• Odbierz prezent
Ile pieniędzy potrzeba, żeby zacząć inwestować na giełdzie?

Gdy przygotowywałem się do tego odcinka, zatytułowałem go “Ile kasy na start”, no ale kiedy zapisywałem ten tytuł zrobiłem małą literówkę i wyszło “ile kasy na strat”. No i w sumie jakby się tak zastanowić, to ta niewielka literówka może być do symboliczna. Ale o tym za chwilę. 

W tym odcinku opowiem o pieniądzach, a konkretnie o tym ile kapitału trzeba mieć, aby zacząć inwestować na giełdzie, no i też ile warto, a ile nie warto wrzucać na rynek na samym początku naszej giełdowej drogi.


Partnerem cyklu kurs Inwestora Giełdowego jest Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie.

Giełda Papierów Wartościowych partner kursu Inwestora Giełdowego


 

 

Od jakiej kwoty można zacząć inwestować? Określ swój budżet inwestycyjny

Masz już konto maklerskie, podstawową teoretyczną wiedzę na temat tego jak działa giełda i zero doświadczenia z lokowaniem realnego kapitału na rynku. Pozostaje tylko wpłacić pierwszy depozyt na swój rachunek inwestycyjny i rozpocząć zakupy. Jest tylko jeden dość istotny problem - z jakim kapitałem rozpocząć? I czy jest jakaś minimalna kwota poniżej której nie opłaca się inwestować?

Na samym początku muszę nadmienić, że wszystkie kwestie związane z wartością depozytów i budowaniem swojego portfela są bardzo indywidualne i nie ma tutaj sztywnych, złotych zasad. Nie daj się na nie nabrać, jeśli ktokolwiek i kiedykolwiek będzie chciał Ci takie sprzedać. 

Dlatego ja skupię się na ogólnych wskazówkach, które mogą Ci pomóc ustrzec się przed najpopularniejszymi błędami.

Zanim wpłacisz cokolwiek na rachunek maklerski, określ swój osobisty budżet inwestycyjny. Żeby to zrobić, musisz najpierw sprawdzić jakie masz oszczędności i przeanalizować jakimi kwotami jesteś w stanie je zasilać co miesiąc/kwartał, czy rok (mowa o odkładaniu pieniędzy, a nie pomnażaniu ich poprzez inwestycje czy spekulację i tym samym eksponowanie pieniędzy na ryzyko). Dopiero po określeniu wartości swoich oszczędności i dynamiki tego jak je powiększasz w czasie możesz zabrać się za ustalenie swojego budżetu inwestycyjnego. 

Bardzo ważne jest to, aby budżet na inwestycje był wydzielony tylko i wyłącznie z Twoich oszczędności, czyli pieniędzy których nie potrzebujesz na pokrycie bieżących wydatków, takich jak czynsz, rachunki i pozostałe koszty utrzymania.

Co więcej - sporym błędem jest przeznaczanie na inwestycje wszystkich oszczędności i to bez względu na to jak duże masz doświadczenie na rynku. Lokowanie kapitału na rynku zawsze wiąże się z ryzykiem, dlatego też uważam, że szczególnie na samym początku nie powinieneś przeznaczać na swój budżet inwestycyjny więcej niż połowę oszczędności. Zaoszczędzone pieniądze nie powinny wegetować na koncie bankowym, czy na lokacie, na których ich wartość nabywcza systematycznie spada z powodu realnie ujemnych stóp procentowych (czyli aktualnej, niekorzystnej dla oszczędzających sytuacji, w której inflacja jest wyższa od stóp procentowych), natomiast w żadnym wypadku nie oznacza to, że powinniśmy ryzykować wszystkie nasze oszczędności - pewna część naszych pieniędzy powinna być odłożona na tzw. “czarną godzinę”, czy po prostu na jakieś nieoczekiwane wydatki.

Co więcej, jeśli Twoje oszczędności są relatywnie wysokie, to przeznaczanie połowy z nich na pierwszy budżet inwestycyjny nie będzie dobrym krokiem, bo kwota którą przeznaczysz na rozpoczęcie przygody z giełdą może być po prostu za wysoka na początek, ale o tym później. 

Odpowiednia kwota na inwestycje. Wpłać tyle, ile możesz stracić

Pierwsze pieniądze, jakie zainwestujesz na giełdzie nie powinny być ani za małe, ani przede wszystkim za duże. To oczywiście banał, ale po prostu nie opłaca się go bagatelizować. Pamiętaj, że jeśli wpłacisz zbyt małą kwotę na początek, to najwyżej niewiele zarobisz lub poniesiesz mało dotkliwą stratę, a sporą część Twojego kapitału pochłoną prowizje maklerskie, natomiast jeśli na samym początku wrzucisz na rynek zbyt dużą kwotę, to prawdopodobieństwo tego, że mocno ją uszczuplisz jest naprawdę duże. W ostateczności możesz też stać się “inwestorem długoterminowym” z konieczności, siedząc w akcjach, które teraz warte są znacznie mniej niż w momencie, w którym je kupiłeś i czekając “aż wreszcie odbije” i uda Ci się wyjść przynajmniej na zero.

Możesz w taki sposób zamrozić swój kapitał nawet na wiele lat i na pewno w taki sposób nie powinno się zaczynać inwestowania na giełdzie. 

Dlatego też inwestowanie dużych kwot na samym początku nie jest dobrym pomysłem, bo może być to dla nas kosztowna lekcja. 

Na pewno każdy słyszał tę słynną radę - Inwestuj tylko tyle, ile możesz stracić. No i rzeczywiście, jest ona bardzo ważna, bo mówi nam o tym, że na giełdzie powinniśmy lokować tylko nasze oszczędności, a nie pieniądze, które wykorzystujemy na bieżące wydatki. Nie mówiąc już o tym, że pod żadnym pozorem nie powinniśmy inwestować pieniędzy, które nie należą do nas i które pożyczyliśmy, szczególnie od banku. Nie istnieją na tyle “pewne inwestycje”, które uzasadniałyby kupowanie akcji na kredyt.

Wpłacając pierwszy depozyt na konto maklerskie, musisz przygotować się mentalnie na to, że możesz stracić przynajmniej część zainwestowanych pieniędzy i jest to całkowicie normalne. Z drugiej jednak strony, nie można brać tej zasady “Inwestuj tyle, ile możesz stracić” zbyt dosłownie, bo jej dewiza może stać się samospełniającą przepowiednią.

Chodzi o to, że jeśli z góry spisujemy na straty pieniądze, które wpłacamy na konto maklerskie i nie odczuwamy żadnej istotnej awersji do ryzyka, to możemy podejmować mało racjonalne i zbyt ryzykowne decyzje i po prostu tracić pieniądze w głupi sposób.

Tak więc, pozwolę sobie trochę doprecyzować tę zasadę “inwestuj, ile możesz stracić” - ryzykuj na giełdzie tylko takie kwoty, których potencjalna strata nie zagrozi Twojej stabilności finansowej i gwałtownie nie pomniejszy Twoich oszczędności, a z drugiej strony - szanuj każde pieniądze, które wrzucisz na rynek.

 

Nie za dużo, nie za mało

Wracając do budżetu inwestycyjnego - aby czuć się komfortowo na początku naszej inwestycyjnej drogi, powinniśmy najpierw wypracować poduszkę finansową z naszych oszczędności. Moim zdaniem takim minimalnym progiem są oszczędności, których wartość przekracza trzykrotność naszych miesięcznych wydatków na utrzymanie i dopiero od tej kwoty zaoszczędzonych pieniędzy możemy wydzielać nasz budżet inwestycyjny. Oczywiście, tak jak wspomniałem jest to dość indywidualna kwestia.

Jeśli zaś chodzi o maksymalne kwoty, jakie proponowałbym na początek nauki, to wg mnie nie warto przeznaczać na pierwsze transakcje więcej niż 20 tys. PLN, nawet jeśli Twoje oszczędności na koncie mają 5, 6 i więcej zer. Na samym początku szczególnie ważne są pokora i motywacja do nauki, więc jeśli od razu ryzykujesz na rynku dziesiątki, czy nawet setki tysięcy złotych bez żadnego doświadczenia, to znaczy że nie szanujesz tych pieniędzy. 

 


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk