• Odbierz prezent
Czy warto wchodzić w debiuty giełdowe? Na co zwrócić największą uwagę przy inwestycji w IPO?

Inwestowanie w debiuty giełdowe, szczególnie po zeszłorocznych rekordach na giełdzie w Warszawie i na amerykańskich parkietach, to coraz popularniejszy temat. Na czym polega udział w IPO i czy to się opłaca?

 

Dlaczego spółka wchodzi na giełdę? Co to jest IPO (debiut giełdowy)?

Witam Cię w pierwszym odcinku nowej serii na naszym Youtube’owym kanale, która będzie poświęcona debiutom giełdowym i której partnerem jest Dom Maklerski Freedom24, zapewniający dostęp m.in. do pierwszych ofert publicznych spółek debiutujących na amerykańskich parkietach.

W pierwszym odcinku pozwolę sobie zrobić małe wprowadzenie do tematu debiutów giełdowych i tego czy ta gra jest w ogóle warta świeczki. W kolejnych odcinkach będę omawiał nadchodzące ciekawe IPO, zarówno w Polsce, jak i zagranicą, pokażę jak nie pogubić się w prospekcie emisyjnym debiutującej spółki, a także w jaki sposób interpretuję informacje, ktróre się w nim znajdują. Nie wykluczam też analizy ex post debiutów, które już się odbyły, ale z wielu względów były interesujące i ich analiza, a także zestawienie z obecną sytuacją tych spółek może przynieść wartościowe wnioski. Jeśli jakiś debiut z ostatnich miesięcy czy nawet lat wg Ciebie dał rynkowi wyjątkowo cenną lekcję, daj znać w komentarzu.

 

 

 

Zaczynając od samego początku - o co chodzi z tymi debiutami i jak to się dzieje, że spółka nagle zaczyna być notowana na giełdzie?

Gdy spółka akcyjna debiutuje na giełdzie oznacza to, że jej akcje będą przedmiotem publicznego obrotu, a ich aktualna cena i tym samym wartość rynkowa spółki (suma wartości wszystkich wyemitowanych akcji) będzie wyrażona w notowaniach giełdowych. 

To, co nas jako inwestorów interesuje najbardziej to tzw. IPO (ang. Initial Public Offering), czyli pierwsza oferta publiczna. Jest to sytuacja w której spółka wystawia na rynku pierwotnym swoje akcje, czyli jeszcze przed wejściem na giełdę. Mogą być to zarówno akcje już istniejące, które należą np. do założycieli, współtwórców czy pracowników spółki, jak i do funduszy, które wsparły ją finansowo we wczesnym rozwoju. W takim przypadku obecni właściciele debiutującej spółki spieniężają część lub całość swoich akcji. Istniejące akcje wystawiane na sprzedaż na debiucie w polskiej nomenklaturze prawnej są często nazywane “akcjami sprzedawanymi”.

W ramach pierwszej oferty publicznej mogą też zostać wyemitowane nowe akcje, dzięki którym spółka pozyska kapitał na rozwój swojej działalności. Akcje nowej emisji wystawione na sprzedaż w ramach IPO są określane jako tzw. “akcje oferowane”.

Sama struktura debiutu daje też odpowiedź na pytanie po co spółki niepubliczne decydują się wejść na giełdę - dwa podstawowe cele to częściowe lub całościowe spieniężenie się, wyjście z inwestycji obecnych udziałowców, a także pozyskanie kapitału na rozwój.

 

Czy warto interesować się debiutami giełdowymi?

No dobrze, spółka chce zebrać pieniądze na rozwój, jej dotychczasowi akcjonariusze chcą wyjść z inwestycji, a co z tego mają inwestorzy, którzy biorą udział w takim debiucie i decydują się na zakup akcji na rynku pierwotnym?

Zacznijmy od tego, że akcje w ramach IPO są oferowane w jakimś konkretnym przedziale cenowym, z ustaleniem ceny maksymalnej, na podstawie której określana jest górna granica wartości całej oferty. Przedział cenowy jest ustalany najczęściej na podstawie wstępnego zainteresowania pierwszą ofertą publiczną ze strony inwestorów instytucjonalnych i ogólnego zainteresowania spółką.

Zarząd spółki nie może tutaj przesadzić i ustalić ceny maksymalnej na zbyt wysokim poziomie, bo może zniechęcić inwestorów. Tak było w styczniu tego roku z ofertą spółki gamingowej DeGenerals, która chciała zadebiutować na NewConnect z wyceną ponad 108 mln złotych, oferując akcje na rynku pierwotnym po 340 PLN za sztukę. Zysk spółki za trzy ostatnie kwartały zeszłego roku wyniósł niewiele ponad 2 mln złotych, stąd też inwestorzy najprawdopodobniej uznali że taka wycena i wartość debiutu przekraczająca 10 mln złotych to zbyt wysoka cena. Finalnie debiut został odwołany, nieoficjalnie właśnie ze względu na niskie zainteresowanie rynku. 

Z drugiej jednak strony spółka nie może też wycenić się zbyt nisko, ustalając cenę maksymalną w ofercie na poziomie, który będzie postrzegany przez rynek jako “promocyjny”. Wtedy bowiem zainteresowanie będzie dużo wyższe niż liczba dostępnych na sprzedaż akcji i finalnie spółka pozyska mniej kapitału niż mogła w rzeczywistości.

A jaki interes w debiutach mają inwestorzy giełdowi? Pierwsza oferta publiczna perspektywicznej spółki z modnego sektora, która jeszcze przed wejściem na giełdę ma się czym pochwalić to nierzadko okazja do zakupu akcji po cenie, której już nigdy później nie uświadczymy na publicznym rynku. Mówiąc prościej, debiuty popularnych spółek są potencjalną okazją do zakupu akcji po niższej cenie. Dla jednych jest to okazja do szybkiego zysku i sprzedaży akcji na debiutanckiej sesji, czasami nawet z kilkudziesięcioprocentowym zyskiem (np. debiut spółki Gaming Factory w lipcu zeszłego roku dał zarobić ponad 100% na pierwszej sesji), dla innych to dobry start dla inwestycji średnio lub długoterminowej.

Oczywiście, zastanawiając się nad wzięciem udziału w debiucie nie możesz brać pod uwagę wyłącznie optymistycznych scenariuszy i w myślach liczyć już ile na tym zarobisz.

 

Czy inwestowanie w IPO jest bezpieczne?

Udział w debiutach giełdowych, podobnie jak każdy rodzaj lokowania pieniędzy na rynkach finansowych, wiąże się z ryzykiem utraty części przeznaczonych na to środków. Nie mamy żadnej gwarancji, że akcje debiutującej spółki po wejściu na giełdę będą zyskiwać na wartości - w wielu przypadkach jest wręcz odwrotnie. Nawet jeśli pierwsza oferta publiczna jest organizowana przez znaną i modną spółkę, a zainteresowanie jej IPO jest bardzo duże, finalnie i tak możemy na tym stracić. Dobrym przykładem jest debiut spółki gamingowej Huuge Games w drugiej połowie lutego, który cieszył się ogromnym zainteresowaniem inwestorów indywidualnych - redukcja na zapisach wyniosła 97%, co oznacza że każdy z zapisujących się na akcje otrzymał zaledwie 3% tego, co planował. Mimo tego, że o spółce było głośno, o ofercie pisały wszystkie media branżowe, a akcje rozeszły się na pniu, to debiutancka sesja zakończyła się z 1% stratą w stosunku do ceny emisyjnej (50 PLN), a obecnie akcje są notowane poniżej 37 PLN.

To jeden z wielu dowodów na to, że nawet potencjalnie atrakcyjne debiuty nie dają jakiejkolwiek gwarancji osiągnięcia zysku, o czym trzeba pamiętać.

 

Czy jednak inwestowanie w debiuty giełdowe jest bezpieczne?

Abstrahując od kwestii samego ryzyka inwestycyjnego, wynikającego ze zmienności notowań akcji, jak najbardziej tak. Oferty publiczne są prowadzone przez spółki, które chcą wejść na publiczny i regulowany rynek. Zanim będą one mogły rozpocząć sprzedaż akcji w ramach IPO, muszą uzyskać zielone światło od nadzoru finansowego (KNF w Polsce) i od zarządu giełdy, na której chcą prowadzić notowania. Co więcej, spółki nie zbierają pieniędzy “na własną rękę”, lecz najczęściej za pośrednictwem koordynatorów oferty, takich jak domy maklerskie czy banki inwestycyjne, co zapewnia bezpieczeństwo naszych środków.

Czytaj także: 100% na debiucie giełdowym? Da się więcej! Sprawdź nasz raport IPO 2020

Miniony rok był wyjątkowo ciekawy pod względem debiutów na warszawskim parkiecie i to nie tylko ze względu na największe IPO Grupy Allegro, które było największym w historii polskiego rynku kapitałowego. 2020 r. stał pod znakiem dominacji spółek z segmentu game-dev, a także ogromnego zainteresowania.. Czytaj
100% na debiucie giełdowym? Da się więcej! Sprawdź nasz raport IPO 2020

 


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk