• Sklep
  • Odbierz prezent
Broker oferujący trading bez prowizji zarabia miliony na klientach. Jak to możliwe?

Amerykański broker Robinhood Markets, wedle założeń twórców, powstał na początku 2015 r. po to, aby odmienić oblicze inwestowania na rynku kapitałowym i pozwolić osobom bez głębokiego portfela na lokowanie swojego kapitału w akcjach amerykańskich spółek, ETF-ach, czy opcjach, a od tego roku również w kryptowalutach, takich jak m.in. bitcoin (BTC), czy Ethereum (ETH). Robinhood chwali się, że za pomocą jego aplikacji mobilnej można inwestować bez jakichkolwiek prowizji transakcyjnych, całkowicie za darmo. Ten przekaz bez wątpienia przypadł do gustu zwłaszcza młodym inwestorom, o czym świadczy fakt, że w niecałe dwa lata broker pozyskał 2 mln aktywnych klientów, z których większość to tzw. millenialsi (osoby urodzone w latach 90. XX w.). Obecnie Robinhood jest jednym z najwyżej wycenianych start-upów w USA, wartym ponad 5,6 mld dolarów i chwalącym się 5 mln aktywnych użytkowników.

W jaki sposób broker, który pozwala inwestować swoim klientom ‚za darmo” doszedł do tak imponujących wyników finansowych w tak krótkim czasie?

 

Na czym zarabia broker oferujący darmowy trading?

Jak powszechnie wiadomo, legendarny Robin Hood walczył ze średniowieczną nierównością, wynikającą z feudalnego porządku społecznego. Czynił to w jakże prosty sposób - odbierał bogatym, dając ubogim i potrzebującym. Broker Robinhood odwołuje się do tego ideału nie tylko poprzez nazwę - na swojej oficjalnej witrynie chwali się swoim idealistycznym podejściem, mającym na celu „zapewnienie dostępu do inwestowania od teraz również Nam”, wiarą w to, że „system finansowy powinien działać dla wszystkich, nie tylko dla bogatych”, a także zapewniając, że dzięki rezygnacji z opiekunów inwestycyjnych i setek stacjonarnych oddziałów udało się całkowicie wyeliminować prowizje transakcyjne.

W jaki zatem sposób Robinhood zarabia na swojej działalności? Wedle deklaracji samego brokera, przychód generuje płatna wersja usługi o nazwie Gold, której koszt zależny jest od wysokości ulokowanego kapitału. Robinhood Gold pozwala m.in. na zajmowanie pozycji z dźwignią i na oprocentowany kredyt. Co więcej, prowizje transakcyjne są darmowe wyłącznie w przypadku inwestowania w spółki z amerykańskiej giełdy, również w pakiecie Gold.

Jak się jednak okazuje, Robinhood nie poinformował o dodatkowym i jednocześnie dość kontrowersyjnym sposobie monetyzacji swojej usługi - sprzedaży danych oraz zleceń swoich klientów po zawyżonych cenach dużym brokerom HFT (High Frequency Trading), z którymi rzekomo miał walczyć.

 

Duzi brokerzy faworyzują Robinhooda?

Robinhood jest firmą świadczącą usługi inwestycyjne na terenie USA, co oznacza że jest regulowana przez nadzór finansowy SEC. Dzięki temu broker jest zobowiązany do raportowania regulatorowi kwartalnych informacji na temat przepływu i realizacji zleceń swoich klientów, które następnie są upubliczniane. Sprzedaż zleceń przez brokerów obsługujących klientów detalicznych, które nie miały określonego podmiotu realizującego (tzw. non-directed orders) jest standardową praktyką rynkową, jednak w przypadku Robinhood 100% zleceń giełdowych jest „non-directed”, co oznacza że wszystkie są sprzedawane brokerom HFT wedle uznania Robinhood, co więcej za wyjątkowo wygórowaną cenę. 

Z ostatniego raportu SEC (za II kwartał 2018 r.) wynika, że Robinhood sprzedawał zlecenia pięciu brokerom, otrzymując za to pozornie niewielkie wynagrodzenie w kwocie 0,00026 USD za każdy zrealizowany dolar transakcji. Dla porównania jednak, warto spojrzeć w raport konkurencyjnego brokera detalicznego eTrade (pobierającego prowizje transakcyjne), który pobiera opłaty za przekazanie zleceń na poziomie 0,0011 dolara za każdą zrealizowaną akcję zawartą w zleceniu.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Robinhood jest szlachetny nie tylko dla swoich klientów, ale również dla brokerów, którym sprzedaje zlecenia po bardzo niskich stawkach. Aby to zobrazować, wystarczy przeanalizować przykładowe zlecenie kupna 1000 akcji po cenie 1 dolar za każdą. eTrade za takie zlecenie każe zapłacić brokerowi 1,1 USD, zaś Robinhood pobierze za identyczne zlecenie jedynie 26 centów, czyli ponad cztery razy mniej.

Sposób naliczania opłat za sprzedawanie zleceń klientów, jaki przyjął Robinhood (pozostali brokerzy rozliczają się za akcję, nie za wartość zlecenia) to dobry przykład tzw. księgowania mentalnego, które ma wywołać złudzenie niskich stawek. Wg obliczeń portalu Seeking Alpha, średnia cena akcji na amerykańskich giełdach wynosi ok. 50 dolarów. Załóżmy więc, że eTrade sprzedaje brokerowi HTF kolejne zlecenie kupna 1000 innych akcji, tym razem jednak po cenie 50 USD. Mimo tego, że zapewnił dużemu brokerowi 50 tys. dolarów płynności, otrzyma za to opłatę w wysokości… 1,1 USD. Jak wygląda to u Robinhooda? Za identyczne zlecenie otrzyma on 13 dolarów, czyli ponad dziesięć razy więcej.

Co więcej, klienci Robinhooda najczęściej nie są doświadczonymi inwestorami, szukającymi okazji wśród mało znanych spółek, najchętniej inwestując w akcje rozpoznawalnych marek, takich jak Apple (ok. 220 USD za akcję), Amazon (ok. 1970 za akcję), czy Walmart (ok. 95 USD za akcję), dzięki czemu dochody, jakie Robinhood uzyskuje ze sprzedaży zleceń swoich użytkowników mogą być wielokrotnie wyższe niż w przypadku konkurencyjnych brokerów.

 

Warto zastanowić się dlaczego brokerzy HFT, którzy w żadnym wypadku nie prowadzą działalności charytatywnej, decydują się na płacenie Robinhoodowi tak wysokich stawek za zlecenia. Jeśli są w stanie zapłacić niejednokrotnie kilka razy więcej za wolumen od Robinooda, oznacza to, że muszą zarabiać na tym w inny sposób, np. zajmując przeciwne pozycje na rynku.

 

Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że wg Seeking Alpha, brokerzy HFT, którym Robinhood sprzedaje zlecenia nie należą do grona „czystych graczy”. Dla przykładu: Citadel Securities w zeszłym roku otrzymał od SEC 22 mln dolarów kary za wprowadzanie klientów w błąd przy naliczaniu prowizji transakcyjnych, Wolverine Securities zapłacił milionową karę nałożoną przez SEC za insider trading w 2015 r.

 

Trudno otrzymać coś za darmo, szczególnie na rynku finansowym. Jeżeli konkretna usługa chwali się tym, że jest darmowa, to najprawdopodobniej samym produktem staje się jej klient.

Czytaj także: Robinhood planuje IPO

Znana amerykańska platforma obrotu akcjami i kryptowalutami poinformowała o swych nowych planach. Czym zajmuje się Robinhood? Jakie ma dalsze plany na przyszłość?   6 września portal portal TechCrunch poinformował, że Robinhood – znana amerykańska platforma obrotu akcjami i kryptowalutami, planuj.. Czytaj
Robinhood planuje IPO

 


Dariusz Dziduch

Project Manager FXMAG, prowadzący program satyryczno-edukacyjny "O kryptowalutach". Nietuzinkowy promotor technologii blockchain oraz walut cyfrowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk