• Odbierz prezent
Czy się stoi, czy się leży - bezwarunkowy dochód gwarantowany ma sens?

Czy dochód człowieka musi być koniecznie funkcją wydajności lub ilości jego pracy? Czy zagwarantowanie przez państwo każdemu obywatelowi możliwości pokrycia podstawowych potrzeb egzystencjalnych to jedynie kaprys kanapowych komentatorów gospodarczych? A może to hipsterska przykrywka dla socjalizmu skrojonego na miarę naszych czasów?

Na początek, przyda się ćwiczenie terminologiczne. O jakiego rodzaju dochód pyta autor w tytule? Obszar debaty publicznej związany z rynkiem pracy i polityką socjalną obfituje ostatnio w kilka modnych, zamiennie stosowanych sformułowań. Faktycznie, towarzyszące mu licznie przymiotniki – tj. “bezwarunkowy”, “gwarantowany”, “uniwersalny”, “podstawowy” czy “obywatelski” - odwołują się najczęściej do zbliżonego programu. Inna rzecz, że rozmowa toczy się dopiero na temat koncepcji, która na chwilę obecną zaledwie pretenduje do tego, aby w przyszłości wejść do kanonu polityki społecznej. Niemniej jednak z kilku powodów, które tu omówimy, są to aspiracje silne.

Technologia jako źródło cierpień

Warto zaznaczyć, że chociaż temat jest głośny, to sam Bezwarunkowy Dochód Gwarantowany (BDP), poza małoskalowymi wyjątkami, nie urzeczywistnił się w pełni jeszcze w żadnym miejscu na świecie. Głosy obu stron dyskusji nie wychodzą więc zazwyczaj poza sfery luźnych spekulacji. Coraz częściej jednak koncepcja ta gości w sztucznej, eksperymentalnej przestrzeni, a na podstawie wniosków z kolejnych badań doświadczalnych formułowane są argumenty zarówno za, jak i przeciw jej rozwijaniu.

Temperatura debaty nie spada, pomimo tego, że na obecną chwilę dysponujemy bardzo ograniczonymi możliwościami określenia konsekwencji uruchomienia BDP dla głównych parametrów społeczno-gospodarczych. Ważną rolę odgrywa tu kontekst pandemiczny: jak w wielu innych obszarach, wirus co najmniej „przyspieszył” dyskusję o konieczności stosowania bardziej postępowych rozwiązań, a na tej fali, w niektórych regionach świata, pojawiają się stopniowe symptomy podejmowania tematu przez władze różnych szczebli.

Sama idea jest prosta: jeżeli Twój organizm wykazuje podstawowe czynności życiowe, to należy Ci się świadczenie z tego tytułu. Gdyby skupić się głównie na specyfice współczesnego rynku pracy, to zdaje się ona być genialna w swojej prostocie. W końcu ilość zagrożeń na tym polu rośnie: raptowny rozwój i wzrost wykorzystania techniki drastycznie zwiększa wydajność, czyniąc pracę dobrem rzadkim, a w przyszłości, być może - przywilejem. W konsekwencji spadającego popytu na pracę (zwłaszcza na najprostsze czynności) możemy już wkrótce stanąć przed ogromnym problemem tzw. “bezrobocia technologicznego”. Dodatkowo, do ewentualnej wojny z maszynami (wizji dobrze przećwiczonej w opowieściach sci-fi!), może też niedługo zabraknąć młodych, silnych mężczyzn, bo i ich jest coraz mniej[1].

Skoro nie ma pracy, to nie ma też dochodu. I dlatego państwo powinno go zapewnić w ilości wystarczającej przynajmniej na przeżycie. Jednak, w tej fascynującej dyskusji nad (nie)możliwością wprowadzenia BDP, to głos “konserwatywny fiskalnie” zdaje się przedstawiać więcej przekonujących argumentów. Na wszystko nakłada się jeszcze warstwa etyczna, czyli pytanie o to, czy mając taką możliwość, nie powinniśmy - jako cywilizacja - dążyć do dobrobytu każdej, pojedynczej jednostki. Bez oglądania się na finansowe koszty! Tutaj temat się komplikuje. Ale po kolei.

Coś wiemy, ale to wciąż mało

Nasz obecny stan wiedzy o potencjalnych skutkach wprowadzenia tej niestandardowej polityki publicznej opieramy przede wszystkim na wynikach zakończonych eksperymentów, jakie w ostatnich latach przeprowadzone zostały na pięciu kontynentach. Omówienie historii badań nad BDP wymaga też przypomnienia, że sama koncepcja gwarantowania obywatelom środków na biologiczne przetrwanie nie jest wcale nowa.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Jakub Anusik

Ekonomista, wykładowca, doktorant na Uniwersytecie Łódzkim. Interesuje się wariantami kapitalizmu (VoC), teorią zróżnicowanej integracji w unijnej polityce gospodarczej, oraz rynkiem kryptowalut.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk