• Odbierz prezent
Fenomen Tesli. Czy inwestorzy stracili rozum?
Z artykułu dowiesz się:

Dlaczego cena akcji Tesla rośnie?

Fenomen Tesli to przede wszystkim
fenomen Elona Muska

Jest bardzo wiele powodów, dla których ludzie inwestują w akcje danej spółki. Zazwyczaj są to świetne wyniki i jeszcze lepsze prognozy dotyczące przyszłości. Dodatkowo mocna, ugruntowana pozycja na rynku oraz zarząd o nieskazitelnej opinii. Niebagatelny wpływ na decyzję inwestycyjną ma oczywiście również niska wycena, dająca duże prawdopodobieństwo satysfakcjonującej stopy zwrotu. Jak w takim razie wytłumaczyć fenomen spółki Tesla, która dotychczas przynosiła prawie same straty, ma konkurencję produkującą niemal perfekcyjne maszyny, jej prezes pali marihuanę na wizji i miewa problemy z prawem, a kapitalizacja giełdowa jest abstrakcyjnie wysoka?

Nie kupuje się Tesli, kupuje się Elona Muska

Nie każdy wie, ale jest coś takiego jak personalny token. Kryptowaluty w ostatnim czasie stają się coraz mniej popularne, ale wywarły one na świat trwały wpływ. Dzięki technologii Blockchain możliwe jest przeobrażenie każdego człowieka w produkt. Sprzedawane personalne tokeny w postaci wirtualnych monet, dają udziały zarówno w zyskach, jak i stratach danego emitenta. Pomimo, że nie ma to nic wspólnego ani z Teslą, ani z Elonem Muskiem, to jednak doskonale wyjaśnia kluczową kwestię. Wielu uczestników rynku, lokując swój kapitał w akcje Tesli, w rzeczywistości chce zainwestować w Elona Muska.

Jako młody chłopiec, Elon Musk nie miał kolegów, był wytykany palcami i uznawany za dziwaka. Rodzice uważali, że ma kłopoty ze słuchem, ponieważ bardzo często nie reagował gdy ktoś do niego mówił. Przyczyna była zupełnie inna. Elon Musk ma tak potężną i realistyczną wyobraźnię, że często całkowicie go pochłania. W trzeciej klasie przeczytał wszystkie książki z biblioteki szkolnej.  Następnie przeniósł się do biblioteki miejskiej, a gdy i tam zabrakło dla niego lektur przestudiował całą Encyklopedię Britannicę. Uważany był za przemądrzałego kujona o nienormalnych zainteresowaniach. Największymi z nich były rakiety kosmiczne i energia słoneczna. W przerwach odpalał różnego rodzaju rakiety, a rozbudzona wyobraźnia, podsuwała mu myśli związane z osiedlaniem przez ludzi innych planet. Jego życiowym postanowieniem było wydostać się z Republiki Południowej Afryki, w której mieszkał i dotrzeć do Ziemi Obiecanej – Stanów Zjednoczonych. Elon Musk jest jedną z tych osób, która nie zastanawia się „czy”, tylko „jak”.

Wszystko czym się zajmował robił z pasją, albo definitywnie z tego rezygnował. W wieku 12 lat stworzył grę komputerową, którą sprzedał za 500 dolarów. Jako siedemnastolatek wyemigrował do Kanady, gdzie pracował przy czyszczeniu kotłów w tartaku i wyrębie lasów. Następnie uzyskał posadę w bankowym dziale IT, jednocześnie poszerzając swoją wiedzę na Queen’s University. Kolejny krok to już osiągnięcie wymarzonego celu. Elon Musk uzyskał stypendium na University of Pennsylvania, dostając się w ten sposób do Stanów Zjednoczonych. Tam podjął studia na wydziale fizyki w Stanford University. Ten rozdział nie trwał jednak zbyt długo, ponieważ po dwóch dniach z nich zrezygnował. To właśnie jeden z przykładów, gdzie Elon Musk całkowicie zmieniał zdanie, jeśli nie był do czegoś przekonany. Na tym etapie czuł się już gotowy, by zrobić coś znacznie większego.

Pierwszą firmę- Zip2, założył w 1995 roku. Zajmowała się ona oprogramowaniem sieciowym, które katalogowało przedsiębiorstwa wraz z ich dokładną lokalizacją umieszczoną na mapie oraz nawigacją do ich siedziby. Można śmiało powiedzieć, że jest to dokładnie to samo, co robi obecnie Google Maps. Z tą drobną różnicą, że Elon Musk wpadł na ten pomysł 10 lat przed konkurencją. W 1999 roku firma została kupiona przez amerykańskie przedsiębiorstwo komputerowe Compaq za 307 milionów dolarów w gotówce oraz 34 miliony dolarów w opcjach na akcje. Elon Musk jako posiadacz pakietu 7% wartości Zip2, otrzymał z tego 22 miliony dolarów.

Natychmiast po sprzedaży firmy ujawniła się miłość Elona do wyjątkowych samochodów. Jednym z pierwszych zakupów był 1 z 62 wyprodukowanych egzemplarzy McLaren F1 o wartości 1 miliona dolarów.

Kolejnym przedsięwzięciem Muska była firma X.com, która świadczyła usługi finansowe i obsługujące płatności za pośrednictwem poczty elektronicznej. Elon zdecydował się na wejście w tę branżę, ponieważ nie mógł zrozumieć, dlaczego oferowane na rynku przelewy są tak drogie i trwają kilka dni, skoro są to jedynie wpisy w bazach danych. Z czasem połączył się z bliźniaczym projektem firmy Confinity i ostatecznie ich produkt przyjął nazwę PayPal.  W 2002 roku został kupiony przez serwis eBay za kwotę 1,5 miliarda dolarów w akcjach, z czego dla Elona Muska przypadło 165 milionów dolarów, ponieważ był posiadaczem 11,7% udziałów.

Jeżeli jeszcze w tym momencie ktoś ma wątpliwości dlaczego inwestorzy decydują się ulokować swoje środki w akcjach Tesli to powiem wprost- Elon Musk zamienia w złoto wszystko, czego się dotknie, a to właśnie Tesla jest jego największym życiowym projektem.

Wizjonerzy są szaleni z natury

Można być sceptycznie nastawionym i powiedzieć, że wcześniejsze sukcesy Elona Muska są spowodowane tym, że działał w sektorach innowacyjnych. Dodatkowo miał wiele szczęścia, ponieważ jego genialne pomysły z biegiem czasu się faktycznie sprawdziły. W branży motoryzacyjnej może być zupełnie inaczej, gdyż napotkał tutaj silną konkurencję o ugruntowanej pozycji na rynku oraz posiadającą gigantyczną wiedzę i doświadczenie. To wszystko prawda. Co więcej, Elon Musk jest osobą bardzo spontaniczną, w efekcie czego wykonuje wiele nieprzemyślanych ruchów, które rodzą nieprzyjemne konsekwencje.

Jednym z przykładów może być wywiad z Joe Roganem w 2018 roku, podczas którego Elon Musk zapalił trawkę, pomimo że jak sam twierdzi „marihuana zabija produktywność”. Inwestorzy zareagowali na tę sytuację równie impulsywnie, wyprzedając swoje udziały w firmie.

Elon Musk pali trawkę 

Źródło: Joe Rogan Experience (YouTube)

Innym razem, również w 2018 roku, Elon napisał na Twitterze, że zamierza wycofać Teslę z giełdy, a akcje będzie skupował po 420 dolarów. Dla przypomnienia warto dodać, że kurs tego dnia po 9-procentowym wzroście wynosił zaledwie 370 dolarów. Trzy tygodnie później zmienił zdanie, w efekcie czego wycena akcji wylądowała w okolicach 308 dolarów za sztukę. Oczywiście cała ta sytuacją sytuacja nie przeszła bez echa. Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych złożyła pozew, oskarżając Muska o oszustwo. W efekcie, zarówno sam główny bohater jak i Tesla jako firma, musieli zapłacić po 20 milionów dolarów grzywny, dodatkowo Elon Musk był zobowiązany zrezygnować z posady prezesa rady nadzorczej na co najmniej trzy lata, jednak zachował stanowisko SEO. Jego komentarz do całej tej sytuacji był następujący: „Nieusprawiedliwiona decyzja SEC głęboko mnie zasmuciła i rozczarowała. Zawsze działałem, kierując się prawdą, przejrzystością i myśląc o inwestorach. Uczciwość to dla mnie najważniejsza wartość w życiu, fakty pokażą, że nigdy nie sprzeniewierzyłem się jej w żaden sposób”.

O tym, że w rękach Muska, Twitter jest niebezpiecznym narzędziem, przekonaliśmy się również w 2019 roku. Zamieścił on wtedy wpis, sugerujący roczną sprzedaż na poziomie 500 tysięcy samochodów. Następnie edytował Tweeta informując, że tygodniowe wyniki Tesli dają możliwość osiągnięcia 500 tysięcy aut, ale w tym roku nowymi posiadaczami stanie się około 400 tysięcy klientów.

Musk Twitter 1

Źródło: Elon Musk (Twitter)

Wg agencji Associated Press, Elon Musk zmienił treść swojego wpisu za namową prawników Tesli. Na niewiele się to jednak zdało, ponieważ całą sytuację ponownie wyłapało SEC i skierowało sprawę do sądu w Nowy Jorku. Zdaniem komisji opublikowane dane wprowadzały inwestorów w błąd oraz mogły wpłynąć na cenę akcji. Sprawa zakończyła się jednak ugodą, w wyniku której Musk ma obowiązek konsultacji z zarządem swojej firmy przed każdym opublikowanym postem na Twitterze.

Musk Twitter 2 stan magazynowy aut

Źródło: Elon Musk (Twitter)

Jednak nie wszystkie wyskoki Elona wpływają negatywnie na wizerunek firmy. Jest on bowiem twórcą jednej z najbardziej szalonych i skutecznych reklam w historii ludzkości. Mało kto nie słyszał o wysłaniu Tesli w kosmos. Jeśli jest to pierwszy krok do wprowadzenia motoryzacji na Marsa, to najbliżej tego osiągnięcia będziemy 6 października 2020 roku, kiedy dryfujący samochód znajdzie się w odległości około 7,4 mln kilometrów od tej planety. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to Tesla może krążyć wokół Słońca nawet miliard lat.

Tesla w kosmosie

Źródło: Elon Musk (Twitter)

Absurdalna wycena? To dopiero początek!

W 2020 roku doszło do spektakularnego wydarzenia. Tesla wyprzedziła wszystkich rywali, osiągając najwyższą kapitalizację w branży motoryzacyjnej.

Tesla - kapitalizacja w porównaniu do innych marek motoryzacyjnych

Źródło: visualcapitalist.com

Jednak ta statystyka dezaktualizuje się niemal każdego dnia, ponieważ wycena giełdowa Tesli cały czas rośnie. Przy aktualnym kursie wynoszącym 1400 dolarów, firma nie jest warta 183, a już 260 miliardów dolarów. 13 lipca 2020 roku cena akcji przez chwilę oscylowała w rejonach 1800 dolarów co dawało 333 miliardów dolarów.

Wiele osób przeciera oczy ze zdumienia widząc pnący się systematycznie wykres akcji Tesli. Patrząc na statystyki, faktycznie jest to zadziwiające. Jej główni rywale czyli Toyota i Volkswagen sprzedali w zeszłym roku po około 10,5 mln aut każdy, natomiast Tesla jedynie 367 tysięcy. Również księgowi poszczególnych firm mają do czynienia z zupełnie innymi kwotami w rubryce dotyczącej przychodów za 2019 rok. Toyota uzyskała 285 mld dolarów, koncern VAG 280 mld dolarów, natomiast Tesla 24,6 mld dolarów. W pierwszym kwartale 2020 roku nie widać było poprawy, jednak należy pamiętać o szalejącej na świecie pandemii koronawirusa. Tesla wydała klientom 88,4 tyś. samochodów, wygenerowała 5,99 mld dolarów przychodów i wypracowała 16 mln dolarów zysku. Wygląda to wszystko bardzo zabawnie, jednak warto zdawać sobie sprawę z jednej kluczowej kwestii. O ile dla konkurencji ograniczeniem jest popyt, o tyle głównym wyzwaniem Tesli od dawna były moce produkcyjne. Firma ma bowiem tak dużo zamówień, że nie jest w stanie im sprostać.

Aby rozwiązać ten problem Elon Musk postanowił stworzyć kolejne Gigafabryki. W 2020 roku miało miejsce otwarcie Gigafabryki 3 w chińskim Szanghaju. Dzięki niej łączne moce produkcyjne firmy Tesla wynoszą 500 tysięcy aut rocznie. W samych Chinach planowane jest tworzenie 150 tysięcy egzemplarzy Modelu 3 oraz 100 tysięcy Modelu Y. Warto w tym momencie zauważyć, że firma istnieje od 2003 roku, a dopiero w marcu 2020 roku mogła się pochwalić wyprodukowaniem miliona sztuk. Obecnie na powtórzenie tego wyczynu potrzebne by były zaledwie dwa lata. To i tak bardzo słaby wynik na tle konkurencji, ale widać wyraźnie dynamiczny wzrost.

Gigafabryka w Shanghaju

Źródło: scmp.com

Następną lokalizacją mają być Niemcy, a dokładniej okolice Berlina. Obecnie trwa tam wyrównywanie terenu w oczekiwaniu na wszystkie pozwolenia związane z budową. Można jednak zobaczyć wizualizację, która prezentuje się spektakularnie.

Gigafabryka Niemcy pod Berlinem

Źródło: elektrowoz.pl

Należy również w tym momencie przyznać, iż znacznie trudniej jest opracować niesamowitą technologię, niż wybudować kolejne fabryki. Pod względem konstrukcyjnym zdecydowanym liderem jest Tesla. Na początku 2019 roku świat obiegła informacja, że inżynierowie Audi i Porsche doznali szoku, po tym jak rozebrali na części Model 3. Zmusiło ich to do zmiany swoich planów, a także całej wizji na temat samochodów elektrycznych w przyszłości. Jeszcze ciekawsze zdanie usłyszeliśmy od japońskich inżynierów, którzy po takim samym zabiegu, stwierdzili że Tesla wyprzedza konkurencję co najmniej o 6 lat. Kilka dni temu ukazała się informacja, iż również Volvo zdecydowało się na zakup Tesli, aby zajrzeć co dokładnie jest w środku.

Aby pojąć skalę wzrostów kursu akcji Tesli, należy zrozumieć rozmach z jakim myśli Elon Musk. Tutaj nie chodzi tylko o samochody. Elon to wizjoner, czego doskonale można doświadczyć w siedzibie głównej jego kolejnej firmy o nazwie Space X. Wiszą tam dwa plakaty. Na jednym znajduje się planeta Mars w obecnej formie. Natomiast na drugiej ta sama planeta, jednak osiedlona już przez ludzi. Czy Volkswagen, Toyota, Mercedes lub inni giganci motoryzacyjni planują budować pojazdy kosmiczne jeżdżące po Marsie? Może planują statki powietrzne lewitujące tuż nad ziemią? Tego nie wiemy, ale mamy konkretny termin wyznaczony przez Muska na realizację podboju Marsa. Wspólne wyliczenia specjalistów z Tesli oraz SpaceX zakładają, że do przetransportowania wszystkich materiałów, które będą niezbędne by zbudować samowystarczalne miasto na Marsie, potrzeba około 20 lat. Największym wyzwaniem w tej kwestii są odpowiednio ogromne rakiety kosmiczne o nazwie Starship. Do ukończeniu projektu potrzebnych będzie aż 1000 lotów, natomiast takie statki kosmiczne są na razie 3. Żeby było jeszcze ciekawiej – wszystkie 3 to prototypy. Zaskakujący jest fakt, iż szacunkowe koszty samego transportu nie są wcale jakieś nieprawdopodobnie wysokie. Jeden przelot 100-osobowej rakiety Starship na Marsa to około 2 miliony dolarów, czyli łączna kwota może się zamknąć w 2 miliardach dolarów. Potem będzie trzeba już tylko znaleźć na miejscu jakąś firmę budowlaną, aby z tych materiałów wybudowała miasto (żarcik).

Pamiętajmy, że wycena giełdowa nie przedstawia stanu aktualnego, tylko to, co może się wydarzyć w przyszłości. Natomiast z Elonem Muskiem, który sprzedał 20 tysięcy miotaczy ognia w 4 dni za kwotę 10 milionów dolarów, możliwe jest dosłownie wszystko.

Elon Musk miotacz ognia

Źródło: Nerdist (YouTube)

Szczypta sceptycyzmu

Nie wszyscy inwestorzy doceniają kreatywność i pomysłowość Elona Muska, a może nawet nie wierzą w szanse na realizację zbyt ambitnych celów. Tesla jest najczęściej shortowaną spółką na amerykańskim parkiecie.

Link do Twittera Elona Muska: https://twitter.com/elonmusk

Notowania: TESLA

Przejdź do wykresu
Źródło: https://pl.tradingview.com/symbols/TSLA/

Marcin Widerski

Redaktor portalu FXMAG

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk