• Odbierz prezent
Inwestowanie pasywne (nie jest) receptą na wszystkie zmartwienia inwestora

Od niemal 100 lat tygodnik Time wybiera „osobę roku”. W rzeczywistości wcale nie musi to być osoba, może to być grupa ludzi, maszyna lub idea, która w minionym roku miała największy, niekoniecznie pozytywny, wpływ na wydarzenia na świecie.

Jeżeli poprosilibyśmy kapitułę tygodnika Time o wybranie „osoby roku 2019 ” w odniesieniu do globalnego rynku kapitałowego, to można zaryzykować tezę, że spora część głosów poszłaby na kandydata jakim jest „Pasywne Inwestowanie”. Przymiotnik pasywny jest bowiem ostatnio odmieniany przez wszystkie możliwe przypadki. Rosną aktywa funduszy pasywnych, pojawiają się kolejne fundusze pasywne oparte o nowe instrumenty bazowe, odbywają się konferencje, spotkania, prelekcje a w Internecie można trafić na coraz więcej artykułów na temat ich zalet, jakimi niewątpliwie są niskie opłaty, przejrzystość i prostota oraz możliwość bezpośredniego inwestowania we wcześniej „nieinwestowalne” instrumenty jak choćby indeksy.
Wzrost zainteresowania najlepiej widoczny jest na danych z portalu Google Trends (średnia z 12 miesięcy):

FXMAG fundusze inwestycyjne inwestowanie pasywne (nie jest) receptą na wszystkie zmartwienia inwestora inwestowanie pasywne  średnie  mity inwestycyjne 1

Ale czym w zasadzie jest to inwestowanie pasywne? Serwis Investopedia.com podaje:
„…Inwestowanie pasywne jest strategią inwestycyjną zakładającą maksymalizację stopy zwrotu poprzez minimalizowanie ilości transakcji kupna i sprzedaży. Jedną z powszechnie stosowanych strategii pasywnego inwestowania jest inwestowanie w indeks (np. S&P500) i utrzymywanie inwestycji przez długi okres...”
Dostajemy więc dwa składniki mające gwarantować sukces: minimalizowanie liczby transakcji i utrzymywanie inwestycji przez długi okres. Przekładając to na praktykę mamy tak naprawdę trzy możliwości. Kupujemy dziś (duża kwota) i długo trzymamy, kupujemy regularnie (np. co miesiąc) i długo trzymamy lub łączymy dwie poprzednie metody poprzez dopłacanie większych kwot (w miarę możliwości) do regularnych comiesięcznych wpłat. Patrząc przez pryzmat ilości transakcji najlepiej wypada jednorazowa wysoka wpłata, ale taka możliwość zdarza się bardzo rzadko. W związku z tym, przeciętnemu inwestorowi korzystającemu z inwestowania pasywnego pozostaje regularne kupowanie wybranego pasywnego funduszu i utrzymywanie inwestycji przez długi okres, np. z myślą o emeryturze.

Tyle teorii. Przejdźmy teraz do praktyki i puśćmy na chwilę wodze fantazji:
Wyobraźmy sobie, że jest grudzień 1949 roku. Gdzieś w USA, państwo John i Jane Doe postanawiają zacząć oszczędzać na emeryturę. Zbliżają się do 30-tki, są szczęśliwym małżeństwem, mają już domek na przedmieściach i stabilną pracę, co pozwala im na regularne, comiesięczne wpłaty. Postanawiają co następuje:

  • Pierwsza wpłata w grudniu 1949 to 94,81 USD (równowartość 1 000 USD w styczniu 2020 roku)
  • Na początku każdego kolejnego roku comiesięczna wpłata będzie korygowana o wskaźnik inflacji CPI
  • Wpłaty dokonują ostatniego dnia miesiąca, tak aby w 100% wykorzystać stopę zwrotu indeksu z miesiąca kolejnego (indeks + dywidendy)
  • Inwestują 100% aktywów w (nieistniejący jeszcze wtedy) ETF oparty o indeks S&P500
  • Planują zakończyć inwestycję po 35 latach (420 miesięcznych wpłat)
  • Są zagorzałymi zwolennikami pasywnego inwestowania, więc w portfelu inwestycyjnym zawierane są tylko transakcje kupna (comiesięczne). Likwidacji inwestycji dokonają jednorazowo, po jej zakończeniu.
  • Aktualną stopę zwrotu z inwestycji określają na podstawie relacji pomiędzy zgromadzonym kapitałem a liczbą miesięcy na jaki on wystarczy biorąc pod uwagę realną wartość pieniądza. I tak, załóżmy, że po 24 miesiącach na rachunku jest 2,930 USD. Aktualna miesięczna wpłata (uwzględniająca inflację) to 97 USD, co oznacza, że zgromadzony kapitał wystarczyłby na 30,21 analogicznych wypłat. Przekładając to na procenty mamy 30,21/24 – 1 = 25,86% zysku.

Najpierw na podstawie logiki i metodologii przyjętej przez państwa Doe zrobimy symulację dla modelowego przebiegu takiej inwestycji. Średnioroczna stopa zwrotu indeksu S&P500 (z uwzględnieniem dywidend) za lata 1950 – 2020 wynosi 11,41% przy średniej inflacji wynoszącej 3,42%. Jeśli przyjmiemy takie założenia to średnio, po 35 latach powinno to dać 373,95%, czyli w metodologii państwa Doe nieco ponad 1990 miesięcznych wpłat. Zakładając, że ochronimy wartość pieniądza a miesięczna wypłata będzie nawet 5-krotnie wyższa niż dotychczasowa wpłata, pozwala to na ponad 33 lata emerytury.
Tyle teorii. Praktyka nakazuje bowiem sprawdzić jak dokładnie będzie wyglądał przebieg 35-letniej inwestycji państwa Doe, szczególnie w odniesieniu do jej modelowego, ale tylko i wyłącznie teoretycznego przebiegu. I tu okazuje się, że wieloletnie odkładanie na emeryturę pozwoliło Państwu Doe wygenerować stopę zwrotu na poziomie 141,31%, co przekłada się na niepełne 17 lat wypłat. Pierwsza myślą jaka przechodzi do głowy jest to, że Państwo Doe mieli pecha i nie zakończyli inwestycji w styczniu 2020 roku, czyli po okresie 11-letniej hossy podczas której od dołka w 2009 roku indeks S&P500 (z uwzględnieniem dywidend) zyskał ponad 400%. Okazuje się jednak, że inwestycja rozpoczęta w styczniu 1985 roku i zakończona w styczniu 2020 roku też nie jest w stanie pobić modelowego zysku, a jej przebieg z pewnością co najmniej kilkukrotnie przyprawiłby inwestora o palpitację serca i bezsenność.

 

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Paweł Malmyga

Analityk Techniczny. Z Biurem Maklerskim PKO BP związany od 2011 roku.  Regularnie reprezentuje BM na konferencjach branżowych, spotkaniach z Klientami oraz studentami, a także komentuje aktualną sytuację rynkową. Kilkukrotnie wyróżniony w rankingu analityków Gazety Parkiet. Posiada szeroką wiedzę i doświadczenie z zakresu budowania automatycznych strategii inwestycyjnych.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk