• Odbierz prezent
Co dalej z popytem na ropę naftową? Niewiele powyżej 30 dolarów USD za baryłkę

Notowania ropy naftowej nadal znajdują się pod presją podaży. Cena tego surowca wciąż oscyluje niewiele powyżej poziomu 30 USD za baryłkę, czyli na poziomach minimów z 2016 roku. Uwarunkowania fundamentalne i dynamicznie zmieniająca się sytuacja na świecie w obliczu koronawirusa sprawiają, że ceny ropy pozostają rozchwiane.

Wczoraj ciosem dla notowań ropy naftowej okazał się komunikat ze strony Stanów Zjednoczonych o wstrzymaniu podróży do USA z Europy. To kolejny czynnik, który może negatywnie przełożyć się na popyt na paliwa. Rozprzestrzeniający się koronawirus sprawia, że wiele lotów zostało wstrzymanych, biura podróży znacząco ograniczyły swoją działalność, pojawiają się także ograniczenia w handlu – co przekłada się negatywnie na popyt na paliwa. Istnieją uzasadnione obawy o to, że spowolnienie popytu na ropę będzie odzwierciedlane w danych w kolejnych tygodniach i miesiącach.

A tymczasem w tym tygodniu Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) podała prognozy spadku globalnego popytu na ropę w 2020 roku. Ma to być pierwszy spadek od 2009 roku, czyli od czasu poprzedniego dużego kryzysu gospodarczego. Tegoroczny słaby wynik to oczywiście w przeważającej mierze skutek koronawirusa, który w samym I kwartale br. prawdopodobnie ograniczy popyt na ropę o niebagatelne 2,5 mln baryłek dziennie.

Według MAE, w całym 2020 roku popyt na ropę na świecie ma być mniejszy o 90 tys. baryłek dziennie niż w roku 2019. Organizacja zakłada więc, że po początkowym dużym spadku, w kolejnych kwartałach sytuacja powinna się ustabilizować (prognozy zakładają jedynie symboliczną zniżkę, a nawet już delikatną zwyżkę globalnego popytu na ropę w II kw. br.).

Zapowiedzi zwiększania produkcji ropy przez ZEA

Jednym z czynników, który obecnie negatywnie wpływa na ceny ropy naftowej, są zapowiedzi wzrostu produkcji tego surowca w krajach Bliskiego Wschodu. Już w ostatnich dniach Arabia Saudyjska ogłosiła, że po wygaśnięciu porozumienia naftowego wraz z końcem marca br., zwiększy wydobycie ropy naftowej, a także zacznie pracować nad zwiększeniem swoich możliwości produkcyjnych.

Wczoraj w ślady Saudyjczyków poszły Zjednoczone Emiraty Arabskie. Kraj ten także zapowiedział zwiększenie produkcji ropy naftowej od kwietnia do poziomów przekraczających 4 mln baryłek dziennie, czyli do historycznych rekordów. Jednocześnie, ZEA również planują przyspieszenie prac nad zwiększeniem możliwości produkcyjnych do około 5 mln baryłek dziennie – czyli poziomów wcześniej zakładanych dopiero na 2030 rok.

Jeśli oba kraje zrealizują swoje założenia, to w kwietniu produkcja ropy naftowej wzrośnie łącznie o 3,6 mln baryłek dziennie, czyli około 3,6% całkowitej globalnej produkcji. Szansą na przynajmniej częściowe zrównoważenie tego efektu będą potencjalne cięcia wydobycia w Stanach Zjednoczonych, które wydają się jeszcze bardziej realne w obliczu utrzymywania się niskich cen ropy naftowej.

Jedyną szansą na brak realizacji powyższego scenariusza jest porozumienie państw OPEC z Rosją. Na razie między OPEC a Rosjanami trwa próba sił, przyczyniająca się do obecnej wojny cenowej. Rosjanie nie chcą obniżać produkcji ropy naftowej, jednak nie wykluczają kolejnych prób porozumienia z OPEC.

Co dalej z popytem na ropę naftową?  - 1

Notowania ropy naftowej WTI – dane dzienne

Co dalej z popytem na ropę naftową?  - 2

Notowania ropy naftowej Brent – dane dzienne

Nota prawna

Notowania: ROPA NAFTOWA (WTI)

Przejdź do wykresu
Źródło: https://pl.tradingview.com/symbols/USOIL/

Dorota Sierakowska

Finansistka i przedsiębiorca. Analityk rynków surowcowych w DM BOŚ (zdobywczyni nagrody FxCuffs 2017 w kategorii Analityk Roku), wydawca i redaktor naczelna magazynu o inwestowaniu Trend. Regularnie wypowiada się w mediach na tematy związane z rynkami finansowymi. Pasjonatka podróży i poznawania świata, certyfikowany nurek i żeglarz.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk