• Odbierz prezent
  • Odbierz prezent
paul krugman bitcoin

W zeszłym tygodniu społeczność entuzjastów walut cyfrowych zbulwersował artykuł Paula Krugmana, ekonomisty i laureata ekonomicznej Nagrody Nobla, opublikowany na łamach The New York Times. Autor, tytułując się „kryptowalutowym sceptykiem”, wysunął kilka zarzutów wobec walut cyfrowych, które opisaliśmy w osobnym artykule. Teraz nadszedł czas na krótką polemikę z opiniami noblisty, pisaną - nawiązując do słów Krugmana - „bez mieszanki technologicznego bełkotu i libertariańskich bzdur”.

Czytaj także: Bitcoin niszczy 300 lat rozwoju finansów - wg ekonomisty i zdobywcy Nagrody Nobla

Paul Krugman, amerykański ekonomista i zdobywca Nagrody Nobla w 2008 r., zabrał głos w sprawie kryptowalut na łamach dziennika The New York Times. W swoim cyklicznym artykule w dziale opinii z 31 lipca stwierdził on, że Bitcoin oraz inne kryptowaluty są wyrazem regresji trzystu lat rozwoju ekonomicz.. Czytaj
Bitcoin niszczy 300 lat rozwoju finansów - wg ekonomisty i zdobywcy Nagrody Nobla

 

Aby rozpocząć sensowną polemikę z Paulem Krugmanem, trzeba mieć świadomość tego, kim on jest, jakie wartości reprezentuje i jaki jest styl jego publicystyki. Krugman jest jednym z największych współczesnych przedstawicieli ekonomii keynesowskiej, badaczem globalizacji i urbanizacji (twórcą teorii Nowej Geografii Ekonomicznej), jawnym zwolennikiem interwencjonizmu gospodarczego. W swoich cyklicznych artykułach publikowanych na łamach The New York Times, w specyficzny sposób opisuje on aktualne wydarzenia ze świata ekonomii i wypowiada się na temat finansów. Jego styl jest felietonistyczny, zawiera liczne odwołania do sytuacji osobistej, jest pełen nawiązań do wypowiedzi innych publicystów i swoistych „zaczepek” , kierowanych szczególnie do osób o odmiennych poglądach politycznych, w tym głównie libertarian i konserwatystów. Wielu entuzjastów kryptowalut po lekturze felietonu Krugmana zareagowała dokładnie tak, jak życzył sobie sam autor - emocjonalnymi komentarzami, z których spora część wykazywała braki w elementarnej wiedzy z zakresu ekonomii. Postaram się uniknąć pułapek zastawionych przez autora tekstu „Transaction Costs and Tethers: Why I’m a Crypto Skeptic”.

 

Bitcoin cofa rozwój ekonomiczny

Wg Krugmana, historia rozwoju systemów monetarnych miała konkretne cele: systematyczne ułatwianie wymiany wartości i prowadzenia biznesu oraz zmniejszania zasobów koniecznych do dokonywania transakcji. Owe inherentne cele dyktowały kolejne fazy rozwoju pieniądza, od kruszców, przez monety, banknoty, aż po natychmiastowe i bezgotówkowe transakcje. Nie sposób nie zgodzić się z tym, że potrzeba wygody użycia skorelowana z rozwojem technologicznym kształtowały sposoby wymiany wartości.

Jednak wg Krugmana, kryptowaluty niespodziewanie stają na obecnej drodze rozwoju pieniądza, oferując wysokie koszy transakcyjne, konieczność synchronizacji z całą dotychczasową historią transakcji zawartą w sieci blockchain oraz potrzebę kopania, zamiast zwykłego „kliknięcia myszką”.

 

Odnosząc się do tych zarzutów, należy zwrócić uwagę, że kryptowaluty nie mają nawet jeszcze dziesięciu lat (pomijając koncepty takie, jak np. DigiCash), a mimo tego spowodowały ogromny wyłom w sposobie myślenia o pieniądzu i polityce monetarnej. Pomimo wciąż marginalnego wpływu na globalną ekonomię, kryptowaluty nie zostaną ot tak po prostu zapomniane, gdyż wartości, które ze sobą niosą są zbyt donośne.

Każda technologia u progu swojego rozwoju była droga, nieintuicyjna w użyciu i wywoływała sceptycyzm. Sam autor mógłby się o tym przekonać, próbując np. zrobić w 1995 r. przelew internetowy za pomocą systemu bankowego Stanford Federal Credit Union, który jako pierwszy udostępnił go dla wszystkich swoich klientów.

Developerzy projektów kryptowalutowych wciąż pracują nad zwiększeniem skalowalności, a co za tym idzie, zmniejszeniem opłat transakcyjnych. Częstym zarzutem sceptyków wobec kryptowalut - w tym m.in. Banku Rozrachunków Międzynarodowych - jest konieczność pobierania i synchronizowania całej historii transakcji zawartych w blockchain, co z oczywistych względów jest niewygodne i czasochłonne (przy pierwszej synchronizacji). Nie jest jednak prawdą, że do wykonywania transakcji konieczne jest pobieranie całego blockchaina - wystarczy skorzystać z tzw. lekkich portfeli, które nie wymagają pobierania historii sieci. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że osoby, które używają tego argumentu przeciwko kryptowalutom, nigdy nie wykonały żadnej transakcji za ich pomocą. Warto spróbować - to naprawdę nic trudnego.

Należy przypomnieć Paulowi Krugmanowi, że nie wszystkie kryptowaluty są kopane, co jest równoznaczne z tym, że mają inny algorytm uzyskiwania konsensusu sieci niż Proof of Work. Kryptowaluty takie jak np. scentralizowane Ripple (XRP), EOS, NEM (XEM), Lisk (LSK), Ardor, a w przyszłości również np. Ethereum (ETH) nie wykorzystują do zatwierdzania transakcji i tworzenia nowych bloków transakcyjnych pracy minerów, dlatego też ich sieci są znacznie mniej energochłonne i najczęściej lepiej skalowalne niż sam Bitcoin (BTC). Co więcej, nawet za pośrednictwem samego BTC da się wykonywać transakcje bez udziału górników, przy użyciu protokołu Lightning Network (LN), który zapewnia możliwość wykonywania niemal nieograniczonej liczby natychmiastowych mikrotransakcji (również z poziomu portfela mobilnego) z minimalną opłata transakcyjną poza samą siecią blockchain (inaczej mówiąc, są to tzw. transakcje off-chain). Oczywiście, sam LN także jest we wczesnej fazie rozwoju i minie sporo czasu, zanim stanie się w pełni funkcjonalnym i powszechnym rozwiązaniem.

 

Warto również zastanowić się czy rzeczywiście koncept stojący za powstaniem kryptowalut jest niezgodny z cyklem rozwoju pieniądza. Przez ostatnie lata, głównie dzięki rozwojowi technologicznemu, korzystanie z usług bankowych oraz codziennych płatności stawało się coraz tańsze, szybsze, prostsze i bardziej dostępne dla społeczeństw. Obecnie płatności zbliżeniowe, szybkie przelewy, czy chociażby transfery międzynarodowe za pośrednictwem Swift z aktualizacją GPI są już na tyle szybkie i niezawodne, że trudno oczekiwać jakiegokolwiek radykalnego poprawienia usług tego typu. Wszystko to jednak odbyło się kosztem centralizacji systemów płatniczych oraz zwiększenia kontroli, jaką nad operacjami finansowymi mogą sprawować różne instancje, w tym rządy, służby kontroli, czy chociażby same organizacje bankowe. Być może zatem, kolejnym krokiem w ewolucji pieniądza jest nie tyle sam rozwój technologii, który notabene zaszedł już bardzo daleko, lecz ewolucja samej świadomości jego użytkowników, którzy nie tylko dostrzegają rolę decentralizacji, ale chcą mieć pewność, że ich pieniądze należą wyłącznie do nich, nie są zależne od pośredników transakcyjnych i nie stracą na wartości z powodu niekorzystnej polityki fiskalnej ich emitenta, który w zdecentralizowanych kryptowalutach nie istnieje. Być może zatem kryptowaluty nie tylko nie cofają rozwoju pieniądza o 300 lat, ale są początkiem nowego paradygmatu medium wymiany wartości, który odmieni takie pojęcia jak „zaufanie”, „gwarancja”, czy „rzeczywista wartość”. Są to dywagacje, których rozstrzygnięcie może przynieść jedynie czas.

Czytaj także: SWIFT przyśpiesza przelewy międzynarodowe w obawie przed bitcoinem

Międzynarodowe transakcje bankowe realizowane przez sieć SWIFT będą zauważalnie szybsze dzięki powszechnej adaptacji przez banki tzw. aktualizacji GPI. Ma ona zapewnić do końca 2020 r. średni czas księgowania międzynarodowych transferów walutowych w czasie krótszym niż 30 minut. Czy banki czują zagr.. Czytaj
SWIFT przyśpiesza przelewy międzynarodowe w obawie przed bitcoinem

 

Brak kontaktu z rzeczywistością

Paul Krugman w swoim artykule zaznacza również, że kryptowaluty nie posiadają jakichkolwiek instytucjonalnych gwarancji i nie mają realnej wartości. Nie sposób nie zgodzić się z tym, że zdecentralizowane kryptowaluty nie mają ani emitenta, jak ma to miejsce w przypadku walut narodowych, ani jakiejkolwiek gwarancji wartości. Nie jest prawdą, że minimalna cena bitcoina nie może być niższa od ceny jego wydobycia, gdyż na kurs BTC wpływają różnice w popycie i podaży. Cena wydobycia jest w pewien sposób skorelowana z kursem, natomiast nie zachodzi tu relacja przyczynowo-skutkowa.

Jednak sytuacja przytoczona przez Krugmana, w której wartość BTC może spaść do zera, jeśli pojawi się ogromny ruch podażowy, jest niemożliwa m.in. ze względu na to, że spadki ceny będą uaktywniały kolejne grupy kupujących, którzy szybko doprowadzą do dominacji popytu. Obecnie jesteśmy na etapie, w którym najwyżej kapitalizowane kryptowaluty z realistycznego punktu widzenia nie mogą całkowicie stracić na wartości.

W przypadku kryptowalut, które dodatkowo najczęściej mają ograniczoną podaż, sterowanie kursem jest bardziej skomplikowane niż w przypadku walut fiducjarnych, mających emitenta i podlegających konkretnej polityce monetarnej. Stąd też bierze się większa zmienność cenowa i atrakcyjność spekulacyjna kryptowalut.

Czy kryptowaluty nie mają żadnego kontaktu z rzeczywistością ekonomiczną, jak twierdzi Krugman? Z pewnością ów kontakt jest mniejszy niż w przypadku walut narodowych, które są obowiązującym środkiem płatniczym, jednak warto zwrócić uwagę na to, że kryptowaluty - mimo iż są całkowicie wirtualne, dobrowolne i nienarzucone przez instytucje publiczne - stają się coraz powszechniejsze, można płacić nimi w niewielkiej, lecz wciąż rosnącej liczbie miejsc.

 

Kryptowaluty nie rozwiązują żadnych problemów

Na sam koniec zostawiłem najbardziej radykalny zarzut, jaki wysunął wobec kryptowalut Paul Krugman. Będąc świadomym tego, iż ma on charakter retoryczno-prowokacyjny, postaram się odpowiedzieć na niego najbardziej racjonalnie, jak to możliwe.

Krugman od wielu lat zajmuje się problemami nierówności ekonomicznych, globalizacji i nierównej dystrybucji zasobów. Sam jednak zabiera głos z poziomu dobrze wykształconego, utytułowanego, zamożnego i mieszkającego w jednym z największych i najdroższych miast świata podmiotu, który nie dostrzega potrzeb osób o innym sytuacji materialnej i dostępności do usług. Dla przykładu, wciąż istnieje wiele regionów, a nawet krajów, w których dostęp do tradycyjnej bankowości jest utrudniony, bądź całkowicie uniemożliwiony, co prowadzi do pogłębienia wykluczenia społecznego i ekonomicznego. Mimo wszystko, mieszkańcy nawet najbiedniejszych regionów świata najczęściej posiadają dostęp do smartfonów oraz do sieci komórkowej, a tym samym chociażby do najsłabszego Internetu. To jednak wystarczy, aby dzięki kryptowalutom mogli oni dokonywać transakcji, nie tylko bez posiadania konta bankowego, ale również bez możliwości kontroli i ingerencji przez lokalne organy rządowe, co ma szczególne znaczenie w krajach objętych konfliktami, czy w których łamane są prawa człowieka. Oznacza to, że kryptowaluty mogą pełnić rolę swoistego stymulatora gospodarki inkluzywnej, czyli takiej, o którą - zdaje się - zabiega sam autor artykułu, z którym polemizuję.

Również dla osób z krajów wysokorozwiniętych, kryptowaluty są pewnym świadectwem niezależności, dostrzeganej dziś nie tylko przez libertarian. Obecnie posiadamy zarówno narzędzia, jak i zasoby do przeprowadzania transakcji wymiany wartości bez konieczności weryfikacji tożsamości, bez potrzeby zaufania do pośredników, a także bez dodatkowych opłat za to do kogo i gdzie wysyłamy pieniądze. Właśnie to zapewniają kryptowaluty.

Oczywistym jest, że ich zdecentralizowany charakter i idące za tym koszty (zwłaszcza w przypadku kryptowalut Proof of Work) nie pozwoli - przynajmniej w najbliższej przyszłości - na zastąpienie walut narodowych. Ale też nie taki był ich cel, bo do płatności za artykuły spożywcze w sklepie zawsze lepszy będzie terminal PayPass/payWave, niż transakcja za pomocą kryptowalut, która i tak nie odbyłaby się bez pośrednika. Osoby, które widzą w Bitcoinie „pogromcę dolara” są w takim samym błędzie, jak te, które twierdzą, że nie ma on żadnej wartości.

Co więcej, kryptowaluty nie są wykorzystywane wyłącznie do dokonywania płatności i do spekulowania na giełdach. Służą m.in. do obsługi smart-kontraktów i zdecentralizowanych aplikacji, a także są częścią stworzonego niedawno, nowego wymiaru crowdfundingu i demokratycznego zbierania funduszy venture capital w postaci ICO (niestety nie bez skazy w postaci oszustw i upadłych projektów), a także coraz popularniejszych i bardziej perspektywicznych STO (Security Token Offering), w których sprzedawane tokeny są papierami wartościowymi, bezpośrednio związanymi z kondycją spółki.

 

Nie można również zapominać o - powszechnie chwalonej i jednocześnie niezrozumianej - technologii blockchain, która jednak bez kryptowalut jest tylko zwykłą, mało wydajną, w porównaniu do scentralizowanych odpowiedników, bazą danych.

 

Magazyn: Rafał Zaorski - Zarobił 2,5 mln w 24h

Rafał Zaorski - Zarobił 2,5 mln w 24h
Jak stać się dobrym spekulantem - szczery wywiad z Rafałem Zaorskim Historia katastrofy większej niż Amber Gold Czy dało się zarobić na debiucie spółki Ferrari  Dlaczego rynek gamingowy jest przegrzany Czy Blockchain traci impet
Czytaj


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk