• Odbierz prezent
IKEA - imperium, którego nie znajdziesz na giełdzie

Dokładnie w ubiegłą niedzielę 29 stycznia, świat obiegła informacja o śmierci jednego z największych przedsiębiorców na świecie. Jego firma dyktuje styl życia od dziesięcioleci. Ingvar Kampard – założyciel IKEI przeżył 91 lat i stworzył imperium, które jest rozpoznawalne na całym świecie. Sukces drzemie w szczególnym modelu biznesowym Kamparda, kultywowanym i wciąż rozwijanym od momentu powstania Ikei. Czy wszystko jest tak kolorowe jak kreowany przez przedsiębiorstwo obraz?Oto kilka ciekawostek dotyczących biznesmena i samej IKEI.

 

 

Nastoletni sprzedawca zapałek

Tym razem historia zaczyna się nie w USA, ale w Szwecji. W 1926 roku przychodzi na świat przyszły miliarder i sprawny biznesmen – Ingvar Kampard. Już od dzieciństwa wykazywał się zdolnościami biznesowymi, krótko mówiąc miał smykałkę do biznesu. Jako młody chłopiec zaczął zajmować się prostym, ale zyskownym jak na dziecko handlem. Na pobliskim targu kupował zapałki, które potem rozprowadzał. Przemieszczał się rowerem i sprzedawał z zyskiem zakupione wcześniej zapałki mieszkańcom wsi. Gdy dziecięcy biznes przynosił mu zyski, postanowił wkrótce poszerzyć asortyment. I tak młody handlarz zaczął rozprowadzać takie dobra jak nasiona, materiały biurowe, różnego rodzaju ozdoby. Wkrótce jednak, młody Ingvar poczuł, że czas na ustabilizowane biznesu i poważny krok naprzód. W wieku siedemnastu lat, dokładnie w 1943 roku, Kampard założył pierwszą działalność od początku do dziś znaną pod nazwą – IKEA. Nazwa pochodzi od pierwszych liter imienia i nazwiska założyciela oraz pierwszych liter nazwy farmy, na której się wychował Elmtaryd i wioski Agunnaryd.

 

IKEA na wózku mleczarza

Wielkie przedsiębiorstwo, które znamy dziś głównie z funkcjonalnych i stosunkowo tanich mebli, nie było od początku powiązane z takim asortymentem. IKEA na początku swojej działalności przypominała bardziej handel obwoźny. Młody przedsiębiorca na pożyczonym od mleczarza wózku, rozprowadzał m.in.: pióra, ramki, biżuterię, obrusy, pończochy i czasem niewielkie meble. Historia z meblami zaczyna się dopiero kilka lat później. W lokalnej prasie pojawiło się ogłoszenie, które przykuło uwagę młodego Kamparda. Jedna z konkurencyjnych firm ogłosiła wyprzedaż mebli. Sprytny przedsiębiorca pomyślał sobie, że meble i wyposażenie wnętrz może pozwolić rozwinąć się jego firmie. Tak też się stało. W 1958 roku Ingvar otworzył pierwszy salon IKEI. Został zaaranżowany w stylu, w jakim znamy go obecnie. Ekspozycję stanowiły zaaranżowane wnętrza, które przypominają poszczególne pomieszczenia domów i mieszkań. Mimo, że na szwedzkim rynku działało wówczas wielu wytwórców mebli, to Kampard nie bał się konkurencji. Jednak wkrótce pojawiły się pierwsze problemy…

 

Polski akcent w IKEI

Konkurencja była oburzona obecnością na rynku IKEI i niskimi cenami, za jakie Kampard sprzedawał meble. Doszło do bojkotu IKEI, a kontrahenci zaczęli zrywać współpracę z firmą młodego przedsiębiorcy. Kampard musiał szukać nowych producentów. A znalazł ich… w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w Radomsku. Po kilkudniowej wizycie w 1961 roku w fabryce mebli w Radomsku, Kampardowi udało się podpisać kontrakty. Wylicza się, że produkcja mebli w polskich fabrykach przyniosła IKEI 2 mld koron zysku. Niektórzy twierdzą nawet, że zlecenie produkcji mebli w Polsce, uratowało IKEĘ przed upadkiem w obliczu szwedzkiego bojkotu.

 

Geneza funkcjonalności

Sukces IKEI opiera się głównie na koncepcie funkcjonalności i dostępności. To, że w IKEI większość mebli można spakować do osobowego samochodu i zmontować bez użycia całej gamy narzędzi, zawdzięczamy pewnej sytuacji sprzed 60 lat. W 1956 roku, jeden z pracowników IKEI nie mógł spakować zmontowanego stolika do swojego osobowego auta. Nie myśląc długo, postanowił odkręcić nóżki stolika i złożyć wszystko na płasko. W ten sposób opracowano koncepcję pakowania mebli w płaskie pudełka. Tym pierwszym stolikiem był model LÖVET. Oprócz funkcjonalności IKEĘ spośród innych z branży meblarskich od lat wyróżnia: dostępność, niska cena, uniwersalność i jak twierdz wielu wysoka wytrzymałość. Obecnie niemalże w każdym domu znajdziemy choćby jeden element wyposażenia pochodzący z IKEI.

 

IKEA nie weszła na giełdę

Już na początku lat osiemdziesiątych wielkopowierzchniowe sklepy IKEA obecne były w dwudziestu krajach. Pewnie wielu przedsiębiorców pomyślałoby wtedy, że ekspansja na międzynarodowe rynki, to dobry czas aby wejść na giełdę. W przypadku Kamparda było inaczej. Ten do końca życia uważał, że należy chronić całkowitej niezależności firmy i konceptu, który przynosi zyski. Kampard twierdził, że wejście na giełdę, nie będzie najlepszym rozwiązaniem dla IKEI. Tak swojego czasu komentował ten pomysł:

Uznałem, że wejście na giełdę nie jest dobrą alternatywą dla IKEA. Wiedziałem, że tylko myślenie w perspektywie długofalowej może zabezpieczyć nasze plany rozwoju i nie chciałem, żeby IKEA stała się zależna od instytucji finansowych”.

W myśl perspektywicznej wizji funkcjonowania, IKEA działa w modelu franczyzy. Właścicielem Konceptu IKEI jest Inter IKEA Systems B.V, to właśnie on udziela licencji franczyzowej na świecie. Obecnie Grupa IKEA prowadzi działalność w 42 państwach.

 

Problemy z wyceną majątku

Oprócz tego, że IKEA to cenione przedsiębiorstwo, znany koncern i miejsce, gdzie rozwija się ciekawa koncepcja biznesowa i marketingowa, to także firma, w której nie brakuje nieporozumień. Od 1988 roku, Kampard nie pełnić w firmie już żadnej roli operacyjnej, choć wciąż stale doglądał interesów. Kampard w 1982 roku założył w Holandii fundację, jak się okazuje w celu optymalizacji podatkowej. Kampard dzięki temu posunięciu miał zgromadzić od 20 – 30 mld koron. Co więcej, coraz częściej za życia Kamparda pojawiały się trudności w wycenie jego majątku. Gdy dodawano wartość rynkową IKEI z majątkiem osobistym założyciela, to w niektórych rankingach wychodziło na to, że Kampard dorównuje bogactwem Billowi Gatesowi, a czasem nawet wyprzedza go. Niektórzy z bliskiego otoczenia Kamparda twierdzili, że tego majątku po prostu nie da się oszacować,bo biznesmen ukrywa go dzięki finansowym i pranym sztuczkom.

Teraz sytuacja wydaje się o wile trudniejsza. Jeszcze na kilka lat przed śmiercią Kamparda jego synowi zaczęli toczyć batalię o spadek po ojcu. Co będzie teraz, gdy założyciel IKEI odszedł? Prawdopodobnie główna rola w teatrze IKEI przypadnie najstarszemu synowi – Peterowi.

 

 


Estera Włodarczyk

Absolwentka dziennikarstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się stosunkami gospodarczo-politycznymi oraz ich wpływem na światową ekonomię.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk