• Sklep
  • Odbierz prezent
GetBack - historia upadku większego niż Amber Gold
Z artykułu dowiesz się:

Jak kształtowała się historia drugiej co do wielkości firmy windykacyjnej.

GetBack SA w zaledwie pięć lat stał się drugim co do wielkości graczem na rynku windykacyjnym w Polsce i został wyceniony na 2 mld zł. Spółka, która jeszcze dwa miesiące temu otrzymała nagrodę od GPW, ma aktualnie zawieszone notowania. Jaka jest historia wzlotu i upadku firmy?

 

Odpowiedzialny za sukces

Z GetBackiem nierozłącznie kojarzy się prezes firmy, Konrad Kąkolewski, który od podstaw zbudował jej potęgę. Początkowo jego kariera zawodowa była związana z bankami i firmami konsultingowymi, jednak ostatecznie zdecydował się na prowadzenie własnej działalności i przez kilka miesięcy budował firmę transportową. W międzyczasie udzielał się na rynku finansowym, dzięki czemu trafił do grupy Leszka Czarneckiego i w 2012 pierwszy raz zetknął się z GetBackiem. Jego doświadczenie w zarządzaniu przeterminowanymi wierzytelnościami nie było duże, a specyficzny sektor wymagający dużej ilości kapitał, nie ułatwiał zadania.

 

Lepszy od konkurencji pod każdym względem

W tym samym momencie założyciel GetBacka (grupa Getin) zmagał się z problemami i nie mógł pozwolić na finansowanie firmy. Kąkolewski znalazł rozwiązanie w finansowaniu pochodzącym od private bankingu, który przekazał kapitał na rozwój GetBacku. Twórca potęgi spółki postanowił również szukać innowacyjnych rozwiązań, które zwiększą efektywność pracy. Słusznie zwrócił uwagę na problem komunikacji pomiędzy bankiem i zadłużonym klientem. Zdecydował się na inwestycję w rozwiązania informatyczne, które usprawniły działania call center działających dla firmy i szkolenia pracowników, którzy mieli pełnić funkcję doradców szukających dogodnego rozwiązania, zamiast przedstawicieli handlowych.

 

Walka z konkurencją

Działania podjęte przez Kąkolewskiego pozwoliły na zbudowanie konkurencyjnej firmy, która szybko rozrastała się dzięki przejmowaniu klientów od innych spółek zajmujących się wierzytelnościami. Ostatnim brakującym elementem modelu biznesowego było ustalenie sposobu doboru i zakupu portfeli z przeterminowanymi wierzytelnościami. Przebijanie kolejnych ofert składanych na aukcjach przez konkurencyjne firmy, spowodowałoby jednak zmniejszenie lub całkowite wyeliminowanie opłacalności biznesu. Dla tego zdecydowano się na zakup jedynie około 1/3  wierzytelności na aukcjach, a resztę kupowano poza wolnym rynkiem. Wśród konkurencyjnych spółek krążyły opinie, że GetBack działa nieracjonalnie, ponieważ kupuje portfele za wartości większe niż powinien. Jednak kredyty kupowane przez GetBacka zawierały wierzytelności, które były stosunkowo niedawno „przeterminowane”. Była to nowość, ponieważ dotychczas windykacja takich kredytów była przeprowadzana przez banki, a nie poprzez wyspecjalizowane spółki windykacyjne. GetBack znalazł w tym dodatkową korzyść, wliczając utraconą wartość kredytu w koszty uzyskania przychodu. Zadowolone były z tego nawet banki, które pozbywały się problemu i robiły to z dużym zyskiem.

 

Biznes się kręcił

GetBack przez kilka kolejnych lat coraz bardziej rozwijał swoje skrzydła. Aby finansować kolejne inwestycje, dokonywał emisji obligacji (o łącznej wartości około 2,3 mld zł), które dotychczas zakupiło ponad 9 200 podmiotów (w większości osoby fizyczne). Władze firmy podjęły również decyzję o emisji akcji, która miała miejsce w połowie lipca ubiegłego roku. Pierwszego dnia notowań cena akcji wyniosła 18,5 zł, a spółka spotkała się z pozytywnymi rekomendacjami ze strony domów maklerskich. Zadziwiające są jednak koszty, jakie poniósł GetBack debiutując na warszawskiej giełdzie. Dzięki IPO udało się mu pozyskać 740 mln zł, a koszty były szacowane na 19-56 mln zł. Gdy jednak przyszło mówić o konkretnych liczbach, prezes Kąkolewski powiedział jedynie, że były one ekstremalnie wysokie. Szacowana wartość kształtuje się na poziomie nawet 10% pozyskanego kapitału (wraz z kosztami prospektu emisyjnego).

 

FXMAG akcje getback - historia upadku większego niż amber gold getback knf kąkolewski 1

Wykres: wahania wartości GetBacku i WIGu, żródło: Money Analytics 
 

Załamanie

W ostatnim opublikowanym sprawozdaniu (za III kwartał 2017 r.) spółka chwaliła się dobrymi wynikami: wzrostem znacznie większym niż odnotował WIG, pozytywnymi rekomendacjami i dobrymi wynikami finansowymi. Pierwsze negatywne sygnały zaczęły dobiegać z rynku, gdy cena akcji przez długi okres traciła na wartości. Czarne chmury nad spółką pojawiły się w marcu, gdy prezes przekazał informację o planowanym pozyskaniu funduszy poprzez kolejną emisję akcji. Do bezpośredniego starcia inwestorów z władzami spółki doszło na WZA 28 marca, na którym podjęto decyzję o emisji 20 mln akcji, jednak nie określono ich ceny. Tego dnia, w ciągu pierwszej godziny handlu na warszawskiej giełdzie cena akcji spadła o 12% i wynosiła 6,4 zł. Przerwane walne zostało wznowione 6 kwietnia, ale trwało zaledwie 15 minut, podczas których podjęto decyzję o ponownym przesunięciu WZA. Próbując ratować sytuację spółki i uspokajając inwestorów, prezes Kąkolewski podał informację o rzekomych rozmowach z PKO BP i PFR dotyczących udzielenia pożyczki w wysokości 250 mln zł. Obie instytucje zaprzeczyły jednak tym informacjom i sprawą zajął się KNF, który skierował wniosek o wstrzymanie obrotu akcjami GetBacku. Kurs został zawieszony 16 kwietnia na poziomie 3,75 zł (niższym o 86% niż cena maksymalna osiągnięta w październiku). Dodatkowo zaufanie inwestorów zostało nadszarpnięte informacją o zgłoszeniu sprawy fałszywego komunikatu do prokuratury oraz zainteresowaniem problemami spółki ze strony Premiera Morawieckiego i możliwym zaangażowaniu ABW w sprawę.

 

Ostatnie tchnienie spółki?

Kolejna odsłona potyczki pomiędzy inwestorami i GetBackiem miała miejsce 17 kwietnia, dzień po wstrzymaniu notowań spółki. Rano pojawiła się informacja o rezygnacji Konrada Kąkolewskiego i dwóch członków zarządu z dotychczas pełnionych funkcji, a obowiązki prezesa przejął szef rady nadzorczej, Kenneth William Maynard. Odmówił on komentowania dotychczasowych wydarzeń dotyczących spółki, aż do czasu dokładnego zapoznania się z jej sytuacją. Podczas WZA podjęto decyzję o kolejnej emisji 50 mln akcji, bez ustalenia ich ceny. Ostatnie komunikaty ze spółki dotyczyły wyboru nowego prezesa, Przemysława Dąbrowskiego oraz oficjalnej daty (już trzeciej) publikacji raportu za 2017 r., którą ustalono na 29 maja. Jak na razie musimy poczekać na więcej informacji, aby wydać wyrok na spółkę. Do czasu wstrzymania notować GetBacku inwestorzy nie są w stanie w odzyskać chociaż części kapitału. W gorszej sytuacji znajdują się obligatariusze od których spółka nie planuje odkupować papierów w najbliższym czasie.


Celestyna Miłoś

Studentka UEK w Krakowie. Aktywna uczestniczka rynku kontraktów terminowych, day-traderka. Zainteresowana makroekonomią, behawioralnymi aspektami inwestowania oraz wpływem polityki gospodarczej i międzynarodowych stosunków ekonomicznych na rynek kapitałowy.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk