• Odbierz prezent
Chiny na czele wyścigu - wirtualny juan na blockchain wystartuje jeszcze w tym roku

O walutach cyfrowych emitowanych przez banki centralne mówi się juz od wielu miesięcy. Mają one być milowym krokiem naprzód stawianym przez skostniały świat tradycyjnych finansów, w odpowiedzi zarówno na istnienie samego bitcoina (BTC), jak i w ramach kontry wobec planów powstania prywatnych inicjatyw, mających na celu stworzenie globalnej sieci płatniczej, z projektem Libra na czele. Wirtualna waluta na blockchain emitowana przez banki centralne ma zapewnić tanie, wygodne i szybkie transfery, bez względu na lokalizację nadawcy i odbiorcy środków, podobnie jak kryptowaluty. Nie od dziś wiadomo, że na czele wyścigu o stworzenie wirtualnej wersji waluty narodowej stoją Chiny, w których pierwsze wzmianki na ten temat pojawiły się już w pierwszej połowie 2017 r. Spekulacje na temat emisji „wirtualnego juana” nie ustają od wielu miesięcy. Plotki o szybkim starcie kontrolowanej przez chiński rząd sieci płatniczej opartej na technologii blockchain już niedługo mogą okazać się prawdziwe.

 

Wirtualny juan jeszcze w tym roku?

Jak wynika z doniesień chińskiej prasy, Ludowy Bank Centralny Chin (PBoC) jeszcze w tym roku uruchomi pilotażowy program testów „wirtualnego juan” w dwóch miastach - liczącym ponad 12,5 mln mieszkańców Shenzen oraz zamieszkałym przez ponad 10 mln osób Suzhou. Program będzie realizowany we współpracy z czterema czołowymi państwowymi bankami oraz trzema firmami telekomunikacyjnymi z udziałem państwowego kapitału.

Wirtualny juan będzie dostępny za pośrednictwem systemu określanego mianem DCEP (ang. digital currency electronic payment), który początkowo będzie przystosowany do realizowania płatności w kilku z góry określonych scenariuszach, obejmujących m.in. zakup biletów komunikacji miejskiej, czy pokrycie kosztów usług edukacyjnych i związanych z opieką zdrowotną. Jeśli testy w najbardziej podstawowych scenariuszach okażą się pomyślne, partnerzy otrzymają możliwość tworzenia własnych scenariuszy płatniczych.

Start systemu opartego na wirtualnym juanie planowany jest w całym kraju na krótko po uzyskaniu pomyślnych rezultatów w fazie testowej, co oznacza że pierwsza powszechnie dostępna dla obywateli waluta cyfrowa emitowana przez bank centralny (ang. retail CBDC) może wejść do użytku już w pierwszym kwartale 2020 r.

Ludowy Bank Centralny Chin jak dotąd nie udostępnił jakichkolwiek szczegółowych informacji technicznych na temat swojej waluty cyfrowej. Wiadomo, że będzie ona funkcjonować w obrębie sieci blockchain, nie podano jednak szczegółów na jej temat, stąd tez nie wiadomo czy Chiny zdecydowały się na stworzenie swojej sieci od podstaw, czy wykorzystały do swoich potrzeb kod źródłowy istniejących rozwiązań. Wirtualny juan docelowo ma zastąpić gotówkę w obiegu pieniężnym i pozwolić na zakup zarówno „makaronu, jak i samochodu”. Chiński bank centralny zapewnia przy tym, że system płatniczy spełni wymagania użytkowników zarówno pod kątem mobilności, bezpieczeństwa, jak i prywatności. Trudno jednak brać na poważnie szczególnie to ostatnie zapewnienie i oczekiwać, że sieć DCEP nie będzie w pełni kontrolowana przez władze.

 

Nadmuchana rewolucja?

CBDC, szczególnie te detaliczne, czyli przeznaczone dla „zwykłych ludzi”, określane są jako rewolucyjne dla rynków finansowych. Takie podejście wydaje się jednak przeceniać ich rolę, gdyż zmiana, którą przyniosą ma charakter w zasadzie wyłącznie technologiczny. Obecność CBDC pozwoli na szybsze i tańsze dokonywanie transferów pieniężnych, szczególnie tych transgranicznych, w żadnym wypadku nie wyeliminuje jednak najwiekszych bolączek współczesnych systemów fiskalnych, takich jak podatność na inflację, możliwość luzowania ilościowego, czy pełna centralizacja emisji. Wg raportu IBM, taki kierunek rozwoju rynków finansowych jest nieunikniony - w ciągu najbliższych pięciu lat większość czołowych banków centralnych wprowadzi do obiegu wirtualną walutę narodową opartą na blockchain, przeznaczoną do użytku detalicznego.

Czytaj także: Euro na blockchain stanie się faktem - Bank Centralny Francji wyemituje e-euro

Banki centralne coraz głośniej wspominają o swoich planach emisji wirtualnego odpowiednika waluty narodowej funkcjonującej w ramach sieci blockchain, czyli tzw. CBDC (ang. Central Bank Digital Currency), czując rosnącą presję nie tylko ze strony kryptowalut, ale być może przede wszystkim prywatnych .. Czytaj
Euro na blockchain stanie się faktem - Bank Centralny Francji wyemituje e-euro

 

Kryptowaluta banku centralnego

W większości doniesień medialnych na temat planów chińskiego banku centralnego pojawia się określenie „kryptowaluta” w odniesieniu do wirtualnego jena, które w najlepszym wypadku może być uznane za pewien skrót myślowy. Nie zmienia to jednak faktu, że nazywanie walut cyfrowych emitowanych przez banki centralne (CBDC) kryptowalutami jest szkodliwym uproszczeniem i wynika najprawdopodobniej z niezrozumienia tego, co tak naprawdę oznacza ten termin. Kryptowaluty mają bowiem swoje inherentne cechy, które w znaczący sposób odróżniają je od innych aktywów. Chyba najistotniejszą z nich jest brak emitenta i „narodowości”, co już na samym początku wyklucza CBDC z grona kryptowalut. Krypto aktywa występują również wyłącznie w formie wirtualnej, zaś CBDC są po prostu odpowiednikiem waluty narodowej w rozproszonej sieci blockchain. Z tego względu trwa spór o to czy m.in. stable-coiny (aktywa na blockchain, mające na celu odzwierciedlanie kursu waluty fiducjarnej, najczęściej dolara) można zaliczyć do grona kryptowalut. Kryptowaluty mają publiczny i otwarty charakter, co oznacza, że każdy może stać się ich posiadaczem i dokonywać dowolnych transakcji, waluty cyfrowe banków centralnych będą zaś przeznaczone wyłącznie dla wybranych odbiorców, po spełnieniu odpowiednich wymogów formalno-weryfikacyjnych. Oprócz tego, jedną z istotnych cech kryptowalut jest odporność na cenzurę i brak możliwości ingerencji w transakcje użytkowników, czego z dość oczywistych względów nie będzie w stanie spełnić jakakolwiek CBDC. Jedyne co tak naprawdę łączy waluty cyfrowe banków centralnych i kryptowaluty to wykorzystanie tej samej technologii (w przypadku Ethereum często nawet samego kodu źródłowego, choć w mocno zmodyfikowanej wersji). CBDC można określić jako elektroniczny pieniądz, czyli wirtualną reprezentację wartości i cyfrowy odpowiednik waluty fiducjarnej funkcjonujący w sieci blockchain, również emitowany przez bank centralny.

Czytaj także: Czym są kryptowaluty? 5 podstawowych cech | #1 Kurs Bitcoina od zera

Bitcoin i inne kryptowaluty systematycznie zyskują na wartości, a to sprawia że coraz więcej osób zaczyna się nimi interesować. Również tych osób, które są do tego całkowicie nieprzygotowane i nie mają wystarczającej wiedzy do korzystania, czy tym bardziej do inwestowania w kryptowaluty. I właśnie d.. Czytaj
Czym są kryptowaluty? 5 podstawowych cech | #1 Kurs Bitcoina od zera

 


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk