• Odbierz prezent
Bessa jest jak wojna, czy przetrwasz? Kosmiczna zmienność indeksów giełdowych

Najczęstszym pytaniem, jakie otrzymuję w ostatnich tygodniach jest “Kiedy to się wreszcie skończy?”. Zaraz po nim pada - “Co kupować?” albo “Co zrobić teraz z pieniędzmi?”. Tego typu zagadki intelektualne pojawiają się w umysłach inwestorów od czasu, gdy tylko giełdy zaczęły pikować na południe. Odbicie na polskim i amerykańskim rynku dodatkowo podsyca te dylematy.

Amerykański indeks od 23 marca 2020 roku tylko do czwartku 26 marca odrobił ponad 18%. Na polskim rynku odbicie nastąpiło już nieco wcześniej i indeks WIG20 w szczycie wznosił się ponad 22% powyżej minimum. Pojawienie się tego typu odbić od razu implikuje w głowie inwestora pytania o to, czy to już dołek? Czy możliwe, że straciłem okazję? Czasem pojawiają się wyrzuty “Dlaczego to nie ja zgarnąłem ten ruch?”. Jeszcze bardziej destrukcyjna gra myśli w głowie zaczyna się w momencie, gdy przyjrzymy się konkretnym spółkom, które nas interesują, a odbicie na nich wynosi już nawet 50%. Wspomniana skala ruchu miała miejsce na niektórych walorach biotechnologicznych, gamingowych czy informatycznych. Wielu inwestorów uważa, że to okazja i nabywa akcje uciekających w górę spółek.

Bessa jest jak wojna, czy przetrwasz? - 1

Selvita wygenerowała jedną z najmocniejszych korekt na GPW w marcu.

Uciekła nam okazja?

Bessa jest jednak jak wojna: długotrwała, wycieńczająca, pełna burzliwych zwrotów akcji. Statystycznie podczas każdej bessy pojawiają się przynajmniej dwie mocne, kilkudziesięcioprocentowe korekty wzrostowe, będące obrazem stanu rozedrganych i rozemocjonowanych inwestorów. Ostatnia bessa na rynku miała miejsce 12 lat temu, duża część inwestorów handlujących obecnie na parkiecie była wtedy zbyt młoda lub po prostu nie interesowała się rynkiem. Nawet jeśli ci inwestorzy przetrwali od 2008 roku do dziś, pamięć o bessie jest już odległa. Jeśli przyjrzymy się tamtemu okresowi z perspektywy statystycznej, to wtedy również zanotowaliśmy kilka błyskotliwych wzrostowych korekt w trendzie spadkowym, z czego aż 3 miały ponad 10-procentową stopę zwrotu w ciągu 11 dni sesyjnych. Każdy tego typu ruch w górę zwiększa frustrację inwestorów i skłania ich do uznania bessy za zakończoną.

Bessa jest jak wojna, czy przetrwasz? - 2

11-sesyjna stopa zwrotu dla WIG20 w latach 2007-2009

Bessa nie kończy się wtedy, gdy w powszechnym odczuciu inwestorów jest tanio. Element poczucia względnej taniości jest tylko ulotnym mirażem porównywania przeszłych cen do aktualnych. Kluczowym aspektem bessy nie jest zmiana ceny na rynku, ale zmiana charakterystyki gospodarki, poziomu zysków, ryzyka pojawiającego się w biznesie.

Bessa trwa wielokrotnie krócej niż hossa, jednak jest to i tak okres kilku kwartałów pełnych dynamicznych wydarzeń na polu gospodarczym. Bessa kończy się też często w momencie, gdy coraz więcej inwestorów przestaje wierzyć w rychły koniec spadków. Okres jej końca jest więc czasem zwątpienia drobnych inwestorów, często również momentem, gdy są oni zdezorientowani lub nawet stracili dużą część pieniędzy przeznaczonych na zakup akcji na mitycznym dołku.

Nowy aktor!

W ostatnich latach w wojennym teatrze bessy, w obliczu przerażającej skali poprzedniego załamania w ostatnich miesiącach 2008 roku, zastosowano metody wprowadzania płynności oraz pobudzania gospodarki poprzez luzowanie ilościowe. W powszechnym rozumieniu, dodruku pieniądza. Wprowadzenie nieprzewidywalnego elementu do analizy prawdopodobieństwa końca bessy i załamania w gospodarce kompletnie zaburza i rozstraja typowe mechanizmy pojawiające się na spadkach.

Inwestorzy cały czas mając na względzie wabik w postaci luzowania ilościowego w gospodarce i kolejnych etapów pompowania pieniędzy, w jeszcze większym stopniu popadają w euforię, generując kilkunastoprocentowe wzrosty. Po nich szybko rzucają się do wyprzedaży akcji. Podczas aktualnie trwającej bessy banki centralne i rządy jeszcze szybciej niż w przeszłości (w zasadzie na wstępie wszystkich problemów gospodarczych) zadeklarowały niemal nieograniczoną pomoc. Nie zmienia to jednak ogólnej charakterystyki trwającej bessy. Pomimo niebotycznej pomocy oferowanej przez rządy oraz płynności wpompowywanej na rynek, gospodarki faktycznie nie funkcjonują. Stan wygaszenia trwał będzie jeszcze przynajmniej przez miesiąc. W niektórych krajach pewnie dużo dłużej, aż do czerwca. Skalę kryzysu wśród firm nie zastąpią żadne pieniądze, gdyż nawet mając je, nie można od ręki stworzyć w pełni funkcjonujących przedsiębiorstw zatrudniających tysiące ludzi. Państwo nie stworzy popytu i nie podtrzyma podaży na taką skalę, by zachować pozory sytuacji, w której “nic się nie stało”. Pompowanie pieniędzy i dawanie płynności oraz gwarancji jest niezwykle ważne podczas standardowej recesji, owszem ma kluczowe znaczenie aktualnie, jednak jest zaledwie pomocą dodatkową. Skorzystają z niej miliony firm, jednak nie pomoże ona wszystkim. Przed nami przynajmniej kwartał niepewności, pełen kolejnych fal spadkowych i chwil euforii na rynku. Pamiętajmy by w tych trudnych warunkach utrzymywać płynność i zdolność do zakupów akcji. Przede wszystkim będąc przy tym cierpliwymi, nie dając się zniszczyć wojennej maszynie bessy, która w naturalny sposób wyniszcza portfele inwestorów.

Jeśli chcesz poznać aktualny obraz rynku i zobaczyć profesjonalną analizę, zapraszam Cię już w najbliższy poniedziałek na spotkanie live w Squaber.com.


Michał Palaczyk

Inwestor od 2007 roku. Główny analityk rynku akcji i kontraktów terminowych w Squaber.com. Autor najdłużej istniejącego w Polsce (od 2015 roku) cotygodniowego magazynu analitycznego na temat sytuacji na polskim rynku kapitałowym i możliwych scenariuszy na przyszłość. Jego ulubiony instrument inwestycyjny to kontrakt terminowy na WIG20, w inwestowaniu w akcje preferuje mniejsze spółki i poszukiwanie ukrytej wartości. Jego ulubiony cytat to: “głupotą jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów”.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk