• Odbierz prezent
IKE czy ZUS? "Obie opcje są niekorzystne" - NBP nie pozostawia suchej nitki na projekcie likwidacji OFE

Już za kilka miesięcy Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE) przestaną istnieć, a zgromadzone w nich oszczędności Polaków zostaną przetransferowane na specjalnie do tego celu stworzone IKE lub ich równowartość zostanie dopisana do indywidualnego konta w ZUS. Oba rozwiązania nie są zbyt korzystne dla posiadaczy OFE i każda z alternatyw ma swoje istotne wady. Do projektu reformy, która jest tak naprawdę likwidacją OFE, odniósł się również Narodowy Bank Polski, który nie pozostawił suchej nitki na projekcie nowelizacji ustawy w obecnej formie. Wg opinii NBP, projekt likwidacji OFE jest niekorzystny dla ubezpieczonych, bez względu na to jakiego wyboru dokonają. Bank centralny skrytykował projekt, zwracając uwagę na to, że wygaszenie OFE wpłynie na obniżenie wartości zgromadzonych w nich środków, będzie wiązało się z wyższymi opłatami za prowadzenie rachunków, a także odbierze część dotychczasowych uprawnień, jakie posiadali ubezpieczeni w OFE. Tak surowe stanowisko NBP wobec jednej z kluczowych reform rządu Zjednoczonej Prawicy może być pewną niespodzianką. Nie jest bowiem tajemnicą, że kluczowe osoby w banku centralnym, z jego prezesem na czele, pochodzą ze środowisk przychylnych obecnej władzy. Jakie zapisy ustawy o reformie OFE wywołały największe zastrzeżenia NBP i co powinno zostać poprawione?

 

I tak źle, i tak niedobrze

Jak wynika z opinii Narodowego Banku Polskiego, obie opcje przekształcenia OFE nie są korzystne z punktu widzenia osób posiadających w nich oszczędności. Zarówno jedna, jak i druga alternatywa będzie wiązała się ze zmniejszeniem wartości zgromadzonych aktywów. Jeśli chodzi o opcję domyślną, czyli przeniesienie środków z OFE do specjalnego IKE, NBP krytykuje przede wszystkim aż 15% opłatę przekształceniową, która zostanie pobrana z tego tytułu. Środki z opłaty przekształceniowej zostaną przeznaczone na pokrycie bieżących potrzeb systemu emerytalnego i w oczywisty sposób pomniejszą oszczędności osób, które wybiorą ten wariant likwidacji OFE (lub gdy nie zrobią nic). NBP zwraca też uwagę na to, że specjalne IKE odbierają możliwość wypłaty emerytury w postaci dożywotniej renty.

Z drugiej jednak strony, wybór przekształcenia OFE w środki na koncie ZUS będzie wiązał się z utratą możliwości dziedziczenia gromadzonych oszczędności. NBP krytykuje rządowy projekt za to, że transfer środków z OFE do ZUS odbędzie się na zasadzie przepisania wartości aktywów na indywidualne konto ubezpieczonego, nie zaś na subkonto ZUS. Gdyby pieniądze z OFE trafiły na subkonto (tak jak dotychczas część składki emerytalnej w ramach OFE), ZUS w przypadku śmierci odprowadzającego składki musiałby przekazać rodzinie zgromadzone na nim środki. W rządowym projekcie likwidacji OFE jest to jednak wykluczone. To zaś oznacza, że jeśli ktoś latami odkładał pieniądze na OFE, a następnie wybrał opcję ZUS-owską, umrze przed osiągnięciem wieku emerytalnego, pozbawi swoich bliskich jakiegokolwiek dostępu do zebranych środków, które zasilą system emerytalny.

Oprócz tego, NBP zwraca uwagę na trudną do wyjaśnienia rozbieżność - wg ustawy w obecnej formie, środki z OFE zostaną przetransferowane na specjalne IKE (po potrąceniu opłaty przekształceniowej) wg wartości aktywów na dzień 29 listopada 2021 r. W przypadku przekształcenia OFE w ZUS, wartość umorzonych aktywów zostanie dopisana do indywidualnego konta ubezpieczeniowego już 4 września, czyli prawie dwa miesiące wcześniej. To zaś oznacza, że wartość środków z OFE dopisana na koncie ZUS będzie niższa niż w przypadku specjalnego IKE ze względu na wsteczne ewidencjonowanie. To zaś działa na niekorzyść osób wybierających „opcję ZUS-owską” i wg NBP wymaga zmiany.

 

Po reformie zapłacisz więcej

NBP wyraził się również krytycznie na temat opłat za prowadzenie specjalnych IKE, utworzonych po likwidacji OFE. Wg banku centralnego „niezrozumiałym jest” ustalenie zmiennej opłaty za osiągnięty wynik dla zarządzających specjalnym IKE na poziomie 0,1% rocznie. W przypadku OFE taka opłata była o niemal połowę niższa - wynosiła bowiem 0,06% w skali roku i była pobierana przez zarządzających funduszem w latach, w których osiągnięto dodatnią stopę zwrotu, wyższą od stawki referencyjnej NBP (aktualnie jest to 0,1%, w poprzednich latach, od 2015 r.: 1,5%). Skąd ta podwyżka wynagrodzenia dla zarządzających przekształconymi OFE w formie specjalnych IKE? Tego nie wie nawet NBP, jednocześnie prosząc ustawodawcę o przesłanie uzasadnienia. Bank krytykuje wyższą opłatę zmienną również dlatego, że może ona zachęcać zarządzających specjalnymi IKE do podejmowania wyższego ryzyka inwestycyjnego, co nie jest pożądane w przypadku subfunduszu emerytalnego. Warto dodać, że ryzyko podejmowane przez TFI zarządzającymi IKE jest jednostronne - leży po stronie oszczędzających, bowiem w przypadku osiągnięcia ujemnych stóp zwrotu zarządzający zrzekają się jedynie prowizji za wynik, ale to posiadacze IKE tracą.

NBP zauważa również, że ustawa reformująca OFE ustala maksymalną wysokość opłaty za prowadzenie rachunków IKE i IKZE przez fundusze na poziomie 1,2% wartości aktywów w skali roku. Ten górny limit będzie jednak dotyczył wyłącznie nowych rachunków, założonych po 28 stycznia przyszłego roku. Wg banku centralnego, nie ma żadnego uzasadnienia dla podwójnych standardów w kwestii maksymalnych opłat, które dodatkowo działają na niekorzyść osób oszczędzających w ramach IKE i IKZE już od jakiegoś czasu. Limit maksymalnej opłaty za zarządzanie powinien dotyczyć wszystkich rachunków, szczególnie w obliczu tego jak mało konkurencyjne kosztowo są polskie fundusze w skali globalnej. Mówiąc dosadniej - są po prostu drogie, co niekoniecznie przekłada się na zadowalające stopy zwrotu.

Ponadto NBP ocenia, że zmiany proponowane w projekcie likwidacji OFE pogorszą przejrzystość polskiego systemu emerytalnego i w ogólnym rozrachunku nie będą korzystne dla samych ubezpieczonych.

Bank centralny w swojej opinii zwraca także uwagę na to, że projekt reformy II filaru systemu emerytalnego nie nakłada żadnych ograniczeń dotyczących alokacji aktywów na zarządzających przyszłymi IKE powstałymi w ramach likwidacji OFE. Warto dodać, że OFE mogły inwertować maksymalnie 75% środków na rynku akcji, zaś w przypadku specjalnych IKE ten limit nie będzie obowiązywał. Zamiast niego pojawi się tzw. fundusz przedemerytalny, który będzie zobowiązywał zarządzających IKE do zamiany akcji na mniej ryzykowne obligacje skarbowe w okresie pięciu lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego przez oszczędzającego.

Czytaj także: ZUS to piramida finansowa? Dlaczego ta opinia jest nieprawidłowa i... szkodliwa?

W niezliczonych i niekończących się dyskusjach na tematy polityczne oraz ogólnoekonomiczne bardzo często można usłyszeć popularny pogląd, wedle którego to ZUS jest największą piramidą finansową. Co ciekawe, najprawdopodobniej ze względu na specyficzny charakter działalności tej państwowej instytucji.. Czytaj
ZUS to piramida finansowa? Dlaczego ta opinia jest nieprawidłowa i... szkodliwa?

 

ZUS czy IKE? Nie ma dobrego wyjścia z reformy OFE?

Sposób likwidacji OFE od wielu miesięcy wzbudza niemałe kontrowersje. Na szczególną krytykę zasługuje aż 15% opłata przekształceniowa w przypadku wyboru opcji transferu aktywów z OFE do specjalnego IKE. Rząd tłumaczy, że jest ona opłatą „wyrównującą szansę” ubezpieczonym, którzy wybiorą opcję ZUS-owską. Środki zgromadzone na specjalnym IKE będą bowiem po 60. roku życia gotowe do wypłaty i całkowicie zwolnione z 19% podatku od dochodów kapitałowych. Emerytura z ZUS będzie (a przynajmniej obecnie jest) zaś opodatkowana na zasadach ogólnych - czyli stawką 17% lub 32%, w zależności od wysokości świadczenia. To uzasadnienie pobrania 15% opłaty jest jednak dość karkołomne i trudno oprzeć się wrażeniu, że rząd wprowadził ją tylko po to, by zapewnić doraźny zastrzyk gotówki systemowi emerytalnemu. Jakby tego było mało, opcja przekształcenia OFE w IKE jest domyślna, jeśli więc nie zdecydujemy inaczej, nasze oszczędności zostaną automatycznie przeniesione na specjalne IKE, oczywiście po potrąceniu 15% opłaty. Za plus tego rozwiązania można uznać fakt, iż z momentem transferu środków z OFE stają się one naszą prywatną własnością, czego nie można było powiedzieć o pieniądzach gromadzonych w OFE.

Jeśli zaś chodzi o drugą opcję, czyli przeniesienie środków do ZUS, to do jej wyboru konieczne jest złożenie stosownej deklaracji w naszym obecnym OFE - będziemy mogli zrobić to od 1 marca do 2 sierpnia tego roku. Opcja ZUS-owska zakłada umorzenie środków na naszym OFE i dopisanie ich równowartości do indywidualnego konta w ZUS, co w przyszłości zwiększy wysokość wypłacanego świadczenia emerytalnego. Największymi minusami tej opcji są rezygnacja z dziedziczenia zgromadzonych środków, a także przyczynianie się do zwiększenia udziału Skarbu Państwa w spółkach publicznych notowanych na warszawskiej giełdzie. W jaki sposób? O tym więcej w poniższym artykule, szczegółowo opisującym oba warianty związane z likwidacją OFE:

Czytaj także: Likwidacja OFE: Specjalne IKE czy ZUS? Zdecyduj, co stanie się z Twoimi oszczędnościami, zanim rząd zrobi to za Ciebie!

Likwidacja OFE to kwestia najbliższych miesięcy. Rząd pozostawił nam dwa wyjścia z OFE - zgromadzone oszczędności możemy „sprywatyzować”, przenosząc je do specjalnego IKE (za co jednak przyjdzie słono zapłacić) lub też przekazać ZUS-owi, dzięki temu podwyższając wysokość naszej przyszłej emerytury. .. Czytaj
Likwidacja OFE: Specjalne IKE czy ZUS? Zdecyduj, co stanie się z Twoimi oszczędnościami, zanim rząd zrobi to za Ciebie!

 


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk