• Sklep
  • Odbierz prezent
GPW bananowa giełda giełda papierów wartościowych

Od kilku lat na GPW można zauważyć, że zmniejszyła się liczba inwestorów indywidualnych. Młodzi ludzie nie są zainteresowani giełdą i szukają bardziej atrakcyjnych alternatyw. Pozostali inwestorzy czują się natomiast coraz bardziej rozczarowani i tracą zaufanie do tego rynku. GPW często jest nazywana „bananową giełdą”. Jakie są tego przyczyny?

 

Giełda przyciąga coraz mniej inwestorów

Warszawska Giełda Papierów Wartościowych najlepsze czasy ma już za sobą. Lata 2000 – 2010 słynęły z licznych debiutów prywatyzowanych dużych spółek Skarbu Państwa, takich jak PKO, czy PZU, które pozwoliły dużo zarobić inwestorom indywidualnym. Samo słowo „giełda” kojarzyło się wówczas z dużymi zyskami, a określenie „inwestor giełdowy” wiązało się z prestiżem. Od tamtego czasu sytuacja uległa diametralnej zmianie. Obecnie GPW jest często określana mianem „bananowej giełdy”, a inwestor może być uznany co najwyżej za „dawcę darmowego kapitału”.

Od pewnego czasu zwraca się uwagę na to, że nie przybywa nowych inwestorów, a na giełdzie handlują przede wszystkim dotychczasowi klienci biur maklerskich.

Według danych Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych, liczba otwartych rachunków maklerskich spadała od 2014 r., a w 2017 r. wyniosła poniżej 1,4 mln. Warto zwrócić uwagę na to, że wiele osób, które posiadają te rachunki, wcale z nich aktywnie nie korzysta. Aktywne rachunki maklerskie stanowią tylko około 10%.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Tatiana Pasich

Absolwentka psychologii oraz finansów i rachunkowości, inwestorka. Lokuje kapitał głównie w małe spółki z dużym potencjałem wzrostu.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk