• Odbierz prezent
Inflacja w Polsce w maju 2022 roku: kolejna granica przełamana, a szczyt wzrostów cen dopiero przed nami!
fot. freepik.com

ZOBACZ KONIECZNIE: Inflacja w Polsce w czerwcu 2022 roku bije kolejne rekordy! A tegoroczny szczyt dopiero przed nami

 

We wtorek Główny Urząd Statystyczny opublikował szybki odczyt inflacji konsumenckiej w maju. Ze wstępnych danych GUS wynika, że wskaźnik CPI po raz kolejny okazał się wyższy niż w poprzednim miesiącu, jednak nie aż tak wysoki, jak prognozowali niektórzy analitycy. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy w Polsce galopującą inflację i wiele wskazuje na to, że szczyt wzrostu cen jeszcze przed nami.

 

Inflacja nie ustępuje

Wg szacunkowych danych Głównego Urzędu Statystycznego, wskaźnik inflacji CPI w maju wyniósł 13,9% w perspektywie rocznej i 1,7% w porównaniu do kwietnia. To najwyższy odczyt inflacji w perspektywie rocznej od kwietnia 1998 roku.

Ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły w maju o 13,5% rok do roku i 1,7% w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Nośniki energii podrożały o 31,4% w perspektywie rocznej i 3,4% w porównaniu do kwietnia, natomiast ceny paliw do prywatnych środków transportu poszły w górę o 35,4% w perspektywie rocznej i o równe 5% w porównaniu do poprzedniego miesiąca.

Wstępny odczyt inflacji za maj okazał się zbliżony do dużej części prognoz analityków - ekonomiści Banku Pekao, PKO BP i Santander Bank Polska spodziewali się wzrostu cen o równe 14% w perspektywie rocznej. Jedynie analitycy Banku Ochrony Środowiska liczyli na odczyt inflacji w maju na poziomie 13,5%.

Na uwagę zasługuje słabnąca dynamika wzrostu wskaźnika CPI w perspektywie miesięcznej drugi miesiąc z rzędu - w marcu wzrost cen w skali miesięcznej wyniósł aż 3,3%, co było najwyższym odczytem inflacji w perspektywie miesięcznej od początku 1996 roku. W kwietniu miesięczna dynamika inflacji wyniosła już równe 2%, a wg wstępnych danych za maj spadła ona do 1,7%. Na malejący wskaźnik CPI w perspektywie rocznej będziemy musieli jeszcze poczekać co najmniej do wakacji.

Warto przypomnieć, że szybki odczyt GUS ma charakter szacunkowy i nie daje wglądu w poszczególne kategorie produktów i usług. Możliwy jest również scenariusz, w którym dzisiejszy odczyt zostanie zrewidowany w górę, co miało miejsce chociażby w kwietniu, kiedy ostateczny wskaźnik wzrostu cen dóbr i usług konsumenckich wyniósł 12,4%, ze wstępnych 12,3%. Na ostateczne dane za maj będziemy musieli poczekać do środy 15 czerwca.

Zobacz także: Inflacja CPI: wzrost cen w trybie ustanawiania nowych wieloletnich rekordów

 

 

Kwietniowa inflacja ostro w górę

Warto przypomnieć, że w poprzednim miesiącu inflacja konsumencka przebiła wszelkie oczekiwania. Wskaźnik CPI w kwietniu wyniósł wyniósł 12,4% w perspektywie rocznej i 2,0% w porównaniu do marca. Co ciekawe, jest to kolejny przypadek, w którym dynamika wzrostu cen jest na tyle duża, że Główny Urząd Statystyczny musi wprowadzać rewizję odczytu w stosunku do szacunkowych danych (tzw. szybki odczyt GUS wskazywał na wzrost cen w perspektywie rocznej o 12,3%). To najwyższy odczyt inflacji w perspektywie rocznej od maja 1998 roku. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych poszły w górę aż o 13,2% w perspektywie rocznej i o 4,4% w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Kategoria nośniki energii (która zawiera m.in. ceny prądu) zanotowała wzrost o 27,3% w porównaniu do marca zeszłego roku i o 2,4% w porównaniu do zeszłego miesiąca. Paliwa do prywatnych środków transportu podrożały o 27,8% rok do roku i uległy spadkowi o 0,8% w porównaniu do marca (w którym ceny paliw rosły o 33,5% w perspektywie rocznej). Wyposażenie i prowadzenia gospodarstwa domowego kosztowało przeciętnie o 8,6% więcej. Ceny usług hotelarskich wzrosły o 14,1 % w perspektywie rocznej, rekreacji i kultury o 9,3%, edukacji o 6,3%, a usług medycznych i lekarstw o 6,5%

Odczyt inflacji w kwietniu zauważalnie przekroczył oczekiwania analityków - rynkowy konsensus zakładał odczyt wskaźnika CPI na poziomie 11,5%, choć dane GUS przebiły nawet prognozy analityków mBanku, którzy zakładali wzrost cen w kwietniu o 12,2% w perspektywie roku. Inflacja w perspektywie miesięcznej również przekroczyła rynkowe oczekiwania - po mocnym wzroście CPI miesiąc do miesiąca w marcu (który wyniósł 3,3%), analitycy spodziewali się, że w kwietniu miesięczna dynamika wzrostu cen wyniesie 1,3%.

Zobacz także: GUS odkrył karty: Inflacja w kwietniu 2022 roku w Polsce. Najwyższy odczyt od 24 lat!


Co najmocniej podrożało w kwietniu?

Wg szczegółowych danych GUS największy wzrost zanotowały ceny opału (aż 75,6% rok do roku). Bardzo mocno w górę poszły również ceny gazu ziemnego (o 49,2% r/r) i mięsa drobiowego (wzrost o 46,7% w porównaniu do poprzedniego roku). Mocne wzrosty zanotowały także paliwa do prywatnych środków transportu: LPG podrożało w ciągu roku aż o 43,4%, zaś olej napędowy o 36%, podczas gdy benzyna zanotowała wzrost o 21,5%.
Z kategorii artykułów spożywczych największe wzrosty odnotował cukier, którego ceny poszły w górę o 35% w ciągu roku, a także tłuszcze roślinne, które podrożały o 33% r/r. Pieczywo w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy (licząc od kwietnia) podrożało aż o 23,7%.

W kwietniu mocne wzrosty cen odnotowano również w kategorii usług: turystyka zorganizowana podrożała o ponad 19% rok do roku, sport i rekreacja kosztuje więcej o 14,4% niż rok temu, usługi fryzjerskie i kosmetyczne podrożały o ponad 14% w ciągu roku, podobnie jak ceny w restauracjach i hotelach. Usługi stomatologiczne i lekarskie zanotowały niemal 14% wzrost cen w porównaniu do kwietnia ubiegłego roku.

Zobacz także: Inflacja - dlaczego ceny rosną? Jak znikają nasze oszczędności? Wszystko, co musisz wiedzieć o tym, jak działa inflacja

 

Kiedy wzrost cen zacznie hamować?

Mimo, że inflacja sięga już niemal 14% w skali rocznej, trudno liczyć na to, że w kolejnych miesiącach dynamika wzrostu cen zacznie nagle spadać. Analitycy są zgodni - wysoka inflacja nie tylko będzie nam towarzyszyć przez dłuższy czas, ale też będzie utrzymywać się w wyraźnym trendzie wzrostowym przez najbliższe miesiące. Szczyt inflacji w Polsce jest prognozowany na drugą połowę roku, gdzie lipiec jest tym bardziej optymistycznym scenariuszem, choć spora część ekspertów stawia raczej na sierpień, a nawet wrzesień. Wiadomo już, że projekcja NBP, w której szczyt inflacji miał wynieść ponad 12%, jest mocno niedoszacowana. Większość analityków wskazuje, że wierzchołek wskaźnika CPI przekroczy 15% w skali roku, choć jednocześnie nie powinien mocno przekroczyć poziomu 17% r/r. Jeśli te prognozy się sprawdzą, będzie to najwyższy poziom wzrostu cen od początku 1997 roku, kiedy wskaźnik CPI wyniósł w lutym 17,3% rok do roku.

Zobacz także: Prosto z rynku: to już pewne... inflacja wymknęła się spod kontroli!

 

Dlaczego dynamika wzrostu cen zacznie wyhamowywać w drugiej połowie 2022 roku?

Przede wszystkim dlatego, że gospodarka zacznie odczuwać skutki - zdaniem wielu spóźnionej - reakcji Narodowego Banku Polskiego, który w październiku zeszłego roku rozpoczął trwający do dziś cykl podwyżek stóp procentowych z historycznie niskiego poziomu 0,10% stopy referencyjnej (aktualny poziom to 5,25%). Globalne rynki surowców najprawdopodobniej otrząsną się z szoku związanego z inwazją Rosji na Ukrainę, choć ze względu m.in. na szósty pakiet sankcji Unii Europejskiej obejmujący znaczącą część rosyjskiej ropy, trudno liczyć na gwałtowne spadki cen paliw, które są ważnym komponentem wskaźnika CPI. Za osiągnięciem szczytu inflacji w drugiej połowie tego roku przemawia też efekt dość wysokiej bazy z zeszłego roku - w lipcu 2021 roku wskaźnik CPI w lipcu przekroczył 2% w skali rocznej, czyli był dokładnie dwukrotnie wyższy niż cel inflacyjny NBP (nie biorąc pod uwagę dopuszczalnych odchyleń +/- 1 pkt. proc.). W sierpniu zeszłego roku inflacja wynosiła już 5,5%, a we wrześniu zaczęła zbliżać się do 6% (CPI wyniósł wówczas 5,9%).

Poza szalejącymi notowaniami na rynkach surowcowych, na które bank centralny nie ma istotnego wpływu, motorem napędowym inflacji w Polsce jest również m.in. rozkręcająca się spirala płacowo-cenowa, czyli sytuacja w której pracownicy oczekują wzrostu wynagrodzeń w odpowiedzi na wzrost cen produktów i usług, co z kolei wymusza na przedsiębiorcach… podwyżki cen produktów i usług, po to by utrzymać rentowność biznesu. Wg danych GUS przeciętne wynagrodzenie w pierwszym kwartale tego roku po raz pierwszy w historii odczytów przekroczyło barierę 6000 złotych i wyniosło dokładnie 6235 PLN brutto. Jest to wzrost o 9,7% w porównaniu z pierwszym kwartałem zeszłego roku i o 4% w ujęciu kwartalnym (przeciętne wynagrodzenie w IV kw. 2021 r. wyniosło 5 995,09 złotych brutto).

Co ciekawe, wzrost wynagrodzenia jest identyczny jak inflacja w tym samym czasie, co oznacza że płace wzrosły tylko nominalnie - uwzględniając wzrost cen produktów i usług, nie można mówić o realnej podwyżce. Co więcej, dane GUS dotyczą wyłącznie sektora prywatnego i są ograniczone do firm zatrudniających co najmniej 10 osób na umowę o pracę. To zaś oznacza, że spora część pracowników nie tylko w praktyce zarabia znacznie mniej, niż pokazują dane o przeciętnym wynagrodzeniu, ale również to, że ich pensje nie poszły w górę o niemal 10% w ciągu ostatniego roku.

Zobacz także: Przeciętne zatrudnienie (wyższe o 2,8%) i wynagrodzenie (wyższe o 14,1%) w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2022 r.

 

 

Czekasz na spadki CPI? Sprawdź inflację producencką

Inflacja producencka (PPI) jest znacznie mniej popularnym wskaźnikiem od CPI i najczęściej jest ona pomijana przez media głównego nurtu. Mimo tego, jest on ważny również z perspektywy konsumentów, czyli nas wszystkich. Wzrost kosztów produkcji (w tym również wynagrodzeń) i prowadzenia działalności gospodarczej jest bowiem w istotnym stopniu przerzucany na odbiorców końcowych, czyli właśnie konsumentów. Można więc traktować odczyty PPI jako swego rodzaju wskaźnik wyprzedzający dla inflacji konsumenckiej. Sytuacja, z którą mamy do czynienia od wielu kwartałów, czyli szybko rosnącą inflację producentów, zauważalnie przekłada się na wzrost wskaźnika CPI. Powiedzieć, że inflacja konsumencka jest w odwrocie będzie można wtedy, gdy dynamika PPI zacznie spadać i finalnie odczyt inflacji producenckiej za dany miesiąc będzie niższy niż inflacji konsumenckiej. Na to w najbliższych miesiącach się jednak nie zapowiada.

W marcu wskaźnik PPI w Polsce wyniósł równe 20%, co jest najwyższą wartością od 1995 roku. W kwietniu inflacja producencka okazała się jeszcze wyższa - wyniosła bowiem 23,3% w skali roku, wobec rynkowych prognoz na poziomie 20,4%. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ceny producentów wzrosły o 1,9%. Największy wzrost cen odnotowano w sekcji wytwarzanie i zaopatrywanie w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę - o 44,0%. Ceny w sekcji górnictwo i wydobywanie wzrosły o 29,3%, w tym w wydobywaniu węgla kamiennego i węgla brunatnego (lignitu) o 44,4%, a w górnictwie rud metali - o 19,4%. Ceny w sekcji przetwórstwo przemysłowe podwyższono o 20,4%, w tym najbardziej w produkcji koksu i produktów rafinacji ropy naftowej (o 90,3%). Dominujący wpływ na tak duże wzrosty w tych kategoriach ma atak Rosji na Ukrainę i związana z tym gwałtowna zmiana sytuacji na rynku energetycznym.

Zobacz także: Produkcja przemysłowa i PPI na plus!


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk