• Sklep
  • Odbierz prezent
Bucket shopy - czy nadal istnieją?

Czym były kiedyś? Dlaczego dzisiaj tak samo nazywamy niektórych brokerów? Jak obronić się przed współczesną odmianą bucket shopów?

Takie pytania powinien nie tylko zadać sobie każdy inwestor, ale powinien umieć na nie prawidłowo odpowiedzieć!

Bucket shopy - czy nadal istnieją?	 - 1

Bucket shopy- szczypta historii.

Na przełomie wieku XIX i XX w USA pojawiły się bucket shopy. Wyglądem przypominały zwyczajne biura maklerskie z krzątającymi się maklerami, wiszącymi tablicami z notowaniami spółek i instrumentów z giełdy w Nowym Yorku. W bucket shopie jednak nigdy niczego nie kupowano. W zamian za to robiono zwykłe zakłady bukmacherskie w których klienci wykorzystując wysoką dźwignię finansową, obstawiali, w którym kierunku podąży cena danego instrumentu. Im większa dźwignia, tym lepiej. Popularne były dźwignie 1:200 a nawet 1:300. Za jedyne 50 dolarów możliwe było otworzenie pozycji na akcjach o wartości 5000 dolarów. Oczywiste było, że żadne zlecenia nie były przekazywane na giełdę.

W ten sposób inwestowane pieniądze trafiały do właściciela bucket shopu. Jego zyskiem była strata klienta. Najbardziej znaną postacią związaną z bucket shop był Jessy Livermore , największy spekulant giełdowy XX wieku w USA, nazywany Wielkim Niedźwiedziem z Wall Street. Zbudował on swoją fortunę w ciągu kilku lat, trafnie obstawiając spadki cen w bucket shopach. W pewnym momencie dostał zakaz wstępu do regionalnych bucket shopów. Argumentem było wygrywanie zbyt wielu pieniędzy, a zatem duże straty właścicieli bucket shopów. Livermore trafił więc na giełdę, a bucket shopy niedługo po tym zostały w USA zdelegalizowane.

Bucket shopy -współczesne.

W ostatnich latach obserwuje się szybki rozwój brokerów Forex jednakże po dokonaniu analizy ich działalności u wielu zauważa się podobieństwo do bucket shopów. Łakomy kąsek stanowią dla nich drobni inwestorzy obracający małymi kwotami, a zwabieni dużym lewarem, a zatem dużym zyskiem. Brokerzy tacy działający pod płaszczykiem brokerów Market Maker przyjmują zlecenia klientów, ale nigdy nie umieszczają ich na wolnym rynku. Umieszczają je ze zleceniami innych klientów, które walczą po stronie brokera lub przeciwko niemu. Zysk oznacza, że interes zbiegł się z interesem brokera. Strata oznacza konflikt interesów. Taktyka ta jest nielegalna ale niezwykle trudna do udowodnienia. Nie zawsze wiadomo dokładnie, skąd pochodzą notowania, ani kto jest drugą stroną transakcji. A możliwości jest kilka: może być to ta sama platforma, u której założony jest rachunek lub transakcja mohedgowana u innego market makera czy też w transakcji może brać udział liquidity provider (dostawca płynności).

Współczesne FX Bucket Shopy są wciąż niebezpieczne i należy ich unikać.

Jak nie zostać klientem bucket shopu?

Odróżnienie brokerów Forex od bucket shopów jest niezwykle trudne, ale możliwe. Trzeba przestrzegać podstawowych zasad uważności:

- unikać brokerów FOREX z egzotycznych krajów,

- sprawdzać historię działania brokera, profil działalności, opinie o nim,

- zapoznać się z rodzajem platform. Market Maker to animator rynku a STC i ECN zarabiają na prowizjach,

- dokładnie wiedzieć, co dzieje się ze zleceniem. Jeżeli każde zlecenie jest hedgowane po uwzględnieniu spreadu przez dealing room brokera, to dodatkowe ryzyko jest zerowe,

- poznać regulaminy brokera,

- pamiętać, że im większa liczba klientów, tym większe prawdopodobieństwo bezpieczeństwa usług,

- sprawdzić ofertę na koncie demo.

 


Jan Gajewski

Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego Wydziału Ekonomii Finansów i Zarządzania. Aktywny inwestor obecny na rynku Forex od 9 lat. Inwestuje głównie na długoterminowych pozycjach i specjalizuje się w analizie technicznej. Pracował w bankowym dziale analiz na stanowisku anlityk finanoswy.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk