• Odbierz prezent
Dziwne zachowanie rynków, umocnienie kursu dolara (USD), wzrost cen ropy i miedzi - komentuje Piotr Kuczyński
fot. freepik.com

Komentarz z serii: "Piotr Kuczyński dla iWealth"

Zaczynamy jak zwykle w piątek (zawsze kończę tygodniowy komentarz w czwartek – publikowany w piątek rano). W piątek 17.09 nastroje na rynkach akcji były bardzo złe. Być może nieco pogarszało sytuację to, że wygasały wrześniowe linie instrumentów pochodnych (to szczególnie widać było w Warszawie). Inne giełdy też zachowywały się słabo. W Europie sesje rozpoczęły się od wzrostu indeksów, ale potem już dominowały niedźwiedzie. Indeksy systematycznie się osuwały kończąc sesje około jednoprocentowymi spadkami.

Oczywiście dużo mówiono o problemach Evergrande,

drugiego co do wielkości dewelopera chińskiego, który już w czwartek miał zapłacić 83,5 mln dolarów odsetek od swoich obligacji. Spółka ma 300 mld USD (nie pomyliłem się – chodzi o miliardy) zobowiązań (2% chińskiego PKB) i rosną obawy, że jej upadłość może być powodem potężnych zaburzeń na azjatyckim rynku bankowym.

Chiński rząd w zaprzyjaźnionych mediach informował,

że ratować Evergrande nie będzie i zapewne tak zrobi, jeśli chodzi o bezpośrednią pomoc spółce, ale jestem pewien, że w razie problemów wyratuje chiński system bankowy. Porównywania problemów Evergrande do Lehman Brothers w 2008 roku jest nieporozumieniem (coraz więcej dużych banków inwestycyjnych z Citigroup na czele tak twierdzi), ale jako pretekst do przedłużenia korekty problem tej spółki nadaje się znakomicie. Tak zresztą jak i powoływanie się na kolejną falę pandemii. Korekta po prostu rynkowi w USA się należała, bo akcje są potężnie przewartościowane, czekano na środowy komunikat FOMC, wrzesień statystycznie jest słabym miesiącem dla giełd, problemy z limitem zadłużenia USA coraz wyraźniej rosną, rosną tez problemy z uchwaleniem pakietów pomocowych przez Kongres – więcej o tym poniżej.

W piątek 17.09 również na Wall Street

niedźwiedzie pokazały kły. Indeksy straciły ponad 0,8%, a indeks S&P 500 naruszył średnią 50. sesyjną, która już wiele razy była mocnym wsparciem podczas kolejnych mini-korekt. Nie należało się tym zbytnio przejmować, bo podczas ostatniego 1,5 roku średnia była kilka razy na chwilę przełamywana, po czym popyt z impetem znowu nad nią przenosił indeksy. Jasne było jednak, że jeśli średnia trwale zostanie pokonana, a wraz z nią 17. miesięczna linia trendu wzrostowego, to wrześniowa korekta się przedłuży (co nie znaczy, że pogłębi). Szczególnie, jeśli problemy związane z uchwaleniem przez Kongres pakietów pomocowych, a przede wszystkim z podniesieniem limitu zadłużenia USA, się nasilą. W niedzielę Janet Yellen, sekretarz skarbu USA, znowu ostrzegła (w Wall Street Journal), że niepodniesienie limitu skutkować będzie wieloletnim „trwałym” osłabieniem USA i doprowadzi do „historycznego” kryzysu finansowego.

Już to wystarczyło, żeby indeksy europejskie w poniedziałek

rozpoczęły sesje od dwuprocentowych spadków. Blisko 20. procentowy spadek ceny akcji Evergrande na giełdzie w Hong Kongu (zakończyła dzień 10. procentowym spadkiem) był też znakomitym pretekstem do przedłużenia korekty. W Europie indeksy na zakończenie sesji straciły od 1,5 do 2,5%. Nie widziałem w Niemczech efektu powiększenia indeksu XETRA DAX o 10 spółek. W USA dowiedzieliśmy się też, że Demokraci chcą zrobić obejście podniesienia limitu zadłużenia USA. Przeprowadzili we wtorek przez Izbę Reprezentantów legislację umożliwiającą finansowanie agend rządowych do grudnia tego roku i zawieszenie limitu zadłużenia do grudnia 2022 roku (czyli po wyborach do Kongresu). Regulacja została uzupełniona o pomoc dla ofiar powodzi i pożarów, co ma utrudnić Republikanom odrzucenie tej regulacji w Senacie. Tam będzie trzeba mieć 60 głosów, co wydaje się być skrajnie mało prawdopodobne.

Nie wiadomo, co Demokraci zrobią,

jeśli regulacja zostanie odrzucona. Teoretycznie mogą też za pomocą specjalnej procedury (reconciliation) samodzielnie podnieść limit zadłużenia, ale nie chcą tego zrobić. W każdym razie napięcie będzie zapewne z tygodnia na tydzień rosło. W USA indeksy też w poniedziałek szybko spadały, Na godzinę przed końcem sesji traciły już po około trzy procent, ale ostatnia godzina to był już szturm kupujących spadki. Odnotować trzeba, że potężnie wzrósł obrót na kontraktach na S&P 500. Kupowali nie tylko indywidualnie inwestorzy, ale przede wszystkim duże banki inwestycyjne przekonane, że korekta za chwilę się zakończy.

Pomagało to, że indeks S&P 500 dotknął średniej 100. sesyjnej

Indeksy odrobiły po około jeden punkt procentowy, ale nie uchroniło to ich przed sporymi spadkami – S&P 500 stracił 1,7%, a NASDAQ 2,1%. W tym momencie indeks S&P 500 tracił od szczytu 4,2%. We wtorek zanosiło się na odbicie i wejście w stan czekania na środowy komunikat FOMC. I rzeczywiście Europejczycy pokazali, że otrząsnęli się już z „efektu „Evergrande”. Indeksy rosły i w szczytowym momencie zyskiwały 1,7% (francuski CAC40 praktycznie wymazywał straty z poniedziałku). Zakończyły sesję zwyżkami nieco mniejszymi od półtora procent, bo Wall Street rozpoczęła handel dość niepewnie. Ta niepewność utrzymywała się przez całą sesję. Indeksy trzymały się blisko poziomu neutralnego i tam dzień zakończyły. To akurat nie mogło dziwić, bo rynek czekał przede wszystkim na wynik środowego posiedzenia FOMC.

W środę na rynkach europejskich optymizm

był nadal widoczny od początku sesji. Indeksy zyskiwały ponad jeden procent. Pomagało to, że coraz więcej banków inwestycyjnych z lekceważeniem traktowało „problem Evergrande” twierdząc to, co i ja od początku uważałem, że rządu i partii w Chinach nie stać na rozlanie się kryzysu, więc z całą pewnością zrobią wszystko, żeby go opanować. Poza tym główna spółka grupy Evergrande spłaciła obligacje o wartości ponad 35 mln USD, co dawało nadzieję, że spłaci również w czwartek ponad 80 mln.

To uspokojenie nastrojów owocowało wzrostem ceny ropy i miedzi

Nieco obaw widać było nadal na złocie, którego cena rosła. Drożały też kontrakty na amerykańskie indeksy. Oczywiście spodziewano się prawdziwej reakcji po publikacji komunikatu FOMC. Indeksy na europejskich giełdach zakończyły sesję wzrostem o nieco ponad jeden procent, ale to wystarczył, żeby okno bessy na niemieckim XETRA DAX zostało zamknięte. W USA indeksy też dość szybko wspięły się na wysokość około jednego procenta ponad poziom neutralny i tam czekano na wynik posiedzenia FOMC i konferencję Jerome Powella, szefa Fed. O tym, co z tego można było wyczytać poniżej. Na rynku akcji pojawiła się chęć kontynuowania zwyżki, potem nastąpiło zwątpienie i powrót do stanu przed tymi wydarzeniami. Wzrost indeksów o około jeden procent należy uznać za nieśmiała korektę spadków.

Dziwnie zachowały się inne rynki

Nieco bardziej „jastrzębie” nastawienie FOMC umocniło dolara (jego indeks coraz wyraźniej wybija się z formacji podwójnego dna) i to było zachowanie klasyczne. Jednak ta „jastrzębiość” nie zaszkodziła obligacjom, których rentowność spadła, co mogło nieco dziwić. Reakcja rynku surowców była równie schizofreniczna. Mocno zyskała miedź i ropa, ale złoto staniało. Generalnie na prawdziwą reakcję należało czekać na czwartek, bo najczęściej po posiedzeniu FOMC rynki muszą mieć czas na przemyślenie sytuacji. W czwartek rano indeksy na europejskich giełdach kontynuowały zwyżki – zyskały po około jeden procent. Dziwić mogło to, że bardzo rozczarowujący odczyt wstępnych indeksów PMI dla krajów Eurolandu (szczegóły w części poświęconej danym) nie zaszkodził obozowi byków.

Gracze europejscy, a potem amerykańscy przemyśleli już wynik posiedzenia FOMC,

więc kurs EUR/USD rósł wymazując wieczorny spadek, ale z nim rosły też i to bardzo mocno rentowności amerykańskich obligacji (wzrosła do poziomu z połowy lipca). Takie zachowanie rynku było co najmniej dziwne. Rentowności sygnalizowały zaostrzenie polityki monetarnej, a dolar coś wręcz przeciwnego. Surowce się podzieliły nadal drożała ropa, ale taniała miedź i bardzo wyraźnie złoto (szkodził wzrost rentowności obligacji). Wall Street rozpoczęła sesję od solidnego wzrostu indeksów zamykając nawet okno bessy na S&P 500. Powodu dla tej zwyżki nie ma sensu szukać. Opowiadanie o tym, że być może Evergrande się wybroni, a Ludowy Bank Chin wstrzyknął (już w środę…) trochę płynności w rynki nie ma wielkiego sensu. Po prostu intencją był szybki powrót S&P 500 nad mocno reklamowaną średnią 50. sesyjną. Potem w zasadzie nic się już na rynku nie działo, a powrót nad linię trendu i średnią z łatwością nastąpił. S&P 500 zyskał 1,24%, a NASDAQ 1,04% i oba indeksy są znowu w drodze do rekordów.

Czytaj więcej

 


iWealth

iWealth to niezależna firma dostarczająca usługi finansowe starannie wyselekcjonowanych Partnerów, dla zamożnych Klientów indywidualnych i instytucjonalnych. Świadcząc usługę nieodpłatnego doradztwa inwestycyjnego koncentruje się na pomocy w opracowaniu kompleksowej, spójnej strategii finansowej, precyzyjnie dopasowanej do unikatowych potrzeb, indywidualnych preferencji w zakresie ryzyka oraz doświadczenia inwestycyjnego.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk