• Odbierz prezent
Czy GUS manipuluje inflacją? Niespodziewane spadki CPI i jednoczesna zmiana struktury koszyka inflacyjnego - przypadek?
fot. freepik.com

W połowie miesiąca poznaliśmy oficjalne dane GUS na temat inflacji w lutym, która dość niespodziewanie okazała się niższa od oczekiwań i spadła w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Lutowy odczyt CPI na poziomie 2,4% (r/r) to pierwszy od niemal dwóch lat przypadek, w którym dynamika wzrostów cen produktów i usług osiągnęła poziom niższy od celu inflacyjnego NBP (2,5%). Niespodziewanie niski odczyt inflacji zbiegł się w czasie z coroczną zmianą struktury koszyka dóbr konsumpcyjnych, na podstawie którego dokonywane są obliczenia. Czy nowy, pandemiczny koszyk inflacyjny GUS zaniża realną dynamikę wzrostów cen w gospodarce?

 

Pandemiczny koszyk inflacyjny

GUS każdego roku dokonuje cyklicznych zmian systemu wag koszyka inflacyjnego, na podstawie którego przez następne 12 miesięcy wyliczany jest wskaźnik CPI. Do rewizji struktury koszyka inflacyjnego, jak co roku, dochodzi właśnie w marcu, co ma na celu jak najlepsze odzwierciedlenie rozkładu wydatków przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego. Na jakiej podstawie GUS zmienia rozkład procentowy dla konkretnych kategorii towarów i usług? Do tego celu służą cykliczne badania budżetów gospodarstw domowych, które służą nie tylko do obliczania dynamiki wzrostów cen produktów i usług, ale również do statystycznego uogólnienia struktury wydatków gospodarstw domowych, pozwalających na stworzenie koszyka zakupowego „statystycznego Polaka”. Oczywiście sam koszyk inflacyjny i struktura zawartych w nim wag dla poszczególnych kategorii, nigdy nie będą w stanie odzwierciedlić indywidualnych wydatków każdego z nas. Struktura wydatków gospodarstwa domowego jest zależna od dziesiątek rozmaitych czynników, wśród których warto wymienić przede wszystkim:

  • Poziom dochodów
  • Liczbę domowników
  • Wiek i stan zdrowia domowników
  • Sytuację mieszkaniową
  • Liczbę posiadanych pojazdów i sposób ich użytkowania
  • Konsumpcję napojów alkoholowych i wyrobów tytoniowych
  • Miejsce zamieszkania

Dlatego, jeśli ktoś twierdzi, że koszyk inflacyjny GUS nie odzwierciedla struktury jego osobistych wydatków, to… najprawdopodobniej ma rację, bo stworzenie „koszyka uniwersalnego” jest po prostu niemożliwe. Istotne jest natomiast, by dokonać jak najbardziej trafnego uogólnienia statystycznego. Każdy ma prawo do dorzucenia własnej „cegiełki” do statystyk prowadzonych przez GUS - w tym celu należy złożyć wniosek o dołączenie do grona respondentów. Obecnie Urząd prowadzi statystyki na podstawie danych z ok. 30 tys. gospodarstw domowych, choć ich łączną liczbę w Polsce szacuje się na ponad 10 milionów.

Tegoroczna zmiana struktury koszyka inflacyjnego może wzbudzać wyjątkowo duże zainteresowanie ze względu na zawirowania, jakie w ostatnich dwunastu miesiącach pandemia koronawirusa wywołała w naszym codziennym życiu, a co za tym idzie, również w tym ile i na co wydajemy pieniądze.

Tegoroczny koszyk inflacyjny CPI standardowo największą wagę przypisuje wydatkom na żywność, w tym napojom bezalkoholowym - w tym roku jest to aż 27,77%, co jest wzrostem o ponad 2,5 pkt. proc. w porównaniu do zeszłego roku (w 2020 r.: 25,24%) i najwyższą wagą od ponad dekady. Jednocześnie udział kategorii „Restauracje i hotele” spadł do poziomu 4,56% (z 6,12% w 2020), najniższego od 2015 r. i identycznego jak w 2014 r. Do 19,14% wzrosła natomiast waga kategorii „Użytkowanie mieszkania lub domu i nośniki energii”, co z jednej strony jest wartością wyższą niż rok wcześniej (18,44% w 2020), z drugiej jednak najniższą w ostatnich latach (pomijając zeszły rok), co wydaje się mało uzasadnione. Ta kategoria jest dość problematyczna, ponieważ dwie z jej dziewięciu składowych (energia elektryczna, a w jeszcze większym stopniu wywóz śmieci) od pewnego czasu notują mocne wzrosty cen, co odbija się na większych wydatkach gospodarstw domowych. Jednocześnie to właśnie ta kategoria regularnie zawyża odczyty CPI, dlatego też dobranie odpowiedniej wagi w koszyku inflacyjnym jest kluczowe.

Kolejną istotną kategorią jest „Transport”, w skład którego wchodzą m.in. takie podkategorie jak benzyna olej napędowy i LPG/CNG. W tegorocznym koszyku waga tej kategorii spadła o 1,01 pkt. proc. r/r, z 9,89% do obecnych 8,88%. Przykład cen paliw dobrze obrazuje jeden z kolejnych problemów koszyka inflacyjnego - jest on ustalany na podstawie tego, „co było” w zeszłym roku, po to by oceniać to „jak będzie” przez najbliższe dwanaście miesięcy. O co dokładnie chodzi?

W 2020 r. koszyk CPI, na podstawie danych statystycznych z poprzedniego (2019) roku, określał wagę kategorii Transport na 9,89%, co było najwyższą wartością dekady (nie licząc 10,34% w koszyku na 2019 r.). W międzyczasie jednak wiele się wydarzyło - na rynku ropy doszło do zawirowań, które skutkowały spadkami cen ropy, co dodatkowo wzmocnił znacznie niższy popyt, spowodowany pandemicznymi ograniczeniami mobilności i koniecznością zdalnej pracy oraz nauki. Tym samym ogólne koszty transportu ponoszone przez gospodarstwa domowe w 2020 r. znacząco spadły, jednak ich udział w koszyku CPI wciąż był prawie dziesięcioprocentowy. W obliczu zeszłorocznych spadków cen paliw i wysokiego udziału w koszyku inflacyjnym można stwierdzić, że koszty transportu zaniżały odczyty CPI w większym stopniu niż wynikałoby to z oszczędności, jakie byłby spowodowane niższymi cenami na stacjach paliw. Powód jest prosty - nie da się zatankować „na zapas”. W tym roku koszyk inflacyjny również nie będzie nadążał za strukturą naszych wydatków. Wiele wskazuje na to, że być może od drugiej połowy roku popyt na paliwa wzrośnie, co więcej - ich ceny najprawdopodobniej będą utrzymywać się w lekkim trendzie wzrostowym. Czyli, przeciętne zapotrzebowanie konsumentów wzrośnie, podobnie jak ceny, co przełoży się na wyższe wydatki w budżecie domowym. Udział w koszyku przez najbliższy rok będzie jednak wynosił 8,88%, co może niedoszacować wydatki przeciętnego gospodarstwa domowego m.in. na paliwo. Tym samym, potencjalne wzrosty cen benzyny i oleju napędowego do wartości sprzed pandemii nie zostaną w wystarczający sposób odzwierciedlone w odczytach CPI, zaniżając je. To jednak tylko hipoteza, nikt bowiem nie zna przyszłości. Warto jednak wiedzieć, że struktura koszyka inflacyjnego oparta jest na wydatkach konsumenckich z poprzedniego roku.

 

Zmiany struktury koszyka inflacyjnego CPI w Polsce (2015-21)

Wyszczególnienie

2015

2016

2017

2018

2019

2020

2021

Żywność i napoje bezalkoholowe

24,36

24,04

24,28

24,36

24,89

25,24

27,77

Napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe

6,53

6,56

6,38

6,19

6,37

6,25

6,91

Odzież i obuwie

5,35

5,47

5,68

5,37

4,94

4,94

4,21

Użytkowanie mieszkania i nośniki energii

21,06

21,04

20,53

20,35

19,17

18,44

19,14

Wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego

4,85

4,99

5,14

5,25

5,70

5,80

5,83

Zdrowie

5,20

5,45

5,56

5,69

5,12

5,29

5,39

Transport

9,02

8,72

8,63

8,74

10,34

9,89

8,88

Łączność

5,28

5,27

5,20

4,87

4,18

4,54

5,00

Rekreacja i kultura

6,42

6,63

6,89

6,92

6,44

6,62

5,78

Edukacja

1,04

1,01

0,97

1,00

1,07

1,15

1,02

Restauracje i hotele

5,24

5,04

5,23

5,71

6,20

6,12

4,56

Inne towary i usługi

5,65

5,78

5,51

5,55

5,58

5,72

5,51

Ogółem

100

100

100

100

100

100

100

Źródło: GUS

Czytaj także: Deflacja największym szkodnikiem dla pieniądza. Dlaczego banki centralne chcą, abyśmy bali się spadków cen w gospodarce?

Deflację można porównać do bielinka kapustnika – popularnego szkodnika, który niszczy poprzez swe działania zdrową kapustę. Otóż rolę banków centralnych w tym Narodowego Banku Polskiego postrzegam właśnie jako rolę nakierowaną na wyniszczenie stada owych nieprzyjemnych kapustników -takie zdanie na t.. Czytaj
Deflacja największym szkodnikiem dla pieniądza. Dlaczego banki centralne chcą, abyśmy bali się spadków cen w gospodarce?

 

Dane na temat inflacji to wielka manipulacja?

Jak nietrudno zauważyć, dane na temat inflacji, metodologii wyliczania wskaźnika CPI czy określania struktury koszyka inflacyjnego wzbudzają regularne emocje internautów i komentatorów. Dość powszechna jest opinia, że oficjalne dane GUS dotyczące inflacji nie są wiarygodne, ponieważ zarówno struktura koszyka konsumenckiego, jak i sam dobór produktów i usług są nakierowane na to, by ukazać jak najniższą (a przynajmniej niższą od rzeczywistej) dynamikę wzrostów cen w gospodarce. Czyli - mówiąc prościej - oficjalne dane na temat inflacji są niższe od rzeczywistej. Czym tak naprawdę jest rzeczywista inflacja, na którą powołują się osoby dostrzegające manipulacje w m.in. odczytach CPI? Coś takiego w praktyce nie istnieje, nie wiadomo nawet w jaki sposób taka „rzeczywista” dynamika wzrostów cen produktów i usług miałaby być liczona, ponieważ wydatki różnych gospodarstw domowych znacząco się od siebie różnią. Zamiast efemerycznego konceptu „realnej inflacji” możemy natomiast obliczyć naszą „osobistą stopę inflacji”, bazując na danych GUS dotyczących wzrostów cen poszczególnych produktów i usług, a następnie przenosząc to na nasz indywidualny koszyk inflacyjny, zakładający procentową strukturę wydatków na poszczególne kategorie.

Dość popularna jest również anegdota wspominająca zaniżanie odczytów inflacji poprzez manipulacje komponentami koszyka, wedle której rząd PRL ogłosił, że „wprawdzie chleb podrożał, ale lokomotywy są tańsze”. Jak to często bywa z anegdotami tego rodzaju, mają one niewiele wspólnego z prawdą. Wprawdzie nasz kraj wielokrotnie borykał się dynamicznym wzrostem cen - szczególnie na przełomie lat 60. i 70. XX w., za rządów Władysława Gomułki - jednak wspomniana wypowiedź nigdy nie padła oficjalnie i jest po prostu żartem z ówczesnej rządowej propagandy socjalistycznego sukcesu. Odnosząc to do współczesnych realiów, w koszyku inflacyjnym nie znajdziemy żadnych „lokomotyw”, ani innych produktów i usług znajdujących się poza zasięgiem przeciętnego konsumenta. Do obliczania wskaźników CPI i HICP wykorzystuje się bowiem wyłącznie produkty, które wchodzą w skład wydatków przeciętnego gospodarstwa domowego. Tak więc, przeceny lokomotyw nie obniżą inflacji konsumenckiej.

Kolejnym istotnym wątkiem wywołującym krytykę odczytów GUS na temat inflacji jest fakt, że konkretne towary i usługi, na podstawie których obliczana jest dynamika cen nie jest jawna. Jeśli więc czytamy, że w lutym ceny ryżu wzrosły o 7% w perspektywie rocznej, a mleko jest droższe o 1,6% niż w styczniu, to w praktyce nie wiemy zarówno tego jaki konkretny produkt został wzięty pod uwagę (producent, typ), ani na podstawie cen w których sklepach obliczano ich zmianę. Trudno również stwierdzić czy ankieterzy GUS do określenia ceny produktu biorą pod uwagę jeden rodzaj (np. mleko producenta X z 2% zawartością tłuszczu, w jednolitrowym kartonie) czy obliczają średnią z kilku jego rodzajów.

Dlaczego tak istotne dane jak konkretne towary i usługi, na podstawie których wylicza się wskaźniki inflacji konsumenckiej nie są jawne? GUS tłumaczy się tym, że gdyby lista konkretnych produktów w ankiecie była ogólnodostępna, dochodziłoby do manipulacji, które obniżałyby wiarygodność odczytów. Wystarczyłoby bowiem utrzymać lub nieznacznie obniżyć (albo zawyżyć) ceny produktów znajdujących się w ankiecie urzędu statystycznego, aby całkowicie oderwać stopę inflacji od rzeczywistych cen w sklepach. Co z tego, że mleko producenta X w sklepie Y, które jest brane pod uwagę przy badaniu inflacji, przez ostatni rok nie podrożało, skoro wszystkie inne już tak?

I tu dochodzimy do ściany - z jednej strony GUS twierdzi, że okrycie tajemnicą konkretnych produktów i usług, na podstawie których wyliczana jest dynamika zmiany cen ma zapobiegać manipulacjom, z drugiej zaś krytycy tego systemu zarzucają urzędowi, że ten brak transparentności daje pole… do manipulacji danymi na temat inflacji. Warto jednak dodać, że utajnienie komponentów, na podstawie których wyliczana jest inflacja konsumencka to nie tylko wymysł polskiego urzędu statystycznego - podobna praktyka stosowana jest zarówno w USA, jak i w krajach UE.


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk