• Odbierz prezent
Czarny Piątek od kulis

Dziś wyjątkowe święto konsumentów i istna radość dla sprzedawców. Black Friday inaczej Czarny Piątek wiedzie do wielkich galerii handlowych, kusząc promocjami i pokaźnymi rabatami. Tradycja typowo anglosaska zawitała także do Polski. Choć jest już znana w naszym kraju, to wcale nie cieszy się aż tak wielką popularnością na co wskazują badania. Czarny Piątek u źródeł nie jest w gruncie rzeczy tak wspaniałomyślnym świętem. Tam gdzie dziś jest iście zakupowy szał, kiedyś było coś znacznie gorszego. O czym nie mówi się głośno?

 

Czarny Piątek dla konsumentów

Każdego roku, dzień po amerykańskim Święcie Dziękczynienia, sklepy stacjonarne i internetowe, usługodawcy każdej maści, zachęcają swoich klientów do zakupów ze stosunkowo dużym rabatem. Na szyldach i w witrynach sklepowych merchandiserzy ustawiają wielkie logo z napisem „Black Friday!”. Z każdej strony krzyczą do nas promocje -20%, -30%, a nawet ceny cięte o połowę. To istna gratka dla łowców promocji.

Konsumenci muszą być czujni, żeby najprościej mówiąc zachować zdrowy rozsądek. Najgorsze, co może spotkać w tym dniu klientów, to bezmyślność. Trzeba naprawdę rozważyć czego nam brakuje i czy zakup danego dobra nie będzie tylko chwilowym i emocjonalnym impulsem.

 

Polacy vs inne kraje

Choć w Polsce powitanie sezonu wyprzedażowego powoli wpisuje się w kulturę handlową, to i tak Polacy są dość sceptycznie nastawieni do Czarnego Piątku. Instytut badawczy Gfk informuje, że aż 60% Polaków nie skorzysta z promocji w tym dniu. Ponoć aż 2/3 z naszych rodaków nie słyszało o idei Black Friday. Słabo też kształtowały się dane z zeszłorocznego Czarnego Piątku. Według badań KPMG na czarno-piątkowe promocje udało się tylko 7% Polaków. Z roku na rok dane jednak nie są aż tak fatalne, bowiem rokrocznie przybywa polskich konsumentów, którzy dokonują wielkich zakupów w tym dniu.

Jak jest za granicą? Black Friday, czy też Czarny Piątek, to feta amerykańskich sprzedawców i konsumentów, jedno ze świąt, które kochają Amerykanie i gospodarka. Amerykanie i Brytyjczycy z okazji promocji, na Czarny Piątek wydają więcej pieniędzy niż tuż przed Bożym Narodzeniem. W krajach anglosaskich zakupowe szaleństwo, to nieodłączny element ostatniego tygodnia w listopadzie. W Internecie można znaleźć wiele filmików, które obrazują, że tradycja Czarnego Piątku za oceanem przybiera niemal szaleńcze formy. Dorośli ludzie wręcz walczą o produkty, i tak telewizor staje się w tym jednym dniu dobrem, o które biją się niczym lwica chroniąca swoje młode. Oczywiście jest to śmieszne, ale promocje potrafią naprawdę zawrócić w głowach konsumentów. Najlepszym dowoedem na gigantyczną popularność święta za oceanem są dane z zeszłego roku. W 2016 roku Amerykanie zostawili w Czarny Piątek w sklepach stacjonarnych i internetowych aż 70 mld dolarów.

 

Czy warto kupować w Czarny Piątek?

Dobra promocja, to zawsze okazja do zaoszczędzenia pieniędzy. Jednak bądźmy czujni i korzystajmy rozsądnie z promocji i rabatów. Dziś oprócz wielkich sieci spożywczych, tekstylnych i elektronicznych, można znaleźć promocje w zupełnie innych sektorach. Może czasem zamiast niepotrzebnej sokowirówki, trzeciego telewizora i za chwilę rzuconej w kąt kolejnej pary rękawiczek, warto byłoby wydać na coś, co wiąże się z naszą pasją. Może gdzieś sprzedawca oferuje całkiem ciekawe rabaty na płyty naszego ulubionego wykonawcy, a na półce sklepowej pojawi się długo wyczekiwana książka w całkiem dobrej ofercie. W tym dniu zabierzmy na zakupy rozsądek ;)

 

Czy Czarny Piątek zawsze był tak kolorowy?

Źródła Black Friday są różne. Z tych bardziej pozytywnych można wymienić np. zyski, które w latach 60. XX wieku oznaczane były przez handlowców kolorem czarnym. Jeszcze inna teoria związana jest z rynkiem złota. W 1869 roku ceny złotego kruszcu osiągały rekordową wartość. Powodem były spekulacje giełdowe. Rząd Stanów Zjednoczonych podjął się interwencji i zahamował rajd na złocie. W wyniku czego cena za uncję złota spadła ze 160 dolarów do 130 dolarów. Jeszcze inna dość brutalna teoria mówi o czasach kolonialnych. Mówi się o uczcie pierwszych kolonizatorów, którzy w 1621 roku zaprosili na nią Indian Wampanoag. Kolonizatorzy mieli podziękować w ten sposób Indianom za wsparcie i pomoc podczas ciężkiej zimy. Potem jednak prawdopodobnie dokonali na Indianach brutalnej rzezi, stąd też po dziękczynnej uczcie (będącej zalążkiem Święta Dziękczynienia) mówi się cicho o czarnej części tej historii.

 

Czarny Piątek bez względu na nasze nastawienie, jest świętem handlowców, a przy okazji konsumentów. Dla Amerykanów jest to pierwszy dzień wprowadzający w okres przedświątecznego szału zakupowego. W tym dniu sklepy notują gigantyczne obroty, zwłaszcza te za oceanem. Promocje zawsze kuszą, napędzają sprzedaż. Dla gospodarki to dobry sygnał, a dla nas konsumentów istna gratka. Stąd też w tym dniu życzę rozsądku i owocnych łowów!

 

 

 


Estera Włodarczyk

Absolwentka dziennikarstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się stosunkami gospodarczo-politycznymi oraz ich wpływem na światową ekonomię.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk