• Odbierz prezent
Czym jest Market Maker (broker forex)? Czy rzeczywiście broker MM jest taki straszny jak go malują?

Market Maker, czyli najpopularniejszy model działalności brokerów CFD, który jednocześnie wywołuje sporo kontrowersji i wokół którego narosło trochę mitów. Na czym polega i czy w miarę możliwości powinniśmy go unikać?

 

Kim jest broker Market Maker? Jak działa broker MM?

Zaczynamy kolejny odcinek naszego cyklu CFD od A do Z, którego partnerem jest Dom Maklerski X-Trade Brokers. Tym razem poruszę dość kontrowersyjny, który odkąd pamiętam rozpala emocje traderów i prowadzi do wielu dyskusji - chodzi bowiem o najpopularniejszy model działalności brokerów oferujących lewarowane instrumenty pochodne na rynku pozagiełdowym. Mowa oczywiście o modelu Market Maker, na temat którego powiedziano już bardzo wiele, zarówno trafnych, jak i całkowicie błędnych i nieprawdziwych rzeczy.

Na samym początku uprzedzam, że nie mam zamiaru w żaden sposób bronić takiego modelu działalności brokerów i przedstawiać go w samych superlatywach, z pewnością jednak zwrócę uwagę na największe mity na jego temat, na które można natrafić w zasadzie przy każdej dyskusji na temat market makerów. 

 

 

Zacznijmy od podstaw - kim tak naprawdę jest market maker oferujący ekspozycję na różne rynki za pomocą kontraktów CFD? Nie bez powodu staram się jak najmocniej zacieśnić tę definicję, ponieważ pojęcie market maker jest bardzo popularne na rynkach finansowych i może odnosić się do różnych podmiotów, zajmujących się kompletnie różnymi rzeczami.

Broker CFD działający w modelu Market Maker, najprościej mówiąc i zgodnie ze swoją nazwą, jest animatorem rynku dla swoich klientów. Oznacza to, że korzystając z usług takiego brokera zawieramy transakcję bezpośrednio z nim - to on jest drugą stroną naszej pozycji, a nie pośrednikiem, który tylko przekazuje naszą transakcję dalej na rynek.

Jeśli chodzi o kluczową kwestię, jaką są kwotowania instrumentów finansowych, które są instrumentami bazowymi dla kontraktów CFD dostępnych na platformie takiego brokera, to Market Maker bierze je z rynku międzybankowego, od banków inwestycyjnych, brokerów instytucjonalnych i dostawców płynności. W przypadku CFD, których instrumentami bazowymi są akcje i indeksy giełdowe, kwotowania pochodzą z rynku terminowego, czyli powinny one odzwierciedlać cenę futures, jeśli zaś chodzi o CFD na kryptowaluty, to w tym przypadku notowania najczęściej pochodzą z czołowych giełd kryptowalut lub serwisów informacyjnych (Reuters, Bloomberg, Yahoo Finance).

Co do zasady, większość brokerów Market Maker nie pobiera prowizji za otwarcie i zamknięcie pozycji z wykorzystaniem CFD, ponieważ są oni organizatorem rynku. Mimo, że niemal wszyscy brokerzy chwalą się “rynkowymi spreadami”, to jednak doliczają dodatkową prowizję (w formie markupu), dlatego różnica pomiędzy ceną bid a ask u brokera MM będzie większa niż na rynku bazowym. To zaś oczywiście oznacza wyższy koszt otwarcia pozycji dla klienta. Market Maker może jednak zaoferować swoim klientom coś, czego nie uświadczymy na “prawdziwym rynku”, czyli stały spread, przynajmniej na części instrumentów. W szesnastym odcinku kursu CFD od A do Z zająłem się właśnie tym tematem.

 

Skąd bierze się zła sława brokera Market Maker?

W tym miejscu można zastanowić się skąd właściwie wzięła się niezbyt dobra sława brokerów działających w modelu market maker? Wynika ona przede wszystkim z tego, że broker jest drugą stroną transakcji dla swojego klienta. Co za tym idzie, mamy do czynienia z pewnym konfliktem interesów, w którym nasz zysk jest stratą brokera i odwrotnie - nasza strata oznacza korzyść drugiej strony transakcji, czyli w tym przypadku market makera, u którego prowadzimy rachunek inwestycyjny. Jak nietrudno się domyślić, nie jest to zbyt korzystna sytuacja dla samego klienta, ponieważ teoretycznie jest on w gorszej sytuacji niż druga strona transakcji - to broker jest dla nas zarówno organizatorem rynku jak i dostawcą kwotowań dla danego instrumentu, jednocześnie zajmując pozycję odwrotną do naszej.

W tym miejscu trzeba jednak sprecyzować kilka kwestii, ponieważ stwierdzenie, że market maker zawsze stoi po drugiej stronie naszej transakcji jest sporym uproszczeniem. Dla brokera będącego animatorem rynku dla swoich klientów najdogodniejszą sytuacją jest taka, w której to traderzy na jego platformie stanowią dwie strony transakcji. W jaki sposób?

Załóżmy, że w danym momencie klienci market makera mają otwarte długie pozycje na kontraktach Nasdaq o łącznym wolumenie 5000 lotów, natomiast wolumen pozycji krótkich na Nasdaqu wynosi 4500 lotów. To oznacza, że w tej chwili broker ma zabezpieczone pozycje na 4500 lotów, ponieważ zarówno długa, jak i krótka pozycja została otwarta przez klientów, więc market maker nie ponosi tutaj ryzyka transakcyjnego, jednocześnie zarabiając na narzucie doliczanym do spreadu i innych kosztach transakcyjnych. I taka sytuacja jest dla brokera najkorzystniejsza, bo oznacza przychody bez ryzyka. Pozostałe 500 lotów pozycji długich na kontrakcie Nasdaq broker musi zabezpieczyć już na własną rękę, czyli stając się drugą stroną transakcji, która w tym przypadku będzie pozycją krótką o wolumenie pół tysiąca lotów. W takim wypadku rzeczywiście jest tak, że nasz zysk jest stratą brokera i odwrotnie, czyli zarówno my, jak i nasz broker ponosimy ryzyko. W sytuacji, w której to ryzyko jest zbyt wysokie, czyli np. większość klientów otworzyło pozycje długie na jakimś instrumencie, a skumulowany wolumen pozycji krótkich jest wielokrotnie niższy, broker może zabezpieczyć się na rynku międzybankowym, przekazując dalej zlecenia swoich klientów np. do brokerów instytucjonalnych.

Taki schemat przekazywania zleceń u brokera Market Maker jest też potocznie nazywany a-bookiem, a jego przeciwieństwem jest b-book, w którym zlecenia klientów nie wychodzą poza platformę brokera, a sam jest drugą stroną transakcji, o ile nie ma równowagi rynkowej pomiędzy kupującymi a sprzedającymi na danym rynku.

O tym, że broker ponosi realne ryzyko, będąc drugą stroną transakcji swoich klientów świadczyć mogą chociażby niedawno opublikowane szacunkowe wyniki finansowe X-Trade Brokers za IIQ 2021 r. W poprzednim kwartale broker poniósł najwyższą kwartalną stratę finansową w swojej historii, której wysokość wyniosła niemal 24 mln złotych netto. Jej przyczyną był w głównej mierze czytelny trend na rynkach, szczególnie kryptowalut, co pozwoliło klientom osiągać znacznie lepsze wyniki niż przeciętnie i samo w sobie było stratą dla brokera.

 

Konflikt interesów w modelu Market Maker. W jaki sposób KNF kontroluje działania brokerów FX w Polsce?

Bardzo często można spotkać się z opinią, że brokerzy market maker tak naprawdę mogą zrobić co chcą z pozycjami swoich klientów i kreują rynek w taki sposób, aby jak najwięcej klientów traciło, co tym samym będzie zyskiem brokera. Mowa tutaj przede wszystkim o “wycinaniu stop lossów”, rozszerzaniu spreadów tak aby “wyrzucić” traderów z rynku czy kwotowaniach i poślizgach cenowych na niekorzyść klientów, nie wspominając już o przerwach w działaniu platformy i problemach z egzekucją zleceń.

I rzeczywiście, jeżeli mówimy o brokerach market maker, którzy nie posiadają licencji żadnego z europejskich regulatorów finansowych, to rzeczywiście może okazać się, że stosują oni “wolną amerykankę”, co więcej my jako ich klienci nie mamy za bardzo jakichkolwiek możliwości egzekwowania swoich praw. Dlatego też tak ważne jest korzystanie z usług brokerów licencjonowanych przez KNF lub przez innego europejskiego regulatora tylko wtedy mamy przynajmniej częściową gwarancję tego, że broker nie robi “co mu się podoba” z pozycjami swoich klientów. Jeżeli uważamy że kwotowania jakiegoś instrumentu odbiegały od instrumentu bazowego, co było dla nas niekorzystne i doprowadziło np. do straty albo niższego zysku, nasz broker ma obowiązek na żądanie klienta ujawnić na podstawie kwotowania od jakiego dostawcy płynności lub instytucji ustalał cenę w danym momencie, co zaś może być podstawą do złożenia reklamacji. Jeżeli nasza reklamacja nie została uznana, z czym się nie zgadzamy, mamy prawo złożyć zażalenie do KNF.

Oprócz tego europejskie regulacje nakładają dość ścisłe ograniczenia na market makerów oferujących CFD, dotyczące nie tylko poziomu dźwigni finansowej i sposobu reklamowania swoich usług, ale też realizacji zleceń klientów, w tym np. ochrony przed ujemnym saldem na rachunku.

 


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk