• Sklep
  • Odbierz prezent
  • Sklep
  • Odbierz prezent
Danske Bank - jak bank ze 150 letnią tradycją stał się największą pralnią brudnych pieniędzy w Europie?

Niedawny skandal w największym banku w Danii jest największym w historii Europy przypadkiem prania brudnych pieniędzy. Dobitnie pokazuje to, że - jak w przypadku Lehmann Brothers, nie ma „zbyt dużych, aby upaść” - tak też w przypadku renomowanego Danske Bank z niemal 150 letnią historią, nie istnieją podmioty finansowe, w których nieprawidłowości są wykluczone. Jak doszło do skandalu, w którym regulowana instytucja finansowa dopuściła do wyprania funduszy wartych ponad 234 mld dolarów?

 

Zgarnij książkę Zawód Inwestor giełdowy. Nowe ujęcie w promocyjnej cenie:
 

Sprawdź promocję!

 

Historia wieloletnich zaniedbań

Wszystko zaczęło się ponad dziesięć lat temu, w 2007 r., kiedy estoński oddział Danske Banku zanotował wzmożoną aktywność klientów z dużym kapitałem, nie będących rezydentami Estonii, ani Unii Europejskiej, pochodzących głównie z Rosji, Azerbejdżanu oraz Ukrainy. Proceder, w ramach którego aż do 2015 r. skutecznie wyprano środki w trzydziestu dwóch walutach, łącznie wyceniane na ponad 234 mld dolarów jest pokłosiem zaniedbań, korupcji i nieodpowiednich procedur, a także ignorowania sygnałów ostrzegawczych. Mimo, że w 2014 r. anonimowy sygnalista, najprawdopodobniej zatrudniony w brytyjskim sektorze finansowym, powiadomił Danske Bank o nieprawidłowościach w estońskim oddziale, reakcja banku była na tyle nieskuteczna, że niemal przez kolejny rok przestępczy proceder mógł być kontynuowany. Co więcej, o doniesieniach nie poinformowano nawet zarządu.

Skala problemu była na tyle duża, że obejmowała ponad 15 tys. klientów i ok. 9,5 mln transakcji w ciągu ośmiu lat (2007-2015).

 

Niedawno opublikowany raport niezależnej kancelarii Bruun and Hjejle, wykonany na zlecenie Danske Bank, zwraca uwagę na koneksje klientów, którzy przeprowadzali nielegalne operacje finansowe w estońskim oddziale banku - wśród nich pojawiają się osoby z bliskiego otoczenia prezydenta Rosji, Vladimira Putina (w tym jego kuzyn, Igor Putin), ludzie związani z Rosyjską Służbą Bezpieczeństwa (FSB), czy elity związane z rządem Azerbejdżanu.

Co więcej, wg The Guardian, estońscy pracownicy banku od 2013 r. otrzymywali groźby od poszczególnych klientów, którzy nie byli skłonni do poddania się szczegółowym procedurom weryfikacyjnym.

Czytaj także: Rodzina Putina i członkowie FSB podejrzani o pranie pieniędzy

Rodzina Władimira Putina oraz członkowie Federalnych Służb Bezpieczeństwa (FSB) podejrzani są o pranie brudnych pieniędzy przez konta w duńskim banku Danske Bank z filią w Estonii. Zarząd banku miał być świadomy procederu, dzięki raportom sygnalistów. Informacje zdobył duński dziennik Berlingske. .. Czytaj
Rodzina Putina i członkowie FSB podejrzani o pranie pieniędzy

 

Sytuacji sprzyjał fakt, że Danske Bank z powodów finansowych nie zdecydował się na objęcie swoim systemem informatycznym oddziałów ulokowanych w państwach bałtyckich (Litwa, Łotwa i Estonia), przez co estoński Danske Bank nie podlegał duńskim procedurom zapobiegającym praniu brudnych pieniędzy (AML).

 

Były prezes żałuje błędów Danske Bank

W środę 19 września dotychczasowy prezes Danske Bank, Thomas Borgen złożył dymisję, po ponad pięciu latach kierowania bankiem. Jego rezygnacja była poprzedzona publikacją raportu, który opisywał wyniki wewnętrznego śledztwa w ramach którego odkryto szereg poważnych nieprawidłowości zarówno w estońskim oddziale Danske Banku, jaki i w komunikacji pomiędzy centralą a oddziałem w Tallinnie.

 

Borgen w swoim oświadczeniu przyznał:

„To ewidentne, że Danske Bank nie dopełnił wszystkich kroków formalnych i jest odpowiedzialny za prawdopodobne pranie brudnych pieniędzy w Estonii. Bardzo tego żałuję. Mimo tego, że nawet dochodzenie przeprowadzone przez niezależną kancelarię prawną potwierdziło, że spełniłem należycie wszystkie należące do mnie, jako prezesa, obowiązki, postanowiłem że dla wszystkich stron najlepiej będzie, gdy zrezygnuję ze stanowiska prezesa zarządu”.

 

Mimo, że raport kancelarii Bruun and Hjejle nie dowiódł zaniedbania obowiązków służbowych przez członków zarządu Danske Bank, zwraca jednak uwagę na liczne nieprawidłowości, rozpoczynające się już od 2007 r. Wtedy właśnie bank nie podjął odpowiednich kroków, po otrzymaniu ostrzeżenia od estońskiego regulatora finansowego (Finantsinspektsioon), a później także od duńskiego odpowiednika (Finanstilsynet; FSA), który ostrzegał wówczas przed domniemanymi „aktywnościami kryminalnymi w czystej formie, w tym przed praniem brudnych pieniędzy, obejmującym miliardy rubli miesięcznie”.

Do istotnych zaniedbań doszło również w 2014 r., po wspomnianym wcześniej doniesieniu o nieprawidłowościach od anonimowego sygnalisty, które nie zostało nawet przekazane do wiadomości zarządowi Danske Bank.

Duński nadzór finansowy po opublikowaniu przez Danske Bank raportu, szacującego skalę nieprawidłowości na ponad 200 mld euro (230 mld dolarów), postanowił wznowić zakończone w maju śledztwo ws. prania brudnych pieniędzy w największym duńskim banku.

Danske Bank za wieloletnie zaniedbania i dopuszczenie do tak ogromnych nieprawidłowości zapłacił już karę w wysokości 1,5 mld koron duńskich (235 mln dolarów) na rzecz fundacji zapobiegającej przestępstwom finansowym, ustaloną na podstawie szacowanej kwoty wypranych pieniędzy.

 

To jednak najprawdopodobniej nie koniec problemów Danske Bank, w tym zwłaszcza estońskiego oddziału. W lutym tego roku amerykański regulator finansowy FINRA oskarżył litewski bank ABLV o próbę tuszowania procederu prania brudnych pieniędzy, nakładając na amerykańskie podmioty finansowe zakaz prowadzenia jakichkolwiek rozliczeń z ABLV, co doprowadziło do szybkiego bankructwa litewskiego banku (likwidacja ogłoszona 12 czerwca). Podobna sytuacja może spotkać również estoński Danske Bank (w grę nie wchodzi oczywiście ogłoszenie upadłości przez spółkę).

Co więcej, wciąż trwa śledztwo, wznowione kilka dni temu przez duński nadzór finansowy, które również może przynieść dodatkowe kary finansowe dla Danske Bank.

 

Największe skandale z praniem brudnych pieniędzy w tle

Mimo, że od wielu lat regulowane podmioty finansowe, do których należą banki, posiadają zarówno własne, jak i narzucone przez nadzór finansowy procedury oraz regulacje, mające na celu  zapobieganie m.in. finansowania terroryzmu oraz prania brudnych pieniędzy, to historycznie rzecz ujmując, właśnie banki są jak dotąd największymi „pralniami” brudnych pieniędzy.

 

Afera wokół Danske Bank to nie tylko jak dotąd największy odkryty przypadek prania brudnych pieniędzy w Europie, ale również jeden z najwiekszych w historii bankowości. Przy okazji, warto jednak przytoczyć przypadki dwóch historycznych nadużyć na jeszcze większą skalę.

 

Największym dotychczas zanotowanym przypadkiem prania brudnych pieniędzy była sprawa amerykańskiego banku Wachovia (obecnie należącego do Wells Fargo), który był wykorzystywany przez meksykańskie kartele narkotykowe do prania brudnych pieniędzy ze sprzedaży środków psychoaktywnych, głównie kokainy i marihuany. Proceder polegał na braku kontroli międzynarodowych przelewów z Meksyku i pochodzenia lokowanych w banku środków finansowych. Trwał on najprawdopodobniej od 2005 do 2008 r., w tym czasie meksykańskie kartele narkotykowe wprowadziły do legalnego obrotu zatrważającą sumę szacowaną na ok. 380 mld dolarów. Zaniedbania banku Wachovia wymiernie przyczyniły się do rozwoju przestępczości narkotykowej na granicy meksykańsko-amerykańskiej na przestrzeni kilku lat.

Szacuje się, że z samych samolotów, które kartele narkotykowe zakupiły za wyprane pieniądze, udało się przemycić ponad 20 tys. kg kokainy na teren Stanów Zjednoczonych.

Wachovia za liczne zaniechania w zakresie AML zapłaciła ponad 150 mln dolarów kary, nałożonej przez regulatora finansowego.

 

Kolejnym przykładem istotnych zaniedbań w zakresie zapobiegania praniu brudnych pieniędzy jest afera w brytyjskim banku Standard Chatered, który w 2012 r. został oskarżony przez Nowojorski Departament Usług Finansowych o wspomaganie Irańskiego rządu w obchodzeniu m.in. amerykańskich regulacji zapobiegających praniu brudnych pieniędzy, co miało skutkować nielegalnym wprowadzeniem przez Iran do obrotu niemal 250 mld dolarów w ciągu dziesięciu lat. Standard Chatered musiał zapłacić rekordową karę za swoje nadużycia, wynoszącą łącznie niemal 600 mln dolarów.

 

Na czym polega pranie brudnych pieniędzy?

Pranie brudnych pieniędzy to potoczne i obrazowe określenie procesu wprowadzania do regulowanego obiegu finansowego (m.in. systemu bankowego) pieniędzy z nielegalnych źródeł, bądź z nielegalnej działalności, tak aby mogły być one wykorzystywane w legalnej cyrkulacji finansowej.

Za pranie brudnych pieniędzy uznaje się m.in.: konwersję środków finansowych ze świadomością, że pochodzą one z działalności przestępczej, ukrywanie prawdziwego charakteru uzyskanych środków, nabycie mienia, które pochodzi z nielegalnych źródeł, a także czynny współudział przy jakiejkolwiek z wyżej wymienionych czynności.

 

W czerwcu 2015 r. Parlament Europejski uchwalił czwartą dyrektywę AMLD w sprawie zapobiegania wykorzystywaniu systemu finansowego do prania pieniędzy lub finansowania terroryzmu, które obecnie obowiązują również w Polsce, do których muszą zastosować się wszystkie instytucje świadczące usługi finansowe.

Zakłada ona przede wszystkim szerszy zakres kontroli, nowe procedury oparte na przypisywaniu klientom tzw. stopnia ryzyka, na podstawie którego określany będzie poziom weryfikacji, a także centralny rejestr, który pozwoli na przepływ informacji pomiędzy instytucjami.

 

Określenie „pranie brudnych pieniędzy” pochodzi jeszcze z lat 20. XX w., kiedy w Chicago działała rozbudowana siatka zorganizowanych grup przestępczych, czerpiących potężne zyski z nielegalnego wprowadzania do obrotu alkoholu, który w czasach rządowej prohibicji był ściśle zakazany. Aby ukryć pochodzenie pieniędzy z nielegalnego handlu, dopuszczano się m.in. zawyżania dochodów uzyskiwanych przez sieci pralni należących do członków mafii.

Warto dodać, że legendarny Al Capone otrzymał wyrok nie za popełnione zbrodnie i kierowanie grupą przestępczą, lecz właśnie za unikanie podatków od uzyskanego przychodu.

 

Bank z tradycjami i problemami wizerunkowymi

Danske Bank („Bank Danii”) jest największym i jednym z najstarszych banków w Danii - został założony w 1871 r. Obecnie jest jednym z największych banków detalicznych w Europie Północnej, z usług którego korzysta ponad 5 mln klientów indywidualnych. Danske Bank świadczy swoje usługi w Danii, krajach bałtyckich (Estonia, Litwa i Łotwa), Finlandii, Irlandii, zaś od 2000 r. również w Polsce.

Notowania giełdowe spółki Danske Bank AS są w trendzie spadkowym od połowy marca tego roku, tracąc na wartości ponad 33%, z ceny 250 do 166 koron duńskich (DKK), co odpowiada ok. 26 USD.

Skandal w Danske Bank w oczywisty sposób odbił się na kondycji spółki, która zdecydowała się również na obniżenie prognozowanych zysków za 2018 r. z poziomu 18-20 mld do 16-17 mld koron duńskich. Bank stracił również na wiarygodności, co z pewnością będzie mieć długoterminowe konsekwencje wizerunkowe dla największego podmiotu finansowego w Danii.

 

 FXMAG biznes danske bank - jak bank ze 150 letnią tradycją stał się największą pralnią brudnych pieniędzy w europie? danske bank a/s danske.dk danske bank amld pranie pieniędzy 1

Notowania Danske Bank AS D1

 

 

Notowania: Danske Bank A/S

Przejdź do wykresu
Źródło: https://pl.tradingview.com/symbols/OMXCOP:DANSKE/

Dariusz Dziduch

Project Manager FXMAG, prowadzący program satyryczno-edukacyjny "O kryptowalutach". Nietuzinkowy promotor technologii blockchain oraz walut cyfrowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk