• Sklep
  • Odbierz prezent
  • Sklep
  • Odbierz prezent
Jak FED utracił kontrolę nad gospodarką?

Minęło blisko 10 lat od wybuchu kryzysu finansowego. Przez większość tego okresu, realny wzrost gospodarczy w USA był mierny – średnio na poziomie 1,4%, co jest wartością około dwukrotnie mniejszą niż przed kryzysem finansowym. Dopiero szacunki PKB na rok 2018 roku wskazują na szybsze tempo wzrostu, jednak pełna analiza sytuacji makroekonomicznej wskazuje, iż to tempo nie utrzyma się długi czas i nastąpi długi okres tzw. sekularnej stagnacji. Co więcej, jest wysoce prawdopodobne, że Rezerwa Federalna na własne życzenie całkowicie utraciła kontrolę nad gospodarką amerykańską.

Zacznijmy od wyjaśnienia podstawowych strategii banków centralnych w reakcji na sytuację makroekonomiczną. Ich zrozumienie jest kluczowe dla zrozumienia dalszej argumentacji. Tradycyjnie, zła koniunktura gospodarcza jest pretekstem do obniżenia stóp procentowych, co podnosi konsumpcje i inwestycje oraz powinno prowadzić do ożywienia makroekonomicznego. Z kolei zbyt dobra koniunktura gospodarcza, czyli tzw. przegrzewanie się gospodarki, jest pretekstem dla banku centralnego do podwyższenia stóp procentowych, co zapobiega wzrostowi inflacji i kryzysowi inflacyjnemu. Cała sztuka polityki monetarnej polega na tym, aby nie wywołać zbyt wysokiej inflacji przesadnie niskimi stopami procentowymi, a także nie wywołać deflacji i recesji, przesadzając z podwyżkami stóp procentowych. Dlatego banki centralne zazwyczaj dążą do osiągania celu inflacyjnego, a nie wysokiego wzrostu gospodarczego.

Wydają się proste do osiągnięcia? Problemem, który pojawił się około 10 lat temu jest tzw. dolna zerowa granica nominalnych stóp procentowych. Bank centralny nie może bowiem obniżyć stopy procentowej poniżej zera. I nie chodzi tu nawet o sam numerek, który można sztucznie „ustawić” poniżej zera, jak to zrobił bank centralny Szwajcarii. Problemem jest to, że polityka stóp procentowych przestaje działać, gdy znajdują się one w okolicy zera. Jest to dość stara ekonomiczna teoria, nazywana pułapką płynności. Oznacza to sytuację, gdy polityka monetarna przy stopach procentowych bliskich zera po prostu nie działa ze względu na niemal nieograniczoną płynność na rynkach finansowych.

10 lat temu, przed wybuchem kryzysu finansowego stopy procentowe znajdowały się na poziomie około 5-6%. Oznacza to, iż FED miał jeszcze dość sporo miejsca na obniżenie stóp procentowych i wykorzystał go maksymalnie, zmniejszając je do zera. Problem w tym, że kryzys był tak silny, iż to nie wystarczyło. Stopy procentowe nie mogły być dalej obniżone, więc trzeba było zrobić coś nie konwencjonalnego – dodrukować pieniądz za pomocą programów luzowania ilościowego (QE). Taka polityka miała uniknąć problem pułapki płynności.

Dodruk pieniądza pomógł gospodarce w krótkim terminie. Problemem jest jednak to, iż jego celem była obniżka długoterminowych stóp procentowych, podczas gdy stopy procentowe banku centralnego są stopami krótkoterminowymi. Obniżenie długoterminowych stóp procentowych miało na celu zmniejszyć różnicę, pomiędzy długoterminowymi a krótkoterminowymi stopami procentowymi (tzw. spread). Zmniejszenie go może pomóc w przeniesieniu długoterminowego kapitału inwestycyjnego na natychmiastową konsumpcje i inwestycje krótkoterminowe, co może pomóc gospodarce w recesji w szybkim ożywieniu gospodarczym.

Władze FED jednak zapomniały zadać sobie jednego bardzo ważnego pytania: co będzie, gdy już gospodarka się ożywi? Czyli jak w długim terminie polityka luzowania ilościowego wpłynie na wzrost gospodarczy?

Tu pojawia się problem. W długim terminie taka polityka, zgodnie z najnowszymi teoriami ekonomicznymi, może prowadzić do wystąpienia lub nasilenia się zjawiska tzw. sekularnej stagnacji – sytuacji stale obniżonego potencjalnego wzrostu gospodarczego. Jest to sytuacja chronicznego, powolnego lub zerowego wzrostu gospodarczego. Dla uproszenia, można by powiedzieć, że jest to roczny realny wzrost gospodarczy na poziomie 0-1,5%. Nie jest to jednak sytuacja tymczasowa, a trwa od kilkunastu do kilkudziesięciu lat. To niezbyt ciekawa perspektywa dla żadnej gospodarki, bo oznacza stale niski potencjał wzrostu i utratę konkurencyjności gospodarki.

 

Jak polityka luzowania ilościowego prowadzi do sekularnej stagnacji?

Zacznijmy od tego, że polityka luzowania ilościowego wpływa ujemnie na długoterminowe stopy procentowe w gospodarce (w końcu to jest jej celem). Według jednej z najnowszych teorii ekonomistów, utrzymywanie długoterminowych stóp procentowych przez długi okres (jak na przykład teraz, przez 10 lat od czasu kryzysu), wpływa samoistnie na obniżenie się tzw. naturalnej stopy procentowej gospodarki. Jest to stopa procentowa, która równoważy poziom oszczędności i inwestycji w gospodarce. Zapewnienie takiej równowagi jest kluczowe dla zdrowej gospodarki. Naturalna stopa procentowa jest trudna do oszacowania, ale pewni naukowcy twierdzą, iż obecnie znajduje się ona poniżej 0%. Jeżeli realna stopa procentowa jest wyższa od naturalnej (a jest), oznacza to powstanie tzw. nadwyżki oszczędności nad inwestycjami.

Można to prosto wytłumaczyć: czy Tobie chciałoby się wpłacać gotówkę na konto oszczędnościowe, gdy bank oferuje marne 1-2% w skali roku? No właśnie. Tak właśnie powstaje nadwyżka oszczędności nad inwestycjami, bo o ile lokata w banku w jakiś sposób pracuje i jest inwestycją, tak gotówka – nie.

Idąc dalej - nadwyżka oszczędności nad inwestycjami jest jednym spośród kilku głównych czynników wymienianych przez naukowców jako źródło pojawienia się opisanej wcześniej sytuacji sekularnej stagnacji. Oszczędności nie są przeznaczane na inwestycje, przez co gospodarka nie może rosnąć.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Paweł Buchała

Project Manger projektu TradingDot  Zwolennik łączenia analizy Price Action z informacjami makroekonomicznymi.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk