• Sklep
  • Odbierz prezent
Bitcoin kryptowaluty mining kopanie kryptowalut

7 kwietnia Stephen O’Neal opublikował na portalu Cointelegraph artykuł, w którym podjął się dokładnego zgłębienia tematu kopania kryptowalut przez studentów mieszkających w akademikach. Kilku z nich podzieliło się swymi doświadczeniami.

 

W zeszłym miesiącu duże zainteresowanie wzbudził raport firmy technologicznej Cisco, poświęcony kwestii wykorzystywania przez studentów energii elektrycznej w kampusach akademickich do miningu kryptowalut. Wydaje się, że nie muszą oni martwić się o rachunki za prąd, korzystając z koparek, a jedynym ich kosztem związanym z tą działalnością jest wydatek na sprzęt. To jednak zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Studenci zajmujący się miningiem otrzymują pasywny dochód, który może pokryć wydatki na podręczniki lub nawet opłacenie jednego lub więcej semestrów. Jednak jest pewna pułapka: żadna energia elektryczna nie jest naprawdę bezpłatna i ostatecznie ktoś musi zapłacić tę cenę.

 

Jak popularny jest mining wśród studentów?

Badacze bezpieczeństwa z firmy Cisco monitorowali podejrzaną aktywność, w tym także mining kryptowalut w różnych branżach przy pomocy oprogramowania Umbrella. Według ich odkrycia, kampusy akademickie zajmują drugie miejsce wśród różnych branż. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj:

 

Czytaj także: Mining kryptowalut tam nic nie kosztuje

5 marca konglomerat technologiczny Cisco opublikował raport na portalu PC Mag, z którego wynika, że kampusy akademickie stały się jedną z największych „kopalni kryptowalut” wśród różnych branż.   Badacze bezpieczeństwa firmy Cisco śledzili aktywność związaną z kopaniem kryptowalut w różnych branż.. Czytaj
Mining kryptowalut tam nic nie kosztuje

Podobny raport opublikowała Vectra w marcu 2018 r. Matt Walmsley – dyrektor firmy powiedział w rozmowie z portalem Cointelegraph, że badania te miały zasięg międzynarodowy, ale nie mógł ujawnić, które uczelnie wzięto w nich pod uwagę ze względu na poufność tych danych. Wiadomo jedynie, że chodzi tu szczególnie o uniwersytety z dużą populacją studentów.

 

Czy to naprawdę takie proste?

Jedną z najważniejszych rzeczy w miningu kryptowalut w warunkach mieszkania w akademiku jest to, by działalność ta nie była zauważalna. W przeciwnym razie hałas niewątpliwie wzbudziłby zainteresowanie pracowników akademika.

Mark D’Aria – założyciel i CEO Bitpro – nowojorskiej firmy zajmującej się instalacją urządzeń i miningiem, w rozmowie z portalem Cointelegraph powiedział: „Podejrzewam, że znaczna większość miningu z kampusów akademickich nie pochodzi z tego, co przychodzi nam na myśl o koparkach – tych dużych maszynach z wieloma GPU, celowo zbudowanymi do miningu. ASIC także będą bardzo rzadkie z prostego powodu – są tak głośne i nagrzewają się, że nikt by nie tolerował ich w swym pokoju zbyt długo. Student także musiałby to wyjaśnić i zapewne nie zaszedłby zbyt daleko.”

CEO Bitpro zasugerował natomiast, że większość studenckiego miningu wydaje się pochodzić z tradycyjnych komputerów PC. Zwykłe urządzenia mogłyby dostarczyć swym właścicielom skromnego dochodu nawet w trakcie niekorzystnej sytuacji na rynku kryptowalut, zakładając że dodatkowe wydatki związane z energią elektryczną są pokrywane przez kogoś innego. D’Aria stwierdził: „Komputer do gier z jednym GPU wysokiej klasy mógłby wytworzyć może 1 dolar na dzień. Ale nawet działanie laptopa też może wytworzyć kilka centów. Ważne jest, by zauważyć, że nawet jeśli 1 dolar na dzień to mało, to jeśli nie musisz płacić za energię elektryczną, to nie ma powodów, dla których ktoś posiadający komputer do gier lub dość mocny laptop, miałby nie kopać. To są dosłownie darmowe pieniądze.” D’Aria zwrócił uwagę na rolę takich serwisów, jak NiceHash.

 

Studenci dzielą się swymi doświadczeniami miningowymi

W rozmowie z portalem Cointelegraph, Tom – student farmacji na Uniwersytecie Mississippi, podzielił się swoją historią. Kopał Bitcoin przez dwa miesiące na swym komputerze PC do gier, korzystając z NiceHash, ale wkrótce zdecydował się porzucić ten pomysł ze względu na duże obciążenie pracą komputera oraz wzrastające ceny GPU. Tom stwierdził: „Byłem w stanie zarobić około 120 USD, gdy cena Bitcoina była w okolicach 15 000 USD. Przy cenie Bitcoina w okolicach 4000 USD, to może się opłacać, biorąc pod uwagę, że miałem bezpłatną energię elektryczną. Jednak ze względu na obciążenie systemu plus zbyt wysokie ceny GPU, nie robiłbym tego więcej.” Tom dodał, że przy okazji komputer służył mu do ogrzania zbyt zimnego pokoju w miesiącach zimowych.

Inny student – Ken, studiujący fizykę na Uniwersytecie Stanowym w Arizonie w rozmowie z Cointelegraph przyznał, ze jego działalność została wykryta i otrzymał maile z uczelni, w których zwrócono uwagę na podejrzane programy działające na jego komputerach i zaproponowano skorzystanie z programu antywirusowego. Podobnie jak Tom, Ken również korzystał z NiceHash. Aby uniemożliwić śledzenie swojej aktywności, zaczął korzystać z VPN. Udało mu się zarobić na swej działalności miningowej „kilka setek dolarów”, ale niestety w wyniku ataku hakerskiego na NiceHash, utracił większość z tych funduszy, zanim zdążył je przenieść do prywatnego portfela.

Chris Patridge – absolwent bezpieczeństwa komputerowego z Rochester Institute Technology także kopał kryptowaluty w trakcie swych studiów, zaczynając w 2015 r. Kontynuował swą działalność do połowy 2016 r. Był on bardziej zaawansowanym minerem niż Tom i Ken. Używał koparek Antminer, BFL Monarch i Prospero X1. W konsekwencji ilość ciepła wytwarzanego przez te urządzenia była znacząco wyższa, ale jego kolega z pokoju cierpliwie znosił wszystkie związane z tym niedogodności. Patridge stwierdził, że nikt nie zwrócił uwagi na jego działalność miningową mimo kilku kontroli w pokojach z innych przyczyn. W efekcie swej działalności pozyskał 0,4 BTC, które sprzedał za 6000 USD.

Historią ogromnego sukcesu może pochwalić się Marco Streng – współzałożyciel i CEO Genesis Mining – dużej firmy miningowej działającej na terenie różnych krajów. Rozpoczął on swój biznes w pokoju w akademiku w 2013 r. Streng stwierdził, że chociaż hałas koparki z jego pokoju przyciągał zainteresowanie współmieszkańców, to nikomu to nie przeszkadzało. W 2014 r. zorientował się, że również wielu innych studentów postarało się o koparki. Kiedy rynek kryptowalut rósł, a działalność Strenga stawała się coraz bardziej opłacalna, doszedł do wniosku,  że mógłby uruchomić „kilka tysięcy takich maszyn” w ramach działalności miningowej na skalę przemysłową. Jak podsumował w rozmowie z Cointelegraph, to doprowadziło do powstania jego firmy.

 

Czy to jest etyczne?

Niektóre uczelnie wyrażają negatywny stosunek do działalności miningowej na terenie swych kampusów, argumentując, że zasoby akademickie nie powinny być wykorzystywane do osiągania osobistych korzyści finansowych. Jednak nie ma jednolitej polityki w tym zakresie. Są też propozycje dodatkowych opłat za energię dla studentów korzystających z tej formy zarobku, a także propozycje, aby uczelnie traktowały mining jako dodatkową działalność usługową, której koszty mogłyby sobie odliczyć od podatku. Nie jest to jasna ani prosta kwestia.

Tom stwierdził: „Płacę za pokój, a ponieważ nie ma jasno określonych szczegółów w umowie zabraniających nadmiernego zużywania energii elektrycznej, uznałem, że to nic złego, szczególnie, że i tak musiałbym używać piecyka, ponieważ studenci nie mają możliwości ustawienia temperatury w swoich własnych pokojach.”

Patridge natomiast nie uważa, żeby to było etyczne i wycenia koszt zużytej przez siebie energii elektrycznej w trakcie swej działalności miningowej na 200 USD.

Portal Cointelegraph podsumowuje, że jeśli uczelnie nie będą zwracać uwagi na kopanie kryptowalut na swym terenie, prawdopodobnie zjawisko to się utrzyma, pozwalając studentom przynajmniej zarobić na piwo. D’Aria z Bitpro dodał: „Nie mogę sobie wyobrazić, żeby jakikolwiek student odpuścił sobie 30 dolarów miesięcznie lub nawet 5 dolarów miesięcznie.” Uznał on także, że taka działalność może pomóc młodym ludziom nauczyć się zarządzania swymi finansami.


Tatiana Pasich

Absolwentka psychologii oraz finansów i rachunkowości, inwestorka. Lokuje kapitał głównie w małe spółki z dużym potencjałem wzrostu.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk