• Odbierz prezent
funt brytyjski

Funt brytyjski nie zaliczy tego tygodnia do udanych. Waluta ta osłabiała się praktycznie przez cały tydzień. Było to w znacznej mierze efektem rozczarowującej sytuacji w gospodarce i jej konsekwencji dla zmian w poziomie stóp procentowych. Skokowe spadki kursu funta wywoływały nie tylko odczyty kluczowych danych makroekonomicznych, ale także wypowiedzi prezesa banku centralnego.

 

Niekorzystne dane z gospodarki

Zestaw kluczowych danych z brytyjskiej gospodarki zazwyczaj publikowany jest na przestrzeni trzech kolejnych dni. Tak było i w tym tygodniu: we wtorek opublikowano raport z rynku pracy, w środę wskaźniki inflacji konsumentów, a w czwartek dane na temat obrotów w handlu detalicznym. Wszystkie trzy odczyty rozczarowały, negatywnie odbijając się na notowaniach funta.

Choć raport z rynku pracy wskazał, że stopa bezrobocia nieoczekiwanie spadła do najniższych od prawie 43 lat poziomów (z 4,3% do 4,2%), to słabo wypadły dane na temat wynagrodzeń. Ich dynamika wzrosła, ale tylko w przypadku danych nieuwzględniających premie. Średnie wynagrodzenia z uwzględnieniem premii rosły w lutym o 2,8% r/r, czyli w takim samym tempie jak w styczniu. Spodziewano się, że dynamika wzrośnie do 3,0%.

Funt zdecydowanie najmocniej reagował na dane dotyczące inflacji konsumentów. Są one kluczowe z punktu widzenia banku centralnego, gdyż ten prowadzi swoją politykę pieniężną  bazując na celu inflacyjnym. Bank Anglii pozwolił co prawda inflacji na wyraźne przekroczenie celu inflacyjnego w ubiegłym roku (poziom inflacji przekroczył 3,0%, podczas gdy celem jest poziom 2,0%), ale w końcu zdecydował się na podwyżkę stóp procentowych, by złagodzić presję inflacyjną.. W ostatnich miesiącach inflacja wyraźnie spada. W marcu spadła z 2,7% do 2,5%, choć spodziewano się, że utrzyma się na poziomie z lutego. To wywołało wyraźne osłabienie funta, gdyż zmniejsza presję na decydentów z Banku Anglii, by Ci dokonali kolejnej podwyżki stóp procentowych.

Reakcja funta na dane o sprzedaży detalicznej była już słabsza. Dane te również rozczarowały – w marcu obroty w handlu detalicznym spadły o 1,2% w stosunku do litego i w ujęciu rok do roku rosły tylko o 1,1%. Prognozy zakładały co prawda spadek obrotów w ujęciu miesiąc do miesiąca, ale tylko o 0,5%. Oczekiwano także, że sprzedaż detaliczna rosła w ujęciu rok do roku o 2,0%.

 

Reakcje notowań funta na powyższe publikacje widoczne są na poniższym wykresie, ukazującym zachowanie indeksu brytyjskiej waluty na przestrzeni tego tygodnia. Ostatnia z tych reakcji nie jest już związana z publikacją danych makroekonomicznych, a z czwartkowymi wypowiedziami Marka Carneya, prezesa Banku Anglii. Te w pewnym stopniu wynikały jednak z gorszych od oczekiwań odczytów makro.

 

Indeks funta brytyjskiego

funt

 

Polityka pieniężna – brak zgodności w kwestii stóp procentowych

Jak już wcześniej zostało to wspomniane, w ubiegłym roku Bank Anglii zdecydował się na podniesienie stóp procentowych. Był to pierwszy taki krok od ponad dekady. Na ten moment trudno jeszcze mówić o rozpoczęciu cyklu podwyżek, gdyż po tej w listopadzie nie nastąpiły jeszcze kolejne. Od dłuższego czasu mówi się, że druga w tym cyklu podwyżka stóp procentowych powinna mieć miejsce w maju, a dokładnie za niespełna 3 tygodnie, gdyż najbliższe posiedzenie decyzyjne MPC zaplanowane jest na 10 maja. Oczekiwania rynków były zakotwiczone w tym miesiącu i choć po rozczarowujących odczytach z tego tygodnia spadły, to wciąż z dużym prawdopodobieństwem wskazują, że majowa podwyżka jest scenariuszem bazowym i istnieją nawet szanse na jeszcze jeden ruch w górę w tym roku.

Oczekiwania rynków wczoraj chłodził szef banku centralnego. Carney przyznał, że w ciągu najbliższych lat Bank Anglii dokona zapewne kilku podwyżek stóp procentowych, ale w obliczu ostatnich słabszych danych z gospodarki powinny dać decydentom przerwę na przemyślenie sytuacji. Carney uważa, że zmiany w polityce pieniężnej w najbliższych latach będą uzależnione od efektów negocjacji w sprawie Brexitu, które mają obecnie kluczowe znaczenie dla gospodarki.

 

Gołębie komentarze Carneya nie przesądzają oczywiście o niczym. Kontrastowały one z dzisiejszą wypowiedzią Michaela Saundersa, czyli jednego z dwóch decydentów, którzy już w ubiegłym miesiącu głosowali za podwyżką stóp procentowych. Ten stwierdził, że gospodarka brytyjska nie potrzebuje już tak dużej stymulacji ze strony banku centralnego i ten powinien nieco zwolnić pedał gazu (czyli zmniejszyć akomodację w polityce pieniężnej). Saunders jest zwolennikiem stopniowego podnoszenia stóp procentowych, ale zaznaczył, że stopniowe nie musi oznaczać bardzo powolnych działań.

Mark Carney przyznał wczoraj, że w majowe posiedzenie zapewne będzie bardzo żywe i pojawią się różnice w ocenie tego, czy podwyżka stóp procentowych jest potrzebna już na tym etapie. On samy wydaje się na ten moment sceptyczny, wskazując, że w tym roku są jeszcze kolejne posiedzenia, na których można zadecydować o podwyżce stóp.


Jakub Wilk

Redaktor portalu FXMAG. Zwolennik łączenia analizy technicznej i fundamentalnej, ze szczególnym uwzględnieniem polityki banków centralnych. Pasjonat rynku metali szlachetnych.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk