• Sklep
  • Odbierz prezent
skok getback kryzys

Inwestor zyskuje niezbędną wiedzę, w co nie warto inwestować zazwyczaj po dobrej lekturze artykułu bądź po własnym doświadczeniu. W ostatnim czasie większość czerpała wiedzę z własnych nie do końca trafnych decyzji. Po stracie często pojawia się pytanie, co teraz? Właśnie, co teraz może zrobić inwestor GetBack?

 

Problematyczne obligacje

Kusząca stopa zwrotu, prawie zerowe ryzyko, bo przecież są to obligacje, ugruntowana firma, która działa na rynku od lat… Propozycje i opisy, z którymi spotykali się obligatariusze, często wydawały się zbyt piękne, by były prawdziwe. Jak pokazał czas, obligacje nie są pozbawione ryzyka, szczególnie jeśli chodzi o obligacje korporacyjne. Takimi były obligacje GetBack. Warto pamiętać, że liczba osób fizycznych, które posiadały obligacje GetBack, przekracza 9 tysięcy. Początkowe problemy w wykupie obligacji rozpoczęły się 19 kwietnia, o dalszych wydarzeniach potem informował KNF.

 

Misselling

Zdefiniowanie tego pojęcia jest proste, mianowicie jest to oferowanie produktów w sposób wprowadzający konsumenta w błąd, działanie takie może przybierać różne formy. Wśród najpopularniejszych jest zatajanie części informacji, które w sposób istotny mogą wpłynąć na decyzję konsumenta. Jest to także błędne przedstawienie mechanizmu funkcjonowania danego instrumentu bądź produktu. Chociaż pojawiają się zarzuty dotyczące misselingu, to warto pamiętać, że jest to wyjątkowo trudne do udowodnienia. Często w rzeczywistości wszystko zgadza się w dokumentacji papierowej, a ewentualne przejawy nielegalnych praktyk oparte były na słowach. Jak dobrze wiadomo zyskanie dowodu ze słów może graniczyć z cudem, w końcu każdy, kto stracił, próbuje jakkolwiek uratować swój kapitał.

 

Ratunek w instytucjach

Po minionych wydarzeniach z GetBack i wkroczeniu urzędu KNF, inwestorzy rozpoczęli poszukiwania w różnorakich formach. Jeśli wierzyć doniesieniom, pojawiły się już pierwsze skargi do UOKiK, a także do Rzecznika Finansowego. Te dwie instytucje aktualnie są jedną z najrozsądniejszych dróg dla obligatariuszy GetBack. Dodatkowo na popularnym Facebooku, który sam przeżywał kryzys, pojawiła się grupa zrzeszająca poszkodowanych przez GetBack. Jak głosi opis grupy, jest to społeczna inicjatywa łącząca klientów, którzy nabyli obligacje określane mianem „bezpiecznych jak lokata”.

 

Prosimy o cierpliwość

Tak mogłaby brzmieć aktualna dewiza GetBack, w końcu w ostatnich dniach w związku z przełożeniem terminu złożenia sprawozdania rocznego za rok 2017 na dzień 15 maja. Początkowa data 30 kwietnia okazała się niemożliwa w spełnieniu, ze względu na wątpliwości zarządu co do prawidłowości, rzetelności i kompletności informacji zawartych w sprawozdaniu. Dodatkowo wraz z tą informacją, pojawiły się plany restrukturyzacji spółki. Jak główny motyw zarząd powołuje chęć ochrony dobra konsumentów, spółki, jak i kontrahentów. Innymi słowy, najbliższy czas będzie rzeczywistym rozstrzygnięciem pomiędzy być, a nie być dla GetBack. Tutaj warto pamiętać o odpowiedzialności za spółkę, o której niejednokrotnie wspominał były już prezes Konrad Kąkolewski.
Plany nowego zarządu muszą być ambitne, zważając na skalę zadłużenia spółki. Inny plan po prostu nie zdoła wyrwać dawnego giganta windykacji tragicznego położenia.

 

Prokuratura na tropie

Do sprawy dołączyła także prokuratura, żądając od przedstawicieli spółki GetBack informacji mogących stanowić dowody w sprawie. Przeprowadzenie tych czynności zlecono funkcjonariuszom CBA. Działanie prokuratury prowadzone jest na wniosek KNF. Dodatkowe informacje można odnaleźć w komunikacie. Z każdym dniem wydarzenia związane z GetBack przybierają coraz szybszego tempa.
Z jednej strony nad przepaścią stoi nowy zarząd spółki, z dala całość obserwuje KNF, który wedle niektórych swoje działania podjął zdecydowanie zbyt późno. Gdzie w tym scenariuszu powinien znaleźć się poszkodowany inwestor?

 

Czas jedynym ratunkiem

Jest pewne, że inwestorzy, którzy ponieśli tak duże straty na GetBack, mają częściowy żal do spółki. Niektóre działania były zdecydowanie poza dobrym smakiem i manierami. Jednak z drugiej strony warto pamiętać, że jedyną osobą odpowiedzialną za decyzje jest inwestor. Jest to gorzka prawda, która boli jeszcze bardziej w momencie, gdy nie można nic zrobić ze stratnym kapitałem. Mimo że stwierdzenie „bezpiecznych obligacji” jest wprowadzeniem w błąd, to jednak racjonalny inwestor powinien mieć, chociaż szczątkową wiedzę na temat tego, w co inwestuje. Warto kierować się pewnymi zasadami, jedną z nich, którą wyznaje sam Warren Buffett, jest inwestowanie jedynie w to, w co się rozumie. Jeśli chodzi o inwestorów, którzy stracili masę swojego majątku, warto stwierdzić, że należy im się częściowe wsparcie w postaci wiedzy. W końcu kapitał zawsze można odzyskać, a jeśli oddać komuś kapitał, który zainwestuje znów w trefny instrument finansowy, jaki będzie z tego skutek? Zapewne przyniesie to kolejne straty. Dlatego podstawą niech będzie wiedza i zrozumienie swoich błędów. Resztę przyniesie czas. Na koniec warto przypomnieć, że wysoki wzrost niesie ze sobą duże ryzyko.


Szymon Maj

Działacz społeczny, autor. Zwolennik analizy fundamentalnej, przy jednoczesnej obserwacji wartości wolumenu. Po godzinach baczny obserwator społecznego aspektu giełdy.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk