• Sklep
  • Odbierz prezent
Czy warto być Traderem?

Termin 'trading' w ostatnich latach został mocno 'rozwodniony', a przy tym jest nadużywany. W dzisiejszych czasach wielu indywidualnych uczestników rynków finansowych określa siebie i innych 'traderami', choć w istocie spekulacja na popularnym rynku forex czy kryptowalutach ma w gruncie rzeczy niewiele wspólnego z klasycznym tradingiem. W niniejszym artykule przyjrzymy się branży proprietary trading, czyli wąskiej branży zawodowych traderów handlujących akcjami na amerykańskich parkietach oraz przyjrzymy się jakie możliwości pracy oferuje i jak wygląda zawód tradera 'od środka'.

Zawodowy trader  zajmuje się przede wszystkim handlem akcjami spółek lub kontraktami terminowymi na określone instrumenty, wykonując przy tym od kilkudziesięciu do nawet kilkuset transakcji w ramach jednej sesji giełdowej. Stąd też powszechnie nazywa się ich daytraderami, którzy skupieni są wokół giełd amerykańskich z uwagi na regulacje, wielkość rynku oraz opłaty giełdowe. Istotą pracy daytradera, korzystającego głównie z wykresu, drabinki zleceń (tzw. book) oraz okna transakcyjnego time and sale (tzw. taśma), jest wykorzystanie chwilowej przewagi popytu and podażą (lub odwrotnie), handlowanie w niskich interwałach czasowych określonej spółki na wzrost lub spadek ceny. Trader wykonuje duży obrót na niewielkiej marży, jednocześnie zachowując bardzo restrykcyjne wytyczne dotyczące przestrzegania ryzyka. W codziennej pracy daytradera mniej istotne są raporty czy fundamenty, spółka jest najczęściej symbolem, który trader wielokrotnie kupuje i sprzedaje danego dnia, celem osiągnięcia maksymalnego możliwego zysku. Zdecydowana większość daytraderów uprawia tzw. skalping czyli 'skubie' daną spółkę po kilka/kilkanaście centów, powtarzając tę czynność wielokrotnie. Technika jest najbardziej wydajna i w długim terminie przynosi najlepsze wyniki.

Trading – w rozumieniu jak powyżej - to popularne zajęcie pełnoetatowe w wielu krajach na świecie, jednak w Polsce do tej pory to nadal egzotyczny i mało popularny zawód, który uprawia garstka ludzi.

Dla uściślenia, proprietary trading to w uproszczeniu model biznesowy polegający na współpracy pomiędzy traderem, a wyspecjalizowaną firmą, zapewniającą niezbędny kapitał do zawierania transakcji, infrastrukturę (platformę transakcyjną, wsparcie techniczne, inne narzędzia), bezpośredni dostęp do rynku np. NYSE/NASDAQ oraz bardzo niski poziom prowizji, niedostępny dla klientów indywidualnych. Duży może więcej - firma proptradingowa to taki hurtowy uczestnik giełdy (spółka matka), który zrzesza pod swoimi skrzydłami mniejsze podmioty jak biura tradingowe czy indywidualnych traderów, oddając do ich dyspozycji niemal nieograniczone możliwości w zakresie wielkości zawieranych pozycji. Prop branża pozwala podjąć pracę w charakterze office tradingu (w trading roomie) lub remote tradingu (zdalnie, na własny rachunek). 

Nie ma jednak nic za darmo, firma, która udostępnia wspomniane możliwości oczekuje w zamian określony procent z wypracowanych przez tradera/biuro tradingowe zysków, a także nie ponosi ryzyka finansowego z tytułu wygenerowanych przez tradera strat.

Praca w trading roomie

Pełnoetatowa praca daytradera to zawód dla zdeterminowanych kandydatów, którzy nie boją się wyzwań, bezwzględnie nastawionych na realizację celu, odpornych na stres i konsekwentnych w trzymaniu się określonych założeń strategii. Z racji specyfiki zawodu, opartego przede wszystkim na praktyce, niezbędne jest przeprowadzenie kilkumiesięcznego szkolenia wdrożeniowego, a co za tym idzie poniesienia przez kandydata pewnych wydatków. Jest to proces, który musi przejść każdy, nie da się tego w żadnym stopniu 'obejść', tu nie ma drogi na skróty – kto nie odrobi pracy domowej na początku swojej ścieżki w tradingu, ten prędzej czy później, zostanie przez rynek 'wyprostowany' i odpadnie z gry. W firmie, z którą współpracuję, tzw. program student zawiera w sobie aż sześć poziomów wtajemniczenia, handluje się od początku na koncie real, a im wyżej tym trudniej – większy size, wyższe targety, wąskie stop loss-y. Program ma na celu nauczyć kandydata czytania rynku, grania określonych strategii, powtarzalności i automatyzmu w działaniu, stabilnego generowania zysku przy zachowaniu minimum ryzyka, jednym słowem kompleksowo przygotować kandydata do samodzielnego zawodu tradera, który będzie w stanie przetrwać na rynku i  utrzymać się ze spekulacji na giełdzie w różnych warunkach. Jest to także okres, w którym kandydat realizując kolejne poziomy (a więc uzyskując wymagany zysk netto w określonym przez regulamin okresie rozliczeniowym), buduje swój prywatny depozyt. Statystycznie realizacja programu trwa kilka miesięcy, a status tradera uzyskuje mniej niż co piąty kandydat. Nauka tradingu to taka niekończąca się seria prób i błędów, porażek i sukcesów. Traderem nie trzeba się urodzić, można się tego nauczyć, ale trzeba mieć w sobie pasję do wykonywania tego zawodu, tu się nie przychodzi na etat na 8 godzin, a co gorsza, gdy traktuje to jako 'drugą pracę'. Pracę w tradingu porównałbym do prowadzenia własnego jednoosobowego biznesu, któremu trzeba się poświęcić na więcej niż 100%. Tradingiem się żyje.    

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Patryk Chyła

Remote trader, specjalizuje się w segmencie akcji amerykańskich. Prowadzi tematyczną grupę o giełdach i inwestowaniu 'Mechanika Rynku' na Facebook (facebook.com/groups/mechanikarynku/)

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk