• Odbierz prezent
Bitcoin, czyli kolos na glinianych nogach. Dlaczego największa kryptowaluta upadnie i co ją zastąpi?

Bitcoin dał się poznać światu jako doskonałe narzędzie do spekulacji, które początkowo zaskoczyło wielu profesjonalnych graczy giełdowych, nie mówiąc już o osobach, które przed poznaniem BTC nie miały nic wspólnego ze światem finansów. Byli jednak i tacy, dla których największa kryptowaluta stała się inwestycją dziesięciolecia, dostarczając nielicznym szczęśliwcom, którzy nie sprzedali wcześniej swoich BTC, ponad 9 milionów procent zwrotu (sic!). Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy, pora więc, by zdać sobie sprawę z pewnych nieścisłości, które długoterminowo nie pozwalają wierzyć w bitcoina jako dominatora na rynku kryptowalut.

 

Skąd powód do sceptycyzmu wobec bitcoina?

Przytoczmy kilka znanych upadłych (tudzież wyblakłych) marek z przeszłości: Kodak, Atari, Nokia. Wszystkie one swego czasu zachwycały użytkowników swą innowacyjnością. Dziś pozostało po tym jedynie mgliste wspomnienie. W branży technologicznej nie można bowiem pozwalać sobie na wiarę w niezmienność pozycji określonych podmiotów na rynku. Wszystko może zmienić się tu bardzo szybko i niespodziewanie.

Postrzeganie bitcoina w wyabstrahowaniu od jego licznych forków oraz tysięcy niezależnych altcoinów (nierzadko lepszych cyfrowych walut alternatywnych) świadczy o uwięzieniu w paradygmacie „jedyności i wyjątkowości” obecnie największej kryptowaluty. Powiedzmy sobie jasno: bitcoin istnieje zbyt krótko, aby forsować tak mocne opinie.

Największe zalety bitcoina mogą okazać się de facto jego gwoździami do trumny. Anarchistyczna idea decentralizacji, jaka mu przyświecała, nie jest czymś, co, delikatnie rzecz ujmując, wywołałoby entuzjazm u decydentów tego świata (z rządami i bankami centralnymi na czele). Więcej, trudno uwierzyć, aby waluta niepodlegająca w żaden sposób bankom centralnym mogła trwale zawojować świat. Samo wykorzystanie technologii blockchain ze względu na jej innowacyjność i niezawodność w pewnych aspektach dla wielu jest jednak „łakomym kąskiem”. Oczywistym następstwem tego faktu było więc pojawianie się konceptów nowych kryptowalut, które funkcjonowałyby w ramach tradycyjnego systemu finansowego. Najbardziej charakterystyczną tego egzemplifikacją jest Facebookowa Libra, która, o ile rzeczywiście powstanie, jest w stanie mocno namieszać, niwecząc obecny stan rzeczy na rynku kryptowalut.

Bitcoin umrze, a wraz z nią wielka idea

U niektórych entuzjastów bitcoina dostrzec można niezdrową tendencję do idealizacji największej kryptowaluty. Nierzadko przechodzi ona w manię, niemalże religijną wiarę w długoterminowe wzrosty i wieczną dominację BTC. Dochodzi nawet do tego, że najbardziej zacietrzewieni entuzjaści BTC niczym internetowa odsłona świadków pewnego Boga „chodzą” po forach, głosząc wyższość bitcoina nad innymi rozwiązaniami. Niestety nie trudzą się zapytaniem samych siebie, dlaczego muszą przekonywać innych ludzi do używania najstarszej krytptowaluty. Czemu reszta świata jej nie wykorzystuje, dostrzegając wartość, której nie ma nigdzie indziej? Świadczy to negatywnie o rzekomej użyteczności BTC.

Permanentne zmiany dogmatów

Podczas rozpowszechniania się BTC u wielu ludzi pojawiła się wiara w powszechną adaptację btcoina. Coraz więcej użytkowników uświadamia sobie jednak, iż jest to bardzo mało prawdopodobne. Doszło zatem do rozłamu. Obecnie wśród niektórych inwestorów panuje wiara w bitcoina jako store of value, „nowego złota”. Cóż, poczekamy kilka tysięcy lat, zobaczymy…

Przejdźmy teraz do bardziej technicznych zarzutów, których nie można pominąć, analizując największą kryptowalutę. Po pierwsze:  absurdalnie niska skalowalność transakcji na poziomie 15 na sekundę. Wartość tychże transakcji jest, co prawda, większa niż u konkurentów, lecz potwierdza to tylko opinię odnośnie do niemal wyłącznie spekulacyjnego charakteru bitcoina (BTC) – małe kwoty nie są praktycznie przelewane za pomocą sieci bitcoin, gdyż po prostu się to nie opłaca

Po drugie: kosmiczna chwiejność kursu. Jest ona czymś, co uniemożliwia masowe wykorzystanie bitcoina w charakterze innym niż spekulacyjny. Labilność ceny bitcoina to oczywistość dla osób działających na rynku kryptowalut, jak magnes przyciąga ona spekulantów, zdecydowanie odrzuca jednak zwykłych użytkowników Internetu. Naprzeciw oczekiwaniom wielu ludzi wychodzą zatem stablecoiny, które utrzymują swoją wartość na stałym poziomie.

Dodatkowo wspomnijmy o tylko jednym z niezliczonych czynników ryzyka: jest to zależność BTC od chińskich „górników”. Dość powiedzieć, że za 54 procent globalnego wydobycia bitcoina odpowiedzialna jest tylko jedna chińska prowincja (sic!). Jaki stwarza to problem? „Górnicy” BTC, kiedy tylko zechcą, mogą przestawić swoje koparki na wydobycie kryptowaluty, która w danym momencie odpowiada im bardziej (tzn. przynosi większe zyski) – mogą to być np. forki BTC: bitcoin cash, bitcoin sv, bitcoin gold. Wywołałoby to kataklizm na kursie bitcoina.

Trzecim absurdem obserwowanym wśród entuzjastów BTC jest wiara w jego deflacyjność – nieskończoną ilość razy można było usłyszeć o „skończonej” liczbie bitcoinów, która zamyka się na 21 milionach (a nawet mniejszej ich liczbie, z uwagi na utracone w różny sposób BTC). Stąd już tylko o krok do zapewnień, iż posiadacz 1 BTC w przyszłości będzie milionerem – gdyż ludzi jest ponad 7 miliardów, a bitcoinów znacznie mniej… Nietrudno dostrzec, że tego typu postawienie sprawy zakłada, iż bitcoin jest czymś niepowtarzalnym i cennym.

Jak to jest z tym bitcoinem?

W technologii stojącej za BTC nie ma nic tajemniczego (vide: open source), czy trwale cennego, o czym świadczą wspomniane już wcześniej forki. Dostrzec możemy natomiast „ociężałość” technologiczną bitcoina w stosunku do nowopowstających rozwiązań.

Bitcoin versus altcoiny

wykres dominacji bitcoina nad altcoinami

Hossa na rynku krypotwalut zaczyna się zwykle, gdy spada dominacja bitcoina w stosunku do altcoinów.

Na rynku mamy do czynienia z tysiącami konkurencyjnych wobec bitcoina (BTC) kryptowalut. Większość z nich to scamy lub projekty pozbawione wartości, istnieje też jednak znaczna liczba walut cyfrowych, które w pewnych aspektach mają większą wartość praktyczną niż BTC. Przykładowo: w kontekście szybkości i bezpłatności transakcji warto zwrócić uwagę chociażby na kryptowalutę Nano. Jeśli natomiast zależałoby nam na anonimowości, powinniśmy zdecydować się zagłębić w świat Monero.

W świetle przytoczonych faktów można powątpiewać, czy bitcoin poprawi swoje ATH, jednakże wszystko jest możliwe na fali zbiorowego nakręcania się stale rosnącym kursem. Jak jednak oszacować rozmiar, być może ponownie nadchodzącego, szaleństwa i na nim zarobić? Przydałyby się wypracowywane przez wiele lat umiejętności traderskie, w przeciwnym razie gramy w ruletkę.

Zawiedzione nadzieje świadomych użytkowników bitcoina (BTC)

Największa kryptowaluta cierpi (a wraz z nią jej użytkownicy) z powodu wypełnienia bloków, co sprawia iż dochodzi do okresowego przeciążania sieci. Żeby nasze korzystanie z sieci bitcoin było jeszcze bardziej „przyjemne”, za wszystko musimy zapłacić. Jakie rozwiązania zaproponowali więc deweloperzy pracujący nad prawidłowym funkcjonowaniem BTC, by poprawić ten stan rzeczy? Sprawdźmy i oceńmy.

1. Słabizna Lightning Network

Sieć Lightning Network ma krytyczne znaczenie dla potencjalnego przyszłego wdrożenia i skalowalności Bitcoina (BTC). Rozwój Lightning Network jest jednak w stagnacji, co budzi wątpliwości, czy Ligtning Network będzie kiedykolwiek używany przez wystarczającą liczbę osób, aby przenieść adopcję największej obecnie kryptowaluty na wyższy poziom.

Lightning Network zamiast odciążać sieć, dodatkowo ją obciąża. Logicznym wnioskiem wydawała się decyzja o zwiększeniu bloków, co zresztą uczyniono w przypadku projektu bitcoin cash. Możliwe jednak, iż powstawać będą kolejne, równie niepotrzebne, acz interesujące pod względem spekulacyjnym, forki, co prowadzić będzie tylko do coraz większej konkurencji i rozmywania pozornej wartości deflacyjnej kryptowalut funkcjonujących pod szyldem „bitcoin”.

2. Minimalistyczny SegWit

Pomimo wprowadzenia SegWitu 24 sierpnia 2017 roku opłaty transakcyjne, na które skazani są użytkownicy sieci bitcoin, zdecydowanie odbiegają od standardów większości osób na świecie wykonujących na co dzień przelewy bankowe. Bezpłatnie i często szybciej. Co jest lepsze: rozwiązanie sprawdzone i działające czy niespełniona obietnica, motywowana ośmieszoną już (w kontekście bitcoina) ideą decentralizacji i anonimowości? Opłaty transakcyjne muszą wynosić okrągłe 0, aby w ogóle móc mówić o masowej adopcji jakiejkolwiek kryptowaluty.

Dodajmy, że opłaty transakcyjne wraz ze wzrostem kursu bitcoina (BTC) będą rosły. W szczytowym momencie, czyli pod koniec 2017 roku (już po wprowadzeniu SegWitu), opłaty transakcyjne wynosiły 55 dolarów (sic!).

Nietrudno przypuszczać, iż dogmatyczny stosunek deweloperów, co do kształtu bitcoina, może przyczynić się więc do przyspieszenia upadku największej obecnie kryptowaluty.

Bitcoin szkodzi Ziemi, więc nie będzie trendy

Sieć bitcoina wymaga niesamowitej ilości prądu (w skali roku BTC zużywa go więcej niż Szwajcaria), co wziąwszy pod uwagę obecne dążenie (zarówno na poziomie instytucjonalnym, jak i społecznym) do ograniczenia produkcji CO2, nie działa na korzyść największej w tej chwili kryptowaluty. Promowane i finansowo wspierane będą rozwiązania przyjazne środowisku. Jest to kolejny powód, dla którego bitcoin będzie zwalczany.

Jak zarobić na bańce spekulacyjnej?

Być może przyszli dominatorzy rynku jeszcze nie istnieją. Bardzo ciężko jest odróżnić rzeczywistą wartość od świetnego marketingu. Wszystko wyjaśni się dopiero w fazie implementacji pewnych określonych rozwiązań oferowanych przez użyteczne kryptowaluty w przyszłości. Na dziś możemy powiedzieć, iż istnieją ciekawie zapowiadające się projekty, które warto mieć na oku, np. IOTACardano tudzież Cosmos.  

Bądźmy jednak szczerzy, wytypowanie potencjalnego zwycięzcy tego wyścigu to zadanie do złudzenia przypominające grę w Lotto. Co może zatem uczynić osoba pragnąca zarobić na rynku kryptowalut? Najlepszym rozwiązaniem byłoby oczywiście tworzenie własnych projektów. Aby jednak stworzyć coś prawdziwie wartościowego, należałoby na to poświęcić lata pracy. Oczywiście każdy z nas może wygenerować tokeny ERC20 na platformie Ethereum, wmawiając ludziom, że jest to rozwiązanie rewolucyjne. Nie przynosi to jednak trwałej satysfakcji i ociera się o konflikt z prawem. Drugą drogą jest podpięcie się pod owczy pęd podczas wzrostów kursów kryptowalut i ewakuowanie się z niego w momencie przesilenia. Rozwiązanie to wymaga z kolei pewnych umiejętności traderskich, które należy w sobie wypracować. Trzecią drogą jest wieczny HODL (wieloletnie trzymanie kryptowalut na swoich cyfrowych portfelach) w oczekiwaniu na miliony złotych zysku. Sam musisz określić, która droga jest dla Ciebie najlepsza.

Notowania: BTCUSD

Przejdź do wykresu
Źródło: https://pl.tradingview.com/symbols/BTCUSD/

Oskar Nawalany

Entuzjasta kryptowalut oraz inwestycji długoterminowych, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Interesuje się stosunkami gospodarczo-politycznymi oraz psychologią inwestowania.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk