• Odbierz prezent
Czy istnieje giełdowa wolność finansowa?

Jednym z najczęściej pojawiających się pytań w giełdowej blogosferze jest „jak żyć z giełdy?”. Panujące przeświadczenie, że rynki kapitałowe mogą łatwo zapewnić wolność finansową zawiera w sobie bardzo istotną pułapkę. Teoretycznie to jest do zrobienia, w praktyce niewielu ją osiągnie.

Pisząc przez rok książkę „Śladami Warrena Buffetta”, trzeba było przekopać się przez wątki historyczne jednej z największych legend Wall Street, jeśli nie całego kapitalizmu ostatniego stulecia. To piękna historia determinacji, konsekwencji i zarazem amerykańskiej giełdy, ale… postawiliśmy przed czytelnikiem jasne ostrzeżenie, już na okładce. Od przeczytania naszej książki, nie zostanie on drugim Buffettem. Za dużo jest na świecie obietnic, że da się łatwo zostać inwestycyjnym rekinem albo że wolność finansowa jest na wyciągnięcie ręki. Inwestowanie w długim terminie może wydawać się proste, ale nie jest łatwe. Pokazuje to nie historia Buffetta, który doszedł na sam szczyt, ale historie tysięcy, którzy poddali się po drodze. 

Czym jest wolność finansowa?

Nie ma jednej oficjalnej definicji wolności finansowej. Najczęściej jest ona kojarzona z przychodem pasywnym rozwiniętym do tego stopnia, żeby można było dosłownie leżeć do góry brzuchem i czekać aż pieniądze trafią na konto bankowe. To najpopularniejszy i zarazem najbardziej zgubny mit wolności finansowej, bo prawie wszystkie metody pomnażania pieniędzy wymagają od nas solidnego wysiłku. Zarabiającymi na nas nieruchomościami trzeba zarządzać, portfela inwestycyjnego trzeba pilnować, nie mówiąc o jego wcześniejszym zbudowaniu.

Jeśli myślimy o wolności finansowej w kategorii nie robienia niczego, to zapewne takiej nie uświadczymy. Jeśli jednak myślimy o zbudowaniu portfela giełdowego, który może przynosić nam regularne zyski, to już jesteśmy już na dobrej drodze. Jeszcze tylko trzeba obrać sensowny plan i realizować go… dobrych kilkadziesiąt lat. 

Nie wierz na pojedyncze transakcje

Jednym z podstawowych mitów, w które łatwo uwierzyć początkującemu inwestorowi, są pojedyncze transakcje, które „ustawiają” nas na całe życie. Uwielbiamy obserwować, gdy ktoś pokazuje transakcje na milionach złotych, ale mało kiedy pytamy skąd się te miliony w ogóle na rachunku wzięły. Znacząca większość historii internetowych milionerów pokazujących ponadprzeciętne transakcje, posiadany majątek zawdzięcza działalności biznesowej. 

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Tomasz Jaroszek

Autor bloga Doradca.tv i współautor książki Śladami Warrena Buffetta

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk