• Odbierz prezent
Inwestorzy indywidualni, rundy inwestycyjne, aniołowie biznesu i technologia blockchain

ICO odbiło się szerokim echem poprzez obniżenie minimalnej kwoty wejścia dla inwestorów w projekty z branży blockchainowej. W tym artykule chciałbym przedstawić inną, interesującą i sprawdzoną metodę inwestycji, o której mówi się relatywnie mało w świecie kryptowalut. Należy zawsze pamiętać, że startupy w wczesnych fazach rozwoju to inwestycja o zwiększonym ryzyku. Wraz z wzrostem ryzyka rosną też potencjalne zyski, tak więc nie jest to metoda dla wszystkich. Dodatkowo sam temat mógłby rozrosnąć się na cały cykl albo i książki, więc informacje poniżej stanowią szczyt góry lodowej.

Wyjście naprzeciw

Alternatywa, którą mam na myśli to bezpośrednia inwestycja w startup z potencjałem. Poprzez globalizację, rozwój technologii (w tym blockchain) inwestorzy nie muszą ruszać się sprzed komputera, jednak to jest coś do czego bym właśnie namawiał. ICO dawało różnego rodzaju tokeny, z czasem też oznaczały one zabezpieczone prawnie wartości (STO) lub udziały (ETO). Zdalna analiza potencjału projektu poprzez ocenę white paper, teamu, landing page może dawać pewne spojrzenie na całokształt. Taki research dokonany nawet w najrzetelniejszy sposób nie da tylu informacji co sprawdzenie wszystkiego od wewnątrz. Przeanalizujmy więc zalety i wady sytuacji, kiedy naprzeciw startupowi z potencjałem wychodzi inwestor indywidualny. Która strona co na tym zyskuje, co traci i czy warto brać takie rozwiązanie pod uwagę.

Statystyczne 10% szansy na powodzenie

Dziewięć na dziesięć startupów upadnie, kropka. Jest to największa wada inwestowania w startupy. Ryzyko jakie ponosi inwestor na tak wczesnym etapie rozwoju jest ogromne, dlatego nie każdy będzie czuł się z tym komfortowo. Jest to sytuacja analogiczna do handlu na dźwigni, który również nie jest dla każdego. W obu przypadkach inwestorowi grozi utrata całości z początkowo wniesionego kapitału. Aby poradzić sobie z czynnikiem ryzyka, warto od samego początku zakładać, że włożone pieniądze są stracone dopóki nie zobaczy się ich z powrotem. Takie podejście zalecam przy każdej inwestycji, jednak jest szczególnie przydatne kiedy ryzyko gra dużą rolę. Jest kilka głównych powodów przez, które startupy upadają i rozważając zaangażowanie kapitałowe zawsze należy je sprawdzić. Statystycznie rzecz ujmując i zaczynając od najczęstszych powodów mówimy o:

  • Braku realnego zapotrzebowania na dany produkt
  • Wyczerpanie się środków operacyjnych
  • Niewłaściwy zespół
  • Wyprzedzenie przez konkurencję
  • Problemy z wyceną/kosztami
  • Ubogi produkt
  • Brak modelu biznesowego
  • Słaby marketing
  • Ignorowanie klientów

Dodać można jeszcze wypalenie się zespołu, konflikty wewnętrzne, zła lokalizacja lub czas czy problemy prawne.

10% udziałów w startupie

Z oczywistych przyczyn poniższy przykład jest czymś wyjątkowym i jako skrajny przypadek nie ma przełożenia na codzienność, ale warto go przytoczyć. Z jednej strony można mówić o 10% jako o wysokości szansy na powodzenie. Z drugiej strony, inwestycja w wczesnej fazie rozwoju pozwala inwestorowi wejść w posiadanie udziałów po niższej wycenie wartości firmy. Startup, zależnie od etapu w jakim się znajduje będzie wyceniany adekwatnie do tego, co zdążył już dowieźć. W pewnej firmie było trzech wspólników założycieli, dwóch z nich miało po 45% udziałów a Ronald Wayne miał 10%. Ronald wymyślił pierwsze logo firmy, był autorem umowy partnerskiej założycieli i jego rolą w razie potrzeby miało być rozwiązywanie sporów pomiędzy pozostałymi wspólnikami. Po dwóch tygodniach jednak sprzedał swoje 10% udziałów za sumę $800. Obawiał się, że spółka cywilna może wpędzić go w długi, ponieważ wspólnicy odpowiadali całym swoim majątkiem osobistym. Ronald nie czuł się komfortowo z ryzykiem i właśnie dlatego w 1976 roku podjął decyzję sprzedaży 10% udziałów w Apple.

Krypto zima

Aktualnie znajdujemy się w interesującym momencie jeżeli chodzi o inwestycje w projekty blockchainowe. W grudniu 2017 roku pękła bańka spekulacyjna i nastała krypto zima. Właśnie bessa, która była idealnym okresem weryfikującym startupy z branży krypto. Projekty, które miały upaść - upadły, a te, które przetrwały ten ciężki okres skupiając się na pracy automatycznie zwiększyły swoją atrakcyjność u potencjalnych inwestorów. Skoro udało im się przetrwać tak ciężki czas to musi stać za nimi jakaś wartość, która miała na to wpływ.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Janusz Zieliński

Tworzę przemyślane strategie biznesowe, marketingowe oraz rozwoju, pomagając firmom umacniać swoją pozycję na rynku, który jest coraz bardziej konkurencyjny. Na rynku kryptowalut od 2012 roku, zapraszam do kontaktu: www.januszzielinski.com

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk