• Odbierz prezent
Chiny na pandemicznym dopalaczu

Pandemia koronawirusa uderzyła najpierw w Chinach. Tym samym Pekin stanął nie tylko na czele walki z COVID-19, ale musiał też udowodnić światu, że w głębokim kryzysie zdrowotnym potrafi utrzymać dobrą kondycję gospodarki. Jaki był wpływ pandemii na chińską gospodarkę? Jakie środki stosowano, by ratować sytuację? Jak Chiny wychodziły z pandemii? Czy gospodarka zdała egzamin radzenia sobie z ekstremalnym kryzysem?

Przebieg pandemii

Na początku stycznia 2020 r. chińskie władze potwierdziły, że przypadki zapalenia płuc w Wuhan wywołał nowy koronawirus. Od tego momentu Pekin bardzo szybko podejmował konstruktywne działania. W pierwszej fazie walki z COVID-19 (20.01-20.02.2020), kiedy liczba przypadków zakażeń rosła, powoływano różne grupy interwencyjne oraz podejmowano szereg działań, mających powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa. Bardzo szybko wdrożono surowe środki zapobiegawcze (m.in. ograniczenie mobilności na poziomie krajowym, dystans społeczny i 14-dniowy okres kwarantanny dla powracających pracowników migrujących) i skrupulatnie egzekwowano ich przestrzeganie. Sprawne, chociaż z punktu widzenia Zachodu, dyskusyjne w świetle przestrzegania praw człowieka, działania Pekinu w walce z COVID-19 pozwoliły szybko wejść państwu w fazę wygaszania pandemii i znoszenia restrykcji.

Kwiecień i maj minionego roku mijały pod znakiem powrotu do normalności – stopniowo usuwano ograniczenia mobilności i działalności w oparciu o bieżące oceny ryzyka. Większość firm i szkół ponownie otwarto, choć zasady dystansu społecznego nadal obowiązują, a możliwość wyjazdu za granicę jest ograniczona. Sprawne testowanie i zindywidualizowane kody QR mają przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się wirusa. W obawie przed powtórką sytuacji sprzed roku, władze nie tylko zachęcały do ograniczenia podróży między miastami podczas święta Księżycowego Nowego Roku, ale także trzymały się surowej polityki wykonywania testów i odbywania kwarantanny.

Jak dotąd Chiny warunkowo dopuściły do użytku cztery szczepionki przeciw COVID-19, w tym trzy inaktywowane wymagające dwóch zastrzyków i szczepionkę zawierającą wektor adenowirusowy, podawaną w jednej dawce. Zatwierdzono również szczepionkę podjednostkową, opartą na rekombinowanym białku wirusa, do użytku w nagłych wypadkach, która wymaga podania trzech zastrzyków. Zgodnie z oficjalnymi danymi do początku maja br. podano 289,63 mln dawek szczepionek, a docelowo Chiny chcą zaszczepić około 70-80% populacji do końca 2021 lub początku 2022 r. Istnieje duża szansa na osiągnięcie takiego pułapu, gdyż zgodnie z badaniem przeprowadzonym w styczniu tego roku przez Ipsos MORI, aż 83% Chińczyków potwierdziło gotowość przyjęcia szczepionki. Dla porównania, 73% Koreańczyków, 67% Niemców, 63% Amerykanów, a tylko 55% Francuzów zadeklarowało podobną chęć.

Z pewnością powrotowi do normalności w Chinach sprzyja też zadowalający poziom rozwoju służby zdrowia. Pekin wydaje relatywnie sporo na system opieki zdrowotnej – w 2019 r. służba zdrowia pochłonęła 6,64% PKB. Udziały te rosną nieprzerwanie od dekady. Dla porównania, Polska wydawała 6,3% PKB, a cała UE średnio 7%. W ciągu dwóch dekad chińskie wydatki na służbę zdrowia zwiększyły się ponad czternastokrotnie. W Chinach przypada dwóch lekarzy na tysiąc mieszkańców, co odbiega od wskaźnika w najbardziej rozwiniętych krajach na świecie, a braki personelu próbuje się rekompensować dobrze rozwiniętą telemedycyną oraz rozwiązaniami z zakresu AI i robotyki.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Ewa Cieślik

Profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Zajmuje się zagadnieniami z zakresu ekonomii i rozwoju oraz problematyki krajów rozwijających się, ze szczególnym naciskiem na Chiny.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk