• Sklep
  • Odbierz prezent
getback spadki emisja akcje

Debiutująca 17 lipca 2017 roku spółka GetBack, wpisała się całkiem dobrze w niszę GPW. Inwestorzy pozytywnie odpowiedzieli na wezwanie do kupna. Mimo dobrze zapowiadającej się koniunktury, spółka zaliczyła ogromne spadki. Jak się okazuje, początki były równie burzliwe, jak ostatnie wydarzenia.

Prosta idea, duży zysk

Była spółka Leszka Czarneckiego, założona w 2012 roku, odniosła znakomity sukces na przestrzeni lat. GetBack skupuje i windykuje długi na własny rachunek. Pozornie prosty biznes, przerodził się w giganta windykacji. W ciągu pięciu lat, spółka zagarnęła 20 proc. rynku wierzytelności w Polsce. 

W liczbach spółka również prezentuje się dobrze. Ponad 19 mld zł wierzytelności w 2016 roku we władaniu zarządu, ponad 200 mln zł zysku netto, 700 mln zł odzysków brutto w 2016 roku. Spółka nie ogranicza się jedynie do rynku w Polsce, od 2014 roku prężnie działa także w Rumunii. W 2016 roku spółkę wykupiło konsorcjum funduszy private equity z przodującym Abris Capital. Wszystkie akcje GetBack wykupiono za 825 mln zł. Po roku od tej transakcji aspiracje do wejścia na rynek GPW stały się realną perspektywą. Akcje GetBack od początku cieszyły się dużą popularnością. Spółka zaoferowała 40 mln akcji, w tym 20 mln akcji z nowej emisji. W ofercie publicznej spółka była wyceniana na maksymalnie 27 zł za akcję. Ostatecznie jednak cena akcji wyniosła 18,5 zł.  

Pierwsze przeciwności

W momencie debiutu GetBack, przygotowywana była ustawa dotycząca skrócenia czasu przedawnienia długu z 10 do 6 lat. Wpływ tej ustawy odbił się na funkcjonowaniu wszystkich firm windykacyjnych w Polsce. Dodatkowo spółka została wzięta pod lupę UOKiK, padły przecież oskarżenia, że spółka wykorzystuje osoby postronne do komunikacji z dłużnikami, a także przesadnie nęka swoich dłużników telefonami. Kolejną przeciwność stanowi finansowanie spółki, mianowicie spółka zaciągnęła spory kredyt w Getin Noble Banku, co budziło spore wątpliwości co do pełnej autonomii spółki. W momencie debiutu, spółka posiadała zadłużenie na poziomie 300 proc. Te składowe były pierwszą nutą wątpliwości. Mimo tego, spółka zapewniała o swoim pewnym wzroście, jak i nieustających pozytywnych wynikach finansowych. Zamierzeń dotrzymuje do dziś, jednak czym są dobre wyniki finansowe, jeśli spółka nie budzi zaufania?

Skąd te spadki?

Właściwie warto zapytać, o które spadki chodzi. Pierwsze negatywne tendencje pojawiły się po początkowych dniach po debiucie. Jest to jednak zjawisko nagminne przy debiutach. Grunt zatrząsł się w listopadzie 2017 roku na rynku gigantów windykacji. Co ciekawe, głównie ucierpiała spółka Kruk, a wraz z nią omawiany tutaj GetBack. Akcje spółki Kruk w momencie spadków sprzedał nawet sam prezes. GetBack natomiast od początków października 2017 roku zaliczył pierwszy pokaźny spadek, bo blisko o 30 proc., warto podkreślić, że w tamtym czasie spółka działała na rynkach zagranicznych.  Spory wkład w spadki miała sprawa wycieku danych. Dane z bazy PESEL, do których mieli dostęp komornicy, miały być nielegalnie przekazywane do dyrektora spółki. Prezes – Konrad Kąkolewski zaprzeczył, że spółka miała jakiekolwiek dostęp do bazy danych PESEL. Zapewnienia prezesa i uzyskanie przez spółkę statusu pokrzywdzonego w tej sprawie, nie zdołały przełamać tendencji spadkowej.

 FXMAG akcje getback w uścisku akcjonariuszy  – zamiast perły, brudny kamień getback uokik trend spadkowy 1FXMAG akcje getback w uścisku akcjonariuszy  – zamiast perły, brudny kamień getback uokik trend spadkowy 2

Wykres GetBack - od 17.07.2017 do 02.03.2018

 

Chociaż spadki rozpoczęły się w październiku 2017 roku, prawdziwy horror w spadkach miał miejsce 2 marca 2018 roku. Wcześniejsze obniżki wartości akcji przebiegały stopniowo. W ciągu jednego dnia z 16,28 zł przy otwarciu, akcje spadły do 12,96 zł, był to spadek o ponad 20%. Czy jest w tym coś dziwnego? Początkowo ciężko określić, czy jest to naturalny wynik ogólnych spadków. Jednak warto spojrzeć kilka dni wstecz. Jeszcze 20 lutego, prezes GetBack w wywiadzie z ParkietTV mówił o transparentności, solidnych fundamentach, jak i uczciwym działaniu. Wartość akcji jest już poniżej ceny emisyjnej. Warto zdać sobie sprawę, że słowa Konrada Kąkolewskiego, mówiące o "fundamentalnym uzasadnieniu do kupna akcji", są w totalnej opozycji do ostatnich spadków spółki.
Czy prezes celowo wprowadzał inwestorów w błąd? Czy na tym polega uczciwa polityka spółki?

 

Uczciwość walutą przyszłości

Wyniki finansowe da się nadrobić, nadszarpnięte zaufanie inwestorów to trudniejsza sprawa do poprawy. Szukając informacji w internecie, można natknąć się na liczne opinie akcjonariuszy indywidualnych. Jedna z rozszerzonych analiz dotyczyła zamierzeń, o których opowiadał prezes spółki, a rzeczywiste działania. W 2017 roku mówiono o polityce dywidendowej, którą zamierzano przedstawić w ciągu 1-2 miesięcy, w praktyce po 4 miesiącach od zapowiedzi, polityki dywidendowej brak. Więcej na ten temat można znaleźć tutaj. Ogromne obawy budzi dodatkowo fakt wypuszczenia 70 mln dodatkowych akcji. Można zastanawiać się co w tym złego? Liczba akcji zwiększy się o około 70 proc. do liczby 170 mln akcji. Efektem czego będzie rozwodnienie wartości jednej akcji. Zyski osiągane przez jedną akcję zmniejszą się o około 40 proc. Co więcej, działanie GetBack aktualnie skupia się na ciągłym skupowaniu kolejnych pakietów wierzytelności. Można zakładać z dużą dozą prawdopodobieństwa, że za kilka lat bądź nawet na przestrzeni kilku miesięcy, GetBack pokusi się o wyemitowanie kolejnych akcji. Czy w takiej wizji przyszłości, inwestor indywidualny odważy się na inwestycję w spółkę, która swoje słowa rzuca na wiatr?

 

Autorska hipoteza

Przeglądając kolejne fora, grupy dyskusyjne, opinie i komentarze, można wyciągnąć swoje własne wnioski na temat ostatniej sytuacji GetBack. Podobnie uczyniłem także i ja, jednak zaznaczam, że jest to jedynie hipoteza oparta na obserwacji spółki, ostatnich wydarzeń, a także opinii innych.
Wiedza o emisji nowych akcji, wycenie tych akcji i przyszłych działań, wiedział zarówno zarząd, prezes, jak i bardziej liczący się inwestorzy. Dobre przesłanki fundamentalne, wyceny, prezes spółki zachęca inwestorów indywidualnych do kupna na spadkach. Trend spadkowy utrzymywał się od dobrych kilku miesięcy, co jest widoczne w pierwszym spojrzeniu. Od około 9 lutego zdawało się, że spółka ruszy do góry. Jednak nadzieje rozwiały kolejne spadki. Spoglądając na ruch na wolumenie, można wysnuć wniosek, że "potężni" inwestorzy, którzy wiedzieli o tym, co będzie się działo, wystawili swoje akcje na sprzedaż. W tym samym czasie inwestor indywidualny był z każdej strony zachęcany do kupna, po "korzystnym kursie". Nagle po ostatniej wiadomości o emisji nowych akcji, inwestorzy indywidualni oddają wcześniej wykupione akcje w strachu przed stratą. Tutaj ponownie czekamy na wejście "grubych" inwestorów, którzy obłowią się zaniżonymi akcjami. Co prawda hipoteza zdaje się podchodzić pod teorię spiskową, lecz ostatnie zdarzenia można przyrównać wręcz do manipulacji kursem.

 

Inwestorzy zagraniczni

Spółka podała, że w ostatnich miesiącach jej zarząd szukał potencjalnych inwestorów na rynkach zagranicznych. Głównie w Kanadzie, Europie, USA. Jak podkreślali, szczególne zainteresowanie wyrazili inwestorzy amerykańscy. Cel pozyskania dodatkowych funduszy to głównie wcielenie w życie agresywniejszej polityki rozwoju firmy. Co więcej, jak wspominał prezes spółki inwestycja w ten obszar akcji to działanie długoterminowe. Kąkolewski zapewnia, że mają inwestorów strategicznych, gotowych wspomóc spółkę w długofalowym rozwoju. Prezes nie wyklucza, że nowy inwestor będzie mógł potencjalnie ogłosić wezwanie. Pierwsza emisja akcji ma obyć się jeszcze w marcu.

 

Inwestor w potrzasku

W obecnej sytuacji decyzja potencjalnego inwestora może być trudna. Do końca ciężko wybrać racjonalne działanie. Z jednej strony widać mało uczciwe działanie ze strony spółki. Z drugiej strony mamy mocne fundamentalne przesłanki. Dobre wyniki finansowe to jednak nie wszystko, inwestorzy czują się oszukani. Wypowiedź prezesa Kąkolewskiego jednoznacznie wprowadziła w błąd. Fakt ten jednak można zrzucić na niewiedzę bądź nadzwyczajne wydarzenia w ostatnich dniach. Tak czy inaczej, gra rynkowa to zbiór indywidualnych decyzji licznych inwestorów. Gdzie leży prawda? To ukaże w najbliższych dniach rynek.


Szymon Maj

Działacz społeczny, autor. Zwolennik analizy fundamentalnej, przy jednoczesnej obserwacji wartości wolumenu. Po godzinach baczny obserwator społecznego aspektu giełdy.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk