w Polsce) musisz również wziąć pod uwagę sytuację międzynarodową, jednak oceniać ją połowicznie – część punktów w skali 10-stopniowej zostawiasz dla konkretnego kraju, a w pozostałej części oceniasz gospodarkę światową. Jak rozdysponować te 10 punktów? To zależy od tego, jaki % PKB stanowi handel (eksport). Na przykład, w przypadku Polski jest to około 55% PKB (2018 roku., wg danych Banku Światowego). W takim przypadku dobrze zarezerwować 5 punktów dla oceny sytuacji w kraju, a 5 dla pozostałej części świata. Im bardziej gospodarka zamknięta (niższy udział eksportu w PKB), tym mniej powinieneś brać pod uwagę skalę międzynarodową. Może się zdarzyć, że analizowana gospodarka jest ekstremalnie otwarta (jak Irlandia, czy Luksemburg), i będziesz musiał tak czy inaczej oceniać tylko skalę międzynarodową. Ale w zdecydowanej większości krajów, udział eksportu w PKB kraju mieści się w granicach 25-70% (te dane polecam sprawdzić na stronie Banku Światowego).

Wiesz już, jaki kraj będziesz oceniał? Czy może będzie to gospodarka światowa? Tak czy inaczej, pora przejść do czynników obowiązkowych dla takiej analizy. Czynniki będę wymieniał od najmniej, do najbardziej groźnych z perspektywy zagrożenia kryzysowego i o każdym z nich opowiem w dużym uproszczeniu, licząc na to, że albo już wiesz coś więcej na ten temat, albo doczytasz.

Wskaźniki produkcji przemysłowej, usług i handlu detalicznego

Pierwsze oznaki potencjalnego kryzysu pojawiają się właśnie tutaj – w odczytach dotyczących produkcji, usług i handlu. Tego rodzaju wskaźników jest bardzo wiele, i powinieneś zbadać jak największą ich ilość, a nie ograniczać się np. tylko do wskaźnika PMI. Pamiętaj jednak, że te wskaźniki mają często pojedyncze odchylenia, a jedna jaskółka wiosny nie czyni. W związku z tym, analizuj tendencje w tych wskaźnikach, a nie aktualne odczyty. Przykładowo, jeżeli ogólna tendencja jest dobra, a w jednym miesiącu będzie gorzej, to jeszcze nie powód, aby obniżać ogólną ocenę (no, chyba że wczytasz się w to, co spowodowało odchylenie, i okaże się że to coś bardzo poważnego).

Wskaźniki handlu zagranicznego

Wielkość handlu (mierzona np. przez eksport) w skali kraju informuje nas o popycie zewnętrznym na dobra produkowane w kraju. Jeżeli ten popyt jest słabnący, to sygnał jest wyraźnie niepokojący. W odwrotnym przypadku należy się cieszyć i obserwować tendencję. W przypadku analizy skali międzynarodowej, znaczenie ma wolumen całkowity handlu, a nie sam eksport. Dlaczego? Rosnący wolumen handlu informuje nas o tym, że granice międzynarodowe są otwierane, co sprzyja lepszej alokacji kapitału i siły roboczej. Jeżeli wolumen handlu spada, to wiemy, że coś jest nie tak – świat zamiast się rozwijać, cofa się – a to jednoznaczna oznaka kryzysu.

Wskaźniki zatrudnienia

Rosnące bezrobocie zawsze jest złym sygnałem – to na pewno jest dla ciebie jasne. Z drugiej jednak strony, malejące bezrobocie niekoniecznie zawsze jest dobrym sygnałem. Bezrobocie powinno maleć tylko do tzw. naturalnej stopy bezrobocia. Dla USA jest to około 4-5% - i to są idealne wartości, które w ocenie tego czynnika pewnie dałyby nam coś między 8 a 10 punktów (w przypadku USA). Jeżeli bezrobocie spada niżej od stopy naturalnej, to jednoznacznie należy spodziewać się presji inflacyjnej, i należy ponownie ocenę tego czynnika obniżać. W skrócie – im dalej naturalnej stopy (w którąkolwiek stronę), tym gorzej. Chociaż, duże bezrobocie zazwyczaj występuje już podczas kryzysu, a nie przed nim. Przed kryzysem ostrzega raczej tendencja wzrostowa bezrobocia, po uprzedniej tendencji spadkowej. W analizie weź też pod uwagę dynamikę wzrostu prac i ilość otwieranych nowych miejsc pracy w stosunku do likwidowanych.

Wskaźniki inflacji

Inflacja to pochodna wielu czynników, zaczynając od polityki pro-konsumpcyjnej, poprzez niskie bezrobocie, kończąc na błędach w polityce monetarnej i nadmiernych wydatkach rządowych. Tak czy inaczej, idealna stopa bezrobocia to taka w przedziale 1-3%. Im większe odchylenie w którąkolwiek ze stron, tym bardziej negatywna powinna być twoja ocena. Oczywiście to wniosek dla ogółu ekonomicznie-rozwiniętego świata, ponieważ akceptowalna inflacja w Niemczech jest inna od tej w Indiach. Jeżeli chodzi o przewidywanie kryzysu, szczególnie pod lupę weź występowanie deflacji przy jednocześnie niskich stopach procentowych – to zwiastuje albo kryzys, albo spowolnienie.

PKB

PKB to bardzo nie dynamiczny wskaźnik. Jeżeli wzrost gospodarczy znacznie spada (a nie tylko lekko spowalnia), to należy przyjąć, że coś już się wydarzyło (i być może tylko nie wiemy jeszcze co). Jeżeli spadek wzrostu gospodarczego jest lekki, ale tendencyjny, to również należy obniżyć ocenę. I odwrotnie – każdy wzrost powinien być traktowany w kategoriach pozytywnych, a długie utrzymywanie wysokiej tendencji wzrostowej to na pewno sygnał, by dać ocenę bliższą dziesiątki. To prosta reguła, i pamiętać tu tylko należy, aby oceniać realny wzrost gospodarczy (uwzględniający inflację), a nie nominalny.

Giełda

Wskaźniki giełdowe (zwłaszcza indeksy) to jedne z lepszych predykatorów kryzysu. Najlepszą sytuacją jest stabilny, tendencyjny wzrost indeksów giełdowych – wtedy możemy wydać pozytywny osąd na temat przyszłości. Gorzej już, jeżeli wzrost indeksów jest zbyt szybki – oznacza to bańkę spekulacyjną na rynku akcji, i potencjalnie jeszcze bardziej spektakularny krach. Długoterminowe, stabilne spadki indeksów są dość negatywnym sygnałem, ale chwilowe nie są problemem (może to być jedynie korekta do wcześniejszego, zbyt szybkiego wzrostu). Boczny trend na rynku akcji to także nienajlepszy znak – mówi o niezdecydowaniu rynku, a niezdecydowanie niemal zawsze ma jakieś źródło. Należy pamiętać, że większością kapitału giełdowego kierują naprawdę dobrze zorientowani ekonomiści i specjaliści z banków czy funduszy inwestycyjnych. Oznacza to, że ich ocena sytuacji ekonomicznej (podparta nie wypowiadanymi w mediach opiniami, a realnymi tendencjami na giełdzie) jest dość wiarygodna, choć niejednokrotnie wpływają na nie emocje, które na wykresach są bardzo widoczne, i z pewnością je dostrzeżesz. Gdyby nie emocje, giełda prawdopodobnie byłaby idealnym wskaźnikiem.

Poziom zadłużenia rządów

Zarówno w skali krajowej, jak i międzynarodowe jasne jest jedno – zadłużenie gospodarek non stop rośnie. W zasadzie rośnie do tego stopnia, że sam fakt dużego zadłużenia nie jest zbytnio zaskakujący i jest rzeczą normalną. Idealnie jest, gdy zadłużenie dłuższy czas spada ze względu na dobrze prowadzoną politykę bilansową. Wtedy rząd może zasłużyć na piątkę, a w naszym przypadku na dziesiątkę. Ale wiemy dobrze, że to raczej rzadkość. Prędzej wystawimy mu jedynkę, za zbyt szybko rosnące zadłużenie. Zwłaszcza, gdy owo zadłużenie nie jest podparte rządowymi inwestycjami w technologię czy kapitał ludzki, a zwykłym konsumpcjonizmem, populizmem, nieumiejętnością czy rozdawnictwem. To wszystko powinieneś wziąć pod uwagę. Zadłużenie może rosnąć, ale musi to być dobrze usprawiedliwione, i wtedy nawet można dać pozytywną ocenę.

Stopy procentowe i polityka banku centralnego

Polityka monetarna może nam dać sporo ciekawych analiz, informacji i sygnałów na temat tego, czego można się spodziewać po gospodarce w najbliższym czasie. Przede wszystkim należy przeanalizować stopy procentowe. Jeżeli przez długi czas są niskie, to albo jest do tego powód, albo bank centralny świadomie ryzykuje inflację w nadziei na duży wzrost gospodarczy. Dopóki nie ma inflacji, to stopy procentowe na poziomie 0-1,5% są okej (można wydać pozytywną ocenę), ale gdy zaczyna się pojawiać inflacja przy takich stopach procentowych, należy do tego podejść negatywnie za błędnie prowadzoną, ryzykancką politykę, prowadzącą do kryzysu inflacyjnego. Z drugiej strony – zbyt wysokie stopy procentowe przy deflacji i niskim realnym wzroście gospodarczym również nie wróżą nic dobrego, bo to znaczy że bank centralny nie za bardzo przejmuje się realną sytuacją, i prowadzi zbyt „bezpieczną” politykę, która może doprowadzić, co prawda, nie do kryzysu, a do długoterminowej stagnacji, co w zasadzie jest gorsze od pojedynczego krachu. Duża inflacja i wysokie stopy procentowe są umiarkowanie dobrym sygnałem, że bank centralny walczy z inflacją (do ciebie należy ocena jak skutecznie). Poza stopami procentowymi, warto również czytać prognozy i raporty banków centralnych, które często przekazują dużo przydatnych, dobrze policzonych danych, a także informują o pojawiających się zagrożeniach i szansach dla gospodarki.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Paweł Buchała

Project Manger projektu TradingDot  Zwolennik łączenia analizy Price Action z informacjami makroekonomicznymi.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk