• Sklep
  • Odbierz prezent
Finansowy koszmar 230 inwestorów. Kopalniany biznes Bentyna pochłonął miliony

Inwestycja w jeden z najbardziej dochodowych i najszybciej rozwijających się biznesów na świecie, z uzyskiwanym bez żadnego dodatkowego wysiłku zyskiem na poziomie od 50% do nawet 200% rocznie. Do tego stosunkowo niski próg wejścia na poziomie minimum 50 tys. złotych. Inwestycja, nad którą pieczę sprawują eksperci, zapewniający zakup sprzętu po najniższych możliwych cenach i negocjowanie preferencyjnych stawek za energię elektryczną. Szumnie reklamowane autorskie prace badawczo-rozwojowe nad zwiększaniem efektywności urządzeń i korzystanie z OZE. Całość firmowana dwiema znanymi markami - istniejącą od 2013 r. Pracownią Finansową, działającą na rynku nieruchomości i energetyki wiatrowej oraz autorytetem Szczepana Bentyna, zyskującego na popularności internetowego influencera, dzięki któremu wiele osób dowiedziało się o istnieniu kryptowalut. Tak zachęcani do inwestycji w budowę kopalni kryptowalut byli przyszli wspólnicy Pracowni Nowych Technologii, którzy obecnie mają coraz mniej nadziei nie tylko na jakąkolwiek pozytywną stopę zwrotu z inwestycji, ale także na odzyskanie powierzonych środków. Fakt, że cyfrowe kopalnie przeżywają trudny okres, ze względu na radykalne pogorszenie koniunktury na rynku kryptowalut, jest niezaprzeczalny. Inwestorzy Pracowni Nowych Technologii nie mają jednak pretensji o to, że opłacalność kopania spadła. W tej wyjątkowo zagmatwanej sprawie chodzi bowiem o coś zupełnie innego, rzucającego cień na wiarygodność całego przedsięwzięcia.

 

Zainwestowałem w Pracownię Nowych Technologii, bo miałem dość dobre doświadczenia z nieruchomościami w Pracowni Finansowej i obserwowałem rozwój rynku kryptowalut. Obiecywano naprawdę spore zyski, ale byłem świadomy dużego ryzyka, wiedziałem że to może nie wypalić, ale model umowy wydawał się gwarantować nam duże bezpieczeństwo. Teraz czuję się oszukany, bo nie mogę odzyskać swoich pieniędzy, spółka ich po prostu nie posiada, a zakupiony sprzęt po zbyt wysokich cenach dziś jest już warty jakieś ułamki tego, co za niego wszyscy zapłaciliśmy. Model biznesowy PNT jest stworzony tak, aby zarobili na nim tylko jego twórcy. Chodzi o opłaty, o których wcześniej nie było mowy i o koszt zakupu sprzętu. Sam zgłosiłem się do PNT, a potem dowiedziałem się, że Pracownia Finansowa dostała z mojej wpłaty 10% prowizję za pozyskanie klienta! Nie mam pretensji do nikogo, że kryptowaluty potaniały. Ta kopalnia prawdopodobnie miałaby problemy z wypłacaniem zysków inwestorom nawet gdyby ceny bitcoina były wyższe.” - mówi Paweł, jeden z inwestorów, który postanowił odzyskać swoją pożyczkę udzieloną PNT z pomocą komornika. Jak na razie bezskutecznie.

 

Plan idealny

Pracownia Nowych Technologii od początku 2017 r. w ciągu kilkunastu miesięcy zebrała niemal 21,5 mln złotych od ponad 230 inwestorów. Przyczyniły się do tego skuteczna kampania marketingowa, autorytet Pracowni Finansowej i rozpoznawalność Szczepana Bentyna, a także dynamiczne wzrosty rynku kryptowalut, szczególnie pod koniec 2017 r. Początkowo PNT miało w planie zebranie 10 mln PLN - co ewidentnie wynika z korespondencji PNT z inwestorami, do której dotarliśmy - i przyznanie każdemu z inwestorów cyfrowych tokenów PNT w stosunku adekwatnym do wpłaconej kwoty (ich maksymalna podaż wynosiła 10 mln). Jak się jednak okazało, zbiórka funduszy na budowę największej polskiej kopalni kryptowalut, nazywanej później „data center”, nie zakończyła się na 10 mln złotych, lecz ciągnęła się jeszcze w 2018 r. zamykając zebrane fundusze w kwocie 21 450 000 PLN.

Wszyscy inwestorzy zostali wspólnikami w stworzonej do tego celu spółce komandytowej Pracownia Nowych Technologii (KRS 0000664223), czyli tzw. komandytariuszami. Komplementariuszem, czyli wspólnikiem odpowiadającym swoim majątkiem, została zaś spółka z o.o. o tej samej nazwie - Pracownia Nowych Technologii (KRS 0000654569), której prezesem jest Szczepan Bentyn, zaś członkiem zarządu Maciej Musiał, prezes Pracowni Finansowej.

Inwestorzy zgodzili się na prosty deal - wchodząc do spółki komandytowej, udzielili spółce PNT z o.o. (komplementariuszowi) pożyczki potwierdzonej wekslem, oprocentowanej na 6% rocznie i spłaconej w ciągu 30 miesięcy w czterech następujących co pół roku ratach. Pozyskane w ten sposób środki zostały wykorzystane na przygotowanie kopalni i zakup sprzętu miningowego. Co ciekawe, na webinarach sprzedażowych zapewniano, że pożyczka zostanie spłacona bez względu na kondycje spółki (mówiono konkretnie o wymagalności, która jest tożsama z zobowiązaniem spłaty). Inwestorzy, oprócz 6% rocznie z udzielonej pożyczki, docelowo mieli otrzymywać również udział w 75% zysków z wydobycia, a tak naprawdę sprzedaży mocy obliczeniowej. Pozostałe 25% miało być jedyną prowizją dla samej Pracowni Nowych Technologii za organizację wydobycia.

Na papierze brzmi jak solidne i rzetelne przedsięwzięcie.

 

FXMAG kryptowaluty finansowy koszmar 230 inwestorów. kopalniany biznes bentyna pochłonął miliony pracownia nowych technologii pracownia finansowa szczepan bentyn kopanie kryptowalut [mining] pnt 1

Slajd jednej z prezentacji sprzedażowych Pracowni Nowych Technologii

 

Spłaty pożyczek krępują rozwój?

Taki model działalności wymagał jednak terminowych spłat pożyczek wspólników w czterech ratach, co było możliwe wyłącznie przy założeniu, że dobra koniunktura na rynku kryptowalut się utrzyma, a sprzęt zostanie zakupiony po korzystnych cenach. Tak jednak się nie stało, stąd też PNT zalega ze spłatą pożyczek. Już w styczniu 2018 r., zarząd PNT zaproponował przekształcenie spółki komandytowej na z o.o., co wiązałoby się z zamianą pożyczek na wekslach na kapitał wpłacany do spółki i uwolniłoby PNT od konieczności regularnego spłacania inwestorów. To dość radykalna zmiana w stosunku do tego, na co początkowo zgodzili się wspólnicy. Jak nietrudno się domyślić, część z nich nie zgodziła się na to przekształcenie, uważając że pożyczony kapitał na weksel jest lepszym zabezpieczeniem. Do zmiany nie doszło, gdyż wymagała ona jednomyślności inwestorów. Po przekształceniu spółki do wprowadzania zmian wystarczyłaby większość głosów. Zarząd PNT problemami spółki obarcza osoby, które nie zgodziły się na - w ich ocenie - niekorzystne przekształcenie, obecnie próbując przeprowadzić je za pomocą sądowego postępowania restrukturyzacyjnego. Dzięki niemu, może dojść do zmiany charakteru spółki po uzyskaniu większości głosów. Wtedy też PNT będzie mogła wykorzystać zyski na rozwój spółki i rozbudowę centrum obliczeniowego, nie zaś na spłatę pożyczek wspólników. To jednak zupełnie inny układ niż ten, na który początkowo zgodzili się inwestorzy. Na ostatnim, lutowym webinarze dla inwestorów dało się jednak wyczuć potencjalne ultimatum ze strony zarządu - jeśli nie dojdzie do przekształcenia i zamiany pożyczek na wkład do kapitału spółki, PNT będzie musiało prędzej czy później ogłosić upadłość. Nie byłoby to korzystne dla samych inwestorów, gdyż spółka nie miałaby z czego spłacić ich wierzytelności. Stawia to komandytariuszy PNT w bardzo niekomfortowej sytuacji.

Kilku inwestorów znacznie wcześniej wycofało się z inwestycji, odsprzedając swoje udziały komuś innemu.

 

Już pod koniec 2017 r. wiedziałem, że to się nie ma szans utrzymać i że czas się ewakuować. Mi się udało, ale wiem że było sporo osób, które nie znalazły chętnych na odkupienie ich udziałów. Cały czas obserwuję co się dzieje w spółce, życzę wszystkim wspólnikom jak najlepiej, ale jestem pesymistą. Przy takich opłatach, jakie pobrały spółki obsługujące PNT, nie wierzę że uda się to utrzymać.” - napisał do nas Krzysztof, który odsprzedał swoje udziały w spółce.

 

Koparki tanio i bez pośredników?

Na niemal każdym z licznych webinarów sprzedażowych przyszli inwestorzy w kopalnię kryptowalut mogli usłyszeć, że Pracownia Nowych Technologii dzięki swojej dużej skali będzie miała dogodną pozycję negocjacyjną, która pozwoli na zakup koparek bezpośrednio od producentów, po najniższych możliwych cenach. Brzmi naprawdę kusząco, jednak jak jest w rzeczywistości? Sprawdzenie tego nie jest szczególnie trudne, jeśli dysponuje się odpowiednimi danymi. Zakup sprzętu i jego przygotowanie do pracy było realizowane przez specjalnie do tego celu stworzoną spółkę PNT Lab (jej właściwa nazwa to PNT, zaś KRS to 0000687482), w której 90% udziałów ma spółka Bentyna, będąca komplementariuszem spółki komandytowej. Od stycznia 2018 r. inwestorzy, będący wspólnikami w spółce komandytowej, otrzymywali comiesięczne raporty finansowe.

Już w pierwszym z nich pojawiła się spora wątpliwość dotycząca wartości koparek Antminer L3+, służących do kopania m.in. Litecoina (LTC). Każda z nich została wyceniona dokładnie na 20 168,87 PLN, co nawet ponad rok temu było absurdalnie zawyżoną kwotą. Zakładając, że zostały one zakupione po wysokiej cenie ponad 1700 dolarów, przy kursie dolara na poziomie 3,68 PLN (listopad 2017 r.), to ich cena już po opodatkowaniu (23% VAT) powinna wynieść ok. 7750 złotych. Skąd więc wzięła się cena o ponad 160% wyższa? Na to pytanie inwestorzy nie uzyskali jasnej odpowiedzi, natomiast już w lutowym raporcie została ona w tajemniczy sposób obniżona do 16 397,45 PLN za pojedynczą koparkę L3+. To mniej niż wcześniej, jednak wciąż ponad 110% drożej niż w przypadku urządzenia kupionego bezpośrednio od producenta, po mało korzystnej cenie z końca 2017 r.

Podobny problem wystąpił przy największym, wycenionym na ponad 6 mln złotych, zamówieniu koparek od PNT Lab. Tym razem było to niemal 450 sztuk urządzeń Bitmain Antminer S9, służących do kopania m.in. Bitcoina (BTC). Sam Szczepan Bentyn, w wywiadzie udzielonym kanałowi Krypto Raport na YouTube, przyznał że spółka była zmuszona do zakupu koparek w marcu 2018 r., po wyjątkowo niekorzystnych stawkach, gdyż Bitmain konsekwentnie utrzymywał wysokie ceny. Antminer S9 kosztował wówczas 2320 dolarów, co nie było korzystną ceną, jednak i tak niższą od tej z końca grudnia 2017 r. (2725 USD). W raporcie finansowym PNT z kwietnia pojawiła się wycena koparek S9, wynosząca 13854,76 PLN brutto za sztukę. Oficjalna cena w sklepie producenta, przy założeniu marcowego kursu dolara na poziomie 3,45 PLN, to 8004 PLN netto, zaś po doliczeniu VAT-u niecałe 9845 PLN. Skąd więc o ponad 40% większa wartość koparek S9 dostarczonych przez PNT Lab w stosunku ceny rynkowej? Niestety, pytanie to pozostaje bez odpowiedzi, gdyż wspólnicy PNT sk. nie mają uprawnień do wglądu w faktury PNT Lab, stąd też nie wiadomo po jakiej cenie i od kogo zamawiała ona koparki. 

Zarząd PNT twierdzi, że podane w raportach ceny uwzględniają całkowite zaangażowanie kapitału spółki w przeliczeniu na konkretne urządzenia, obejmujące również koszty instalacji i infrastruktury. Niewiadomą jest dlaczego koszty poboczne (montaż, okablowanie, zasilanie) nie zostały uwzględnione osobno, tak aby zapewnić transparentność poniesionych wydatków.

Same koszty pozyskania kapitału od wspólników, obsługi prawnej i przygotowania kopalni wyniosły niecałe 2 mln złotych. Na co dokładnie poszły te pieniądze? Sami wspólnicy do końca tego nie wiedzą.

FXMAG kryptowaluty finansowy koszmar 230 inwestorów. kopalniany biznes bentyna pochłonął miliony pracownia nowych technologii pracownia finansowa szczepan bentyn kopanie kryptowalut [mining] pnt 2

Prototyp koparki Antminer S9 chłodzonej zanurzeniowo, źródło: YouTube FXMAG 

 

 

Cały czas nam powtarzano, że kupią koparki jak najtaniej się da, ale potem okazało się, że sam osobiście sprowadziłbym je sobie znacznie taniej i to bez pośredników. Rozumiem, że PNT Lab musiało na tym zarobić, bo nikt nie zrobi niczego za darmo, ale przebicie cenowe na niektórych koparkach było wręcz bezczelne. W dodatku ta spółka powstała tylko po to, aby świadczyć usługi nam i naszej kopalni. Świetnie to sobie wymyślili, a my daliśmy się w to wpuścić.” - nie kryje rozgoryczenia Michał, jeden z komandytariuszy PNT.

 

„Najbardziej dochodowy biznes na świecie”

Mimo że część wspólników zostało spłaconych maksymalnie w 25% (minęły zaś trzy z czterech terminów spłaty), a o żadnych zyskach nie ma mowy, marka Pracownia Nowych Technologii cały czas szuka nowych inwestorów, tym razem do spółki PNT2 z o.o., informując m.in. o „wcześniejszych stopach zwrotu na poziomie od 50% do 150% rocznie”. Kto uzyskiwał takie stopy zwrotu? Z pewnością bowiem nie byli to komandytariusze PNT. Z dotychczasowych pożyczonych od wspólników 21,45 mln PLN spłacono jedynie ponad 3 mln PLN.

Spółka nie wypracowała zysku w zeszłym roku, zaś kilka dni temu zarząd poinformował, że PNT dodatkowo posiada dług wobec PNT Lab (dostarczającej koparki i obsługującej kopalnię) w wysokości 1,8 mln PLN naliczony za energię elektryczną, o którym wcześniej nikt nie wspominał. Tłumaczono to „błędem systemu księgującego, który oznaczył faktury jako zapłacone, a wyszło to dopiero gdy zaczęto porównywać faktury z wyciągami bankowymi”. Spółka PNT Lab wyjątkowo dobrodusznie postanowiła nie windykować tego długu w najbliższym czasie, znając sytuację finansową PNT. Części inwestorów nie przekonało jednak takie wytłumaczenie i zapowiedzieli oni wkroczenie na drogę sądową, co być może pozwoli na dokładne wyjaśnienie tej i innych kwestii.

 

Na zamkniętej grupie dla wspólników PNT na Facebooku da się wyczuć dezorientację i narastające zdenerwowanie, zaś wśród niektórych jej członków również zrezygnowanie. Coraz rzadziej słychać hurraoptymistów ufających decyzjom zarządu PNT. Wyjątkowo zauważalny jest natomiast brak transparentności w spółce - inwestorzy do końca nie wiedzą na czym stoją, zaś jakiekolwiek konkretne pytanie dotyczące m.in. faktur i bieżących opłat zbywane jest przez zarząd zaproszeniem do biura w ramach tzw. prawa osobistej kontroli. Michał, który był w warszawskim biurze spółki przejrzeć dokumenty twierdzi, że z setek pojedynczych faktur, które można przeglądać wyłącznie na miejscu, ciężko cokolwiek wywnioskować. Warto dodać, że grupa jest oddolną inicjatywą samych wspólników i jej powstanie w lutym zeszłego roku nie spotkało się z entuzjazmem zarządu PNT.

 

W czwartek 21 lutego Szczepan Bentyn zaapelował do inwestorów o cierpliwość i poprosił o pół roku, które mogą być kluczowe dla przyszłości spółki. PNT liczy na odzyskanie ponad 2 mln podatku VAT za koparki zakupione w zeszłym roku, co jest mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe, gdyż działalność prowadzona przez PNT była klasyfikowana jako sprzedaż mocy obliczeniowej, a nie kopanie kryptowalut. Jeśli to się nie powiedzie, spółka ma w planach również sprzedaż części koparek i odzyskanie VATu pobranego przy ich zakupie, które pozwoli na zakup kolejnych koparek po niższych cenach. Odzyskanie całej kwoty podatku nie będzie jednak możliwe, o czym zarząd nie poinformował wspólników.

 

Nie będzie można odliczyć VAT z faktur dokumentujących np. zakup koparek lub zakup energii elektrycznej. Ale już w sytuacji, w której kupione koparki wynajmujemy lub wykorzystujemy do świadczenia jakiś usług opodatkowanych, VAT będzie można odliczyć. Jeżeli natomiast na początku wykorzystywaliśmy kupiony sprzęt wyłącznie do kopania, a później np. go sprzedaliśmy (sprzedaż koparek podlega VAT), będzie możliwość odliczenia VAT zapłaconego przy zakupie koparek. Różnica będzie polegać na tym, że takie odliczenie nie będzie pełne, a przy zastosowaniu specjalnej proporcji.” - jak twierdzi adwokatka i doradczyni podatkowa, specjalizująca się w temacie kryptowalut, Marcelina Szwed-Ziemichód.

 

Oprócz tego, część koparek PNT od stycznia pracuje już w niedawno utworzonej kopalni na Syberii, kolejna część jest montowana w kopalni znajdującej się na terenie Iranu. Mimo znacznie niższych cen prądu niż w Polsce, nie daje to jednak gwarancji na uzyskanie rentowności. Daje jednak pewne światełko w tunelu dla inwestorów, którzy w dużej mierze liczą już po prostu wyłącznie na odzyskanie zainwestowanego kapitału. Potencjalna roczna stopa zwrotu od 50% do 150%, wciąż widniejąca w materiałach marketingowych PNT, wywołuje na twarzach wspólników uśmiech lub złość.

 

Już wcześniej pojawiały się w sieci komentarze o tym, że nikt nas nie zmuszał do podpisania umowy, że znaliśmy ryzyko i sami jesteśmy sobie winni, że jesteśmy głupi i naiwni, bo weszliśmy w branżę, której nie rozumiemy. Po pierwsze, wśród wspólników są osoby, które znają się na kopaniu i to one pierwsze zauważyły, że coś jest nie tak. Po drugie, to PNT obiecywała nam obsługę ekspertów i postawienie kopalni po najniższych kosztach, za co my mieliśmy płacić, dzieląc się zyskiem z urobku. My dawaliśmy kapitał, oni mieli dać doświadczenie. Głupi bylibyśmy wtedy, gdybyśmy bez odpowiedniej wiedzy sami zaczęli kupować sprzęt i organizować kopalnię. Co najśmieszniejsze, prawdopodobnie każdy z nas robiąc to na własną rękę wyszedłby dziś na tym lepiej niż na inwestycji w PNT.” - mówi nam Andrzej, jeden z komandytariuszy PNT.

 

Imiona komandytariuszy zostały zmienione, zaś ich wypowiedzi należy rozpatrywać jako osobiste opinie

 

 

Czytaj także: Szczepan Bentyn zarzuca nam kłamstwo ws Pracowni Nowych Technologii

Po publikacji naszego artykułu poświęconego sytuacji inwestorów Pracowni Nowych Technologii otrzymaliśmy od prezesa PNT Szczepana Bentyna wniosek o publikacje sprostowania. Samo sprostowanie zostanie opublikowane na naszym portalu, gdyż nie mamy niczego do ukrycia, jednakże w powyższym nagraniu kry.. Czytaj
Szczepan Bentyn zarzuca nam kłamstwo ws Pracowni Nowych Technologii

Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk