• Odbierz prezent
Bezrobocie rośnie dramatycznie. Czy w USA czeka nas armagedon na rynku pracy?

Jeszcze miesiąc temu żyliśmy w realiach, gdzie historyczne bezrobocie w USA wynosiło 695 tysięcy osób, a ten tragiczny wynik przypadł na rok 1982. Dziś o godzinie 14:30 poznamy kolejne tygodniowe dane dotyczące nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Warto w tym momencie przypomnieć, iż fatalny rekord sprzed 38 lat został 2 tygodnie temu pobity aż 5-krotnie, natomiast tydzień temu wzrósł do przerażającego poziomu 6,6 miliona osób, które straciły pracę w ciągu tygodnia.

Jest bardzo źle

Ekonomiści oczekują, iż w kwietniu w USA pracę straci 20 milionów osób. Ze zdaniem tym zgadza się również Beth Ann Bovino, która jest głównym ekonomistą USA w S&P Dlobal Ratings  w Nowym Jorku. Z jej ust padły bardzo niepokojące słowa: „Te ponure liczby sugerują kolejny rekordowy kwietniowy raport z rynku pracy”, dodając również: „Ameryka znajduje się obecnie w recesji i jak się wydaje ona wciąż się pogłębia. Pytanie brzmi jak długo potrwa zanim USA wyzdrowieje”.

Światełko w tunelu- może sytuacja się poprawi

Nieco pocieszające mogą być wstępne szacunki badań ekonomistów przeprowadzone przez Reuters, które mówią, iż w tygodniu zakończonym 4 kwietnia liczba wniosków o świadczenia dla bezrobotnych prawdopodobnie spadła z 6,6 do 5,2 miliona. Jednak to jedynie spadek ilości, a nie całkowite zahamowanie procesu. Dodatkowo pojawiają się problemy z przetwarzaniem tak dużej ilości roszczeń, dlatego z wyciąganiem wniosków warto się wstrzymać do oficjalnych danych. Napawać lekkim optymizmem może również ostatni wskaźnik ISM, który zanotował zaskakująco wysoki poziom 48 punktów, co jest sporym zaskoczeniem jak na ostatnie światowe gigantyczne zawirowania. Należy jednak pamiętać, że pomimo niespotykanej dotychczac ogromnej skali problemów globalnych, cała sytuacja trwa póki co stosunkowo niedługo. Gdyby udało się dość szybko poradzić z pandemią, wtedy można odbudować system naczyń połączonych całego świata. Główny niepokój dotyczy właśnie realnej szansy na takie działanie, ponieważ podjęte decyzje przez większość rządów ma na celu ochoronę obywateli. To bardzo rozsądne postępowanie, jednak w tym przypadku gra na czas nie przyniesie dobrych efektów. Z każdym dniem poprzez koszty stałe bankrutowały będą kolejne firmy, a co za tym idzie następne osoby będą traciły pracę i płynność finansową.

Praca dobrem luksusowym

Przez kilkanaście lat hossy w USA pewność społeczeństwa stopniowo rosła. W pewnym momencie można było odnieść nawet wrażenie, że mamy do czynienia z typowym rynkiem pracownika, na którym to pracodawca musi się mocno nagimnastykować, aby znaleźć jakąkolwiek pomoc do swojej firmy. Zajęcia zarobkowe były bardzo łatwe do zdobycia o czym świadczy między innymi amerykańska stopa bezrobocia, która z roku na rok systematycznie spadała.

 

stopa bezrobocia w USA

 

Jak w każdym przypadku, tak i tym razem rynek w długim okresie czasu dąży do równowagi. Nie może być tak na dłuższą metę, aby znalezienie pracownika graniczyło z cudem, dlatego i tym razem oczekiwanie na sytuację, kiedy bezrobocie rośnie było pewne. Jedynym otwartym pytaniem pozostawało kiedy i dlaczego. Odpowiedź na oba te pytania nadeszła w 2020 roku, a jej głównym winowajcą jest koronawirus pochodzący z chińskiego miasta Wuhan.

Bezrobocie rośnie- popyt spada

Wraz ze spadkiem liczby miejsc pracy bardzo łatwym do przewidzenia następstwem było ograniczenie wydatków nie tylko tych gospodarstw domowych, które redukcjami etatów zostały dotknięte, lecz również tych oczekujących lub obawiających się w najbliższym czasie podobnych decyzji u siebie w firmie. Zmniejszona chęć do wydawania pieniędzy to na amerykańskim, konsumpcyjnym rynku nie tylko nowość, ale prawdziwy szok, co bardzo mocno odbije się na wynikach w niemal wszystkich branżach gospodarki.

Czy to koniec hossy na amerykańskiej giełdzie ?

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że odpowiedź jest tutaj bardzo prosta. Bezrobocie rośnie, wraz z nią biednieje społeczeństwo, w konsekwencji czego inwestycje na rynku akcji będą należały w krótkim lub nawet średnim terminie do rzadkości. Na szczęście w życiu nic nie jest takie proste na jakie wygląda, a w opisanej sytuacji game change’rem jest rycerz na białym koniu wraz ze swoją armią czyli prezydent Donald Trump oraz bank centralny Stanów Zjednoczonych (FED). Jak widać na wykresie po historycznie najbardziej dynamicznym nurkowaniu indeksu S&P500, następuje również dynamiczne działanie dostarczonej natychmiast kroplówki.

 

wykres SP500

 

Może najgorsze już za nami ?

Paniczne wręcz obniżenie stóp procentowych oraz luzowanie ilościowe przez FED na poziomie do tej pory niewidzianym, a także pomoc finansowa dla wszystkich obywateli to na pewno duża ulga gdy bezrobocie rośnie, niestety może się okazać niewystarczające. Kluczowy jest tutaj rozwój pandemii koronawirusa oraz jego konsekwencji dla gospodarki. Głównymi zadaniami jest jak najszybsze przywrócenie łańcucha dostaw, wznowienie pracy fabryk oraz ponowny wzrost zatrudnienia w celu odnowienia popytu. Jednak wszystkie te cele należy realizować z dbałością o zdrowie, a przede wszystkim życie ludzi.

 

 

Notowania: S&P 500

Przejdź do wykresu
Źródło: https://pl.tradingview.com/symbols/SP:SPX/

Marcin Widerski

Redaktor portalu FXMAG

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk