• Odbierz prezent
BADANIE: Polacy nie chcą ponownego zamykania zakładów fryzjerskich i kosmetycznych

Tylko czterech na dziesięciu Polaków uważa, że w przypadku dalszego wzrostu zakażeń rząd powinien bezwzględnie zamknąć zakłady fryzjerskie i kosmetyczne. Opowiadają się za tym rozwiązaniem przede wszystkim osoby w wieku 56-80 lat, uzyskujące dochód powyżej 9000 zł miesięcznie i z wykształceniem zasadniczym zawodowym. Do tego trzeba dodać, że zwolennicy zaostrzenia przepisów są głównie z miejscowości liczących 20-49 tys. ludności. Z kolei przeciwnicy stanowią ponad połowę społeczeństwa.

Jak wynika z ogólnopolskiego badania opinii społecznej, przeprowadzonego przez UCE RESEARCH i SYNO Poland, 37,3% Polaków uważa, że w przypadku dalszego wzrostu zakażeń rząd powinien bezwzględnie zamknąć zakłady fryzjerskie i kosmetyczne. 52% ankietowanych jest przeciwnego zdania, a 10,7% nie ma wyrobionej opinii w tej kwestii.

– Im dłużej trwają różnego rodzaju lockdowny, tym bardziej ludzie mają tego dosyć. To jest normalna natura społeczeństwa. Zamykanie takich zakładów to nie jest dobry kierunek. Mnie nie dziwi fakt, że przeszło połowa osób tego nie chce. W tych miejscach pracownicy naprawdę zachowują wysoki reżim sanitarny. Można byłoby dodać np. przeprowadzanie 2 razy w tygodniu testów na obecność wirusa, żeby ludzie czuli się jeszcze bezpieczniej – komentuje Piotr Kuczyński, analityk rynków finansowych.

Jak zaznacza Krzysztof Zych, główny analityk UCE RESEARCH, Polacy przyzwyczaili się już do życia w reżimie sanitarnym, ale nie do całkowitego zamykania ich w domach. Z kolei fryzjerzy i kosmetyczki mocno przestrzegają zasad sanitarnych, nawet dużo bardziej niż sklepy, które przecież są cały czas otwarte. Według Michała Łenczyńskiego, lidera 50-tysięcznego środowiska specjalistów beauty, część Polaków może odczuwać naturalne zaniepokojenie. Ale ludzie chcą też korzystać z tego typu usług. W ub.r. przecież odmrożenie tej branży było najbardziej oczekiwane przez społeczeństwo.

– Jako współautorzy wytycznych dla salonów fryzjerskich i kosmetycznych, jesteśmy zdania, że opracowana w kwietniu ub.r. procedura bezpieczeństwa jest na tyle szczelna i skuteczna, że nie ma potrzeby zamykania branży beauty. Uważamy też, że to nie zakłady fryzjerskie i kosmetyczne stoją za wzrostami liczby zachorowań nową odmianą brytyjskiej mutacji wirusa. Rozsądnie byłoby w tego typu decyzjach kierować się analizami – podkreśla Blanka Chmurzyńska-Brown z Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Do tego badanie pokazuje, że 41,8% mężczyzn i 33,3% kobiet opowiada się za bezwzględnym zamknięciem tych miejsc w przypadku wzrostu zakażeń. Natomiast patrząc na wiek respondentów, widać, że zwolennicy obostrzeń przeważają w grupie wiekowej 56-80 lat – 52,6%. Na drugim końcu zestawienia są Polacy mający 18-22 lata – 22%.

– Starsi bardziej się boją. Wiedzą, że w ich przypadku zakażenie może się łączyć z dużo większym prawdopodobieństwem pobytu w szpitalu lub nawet zakończeniem życia. Ta grupa ludzi jest więc najbardziej ostrożna – zaznacza Piotr Kuczyński.

Zdaniem głównego analityka UCE RESEARCH, ww. odpowiedzi mogą również wynikać z częstotliwości korzystania z tego typu usług oraz nastawienia do tego procesu. Młodsze osoby, co do zasady mają częściej styczność z fryzjerami i kosmetyczkami, dlatego niezbyt chętnie chciałyby z tego rezygnować. Z kolei starsi Polacy byliby skłonni rzadziej korzystać z usług, gdyby sytuacja epidemiologiczna była poważniejsza.

– Z danych, które do nas docierają, w Polsce salony fryzjerskie i kosmetyczne odwiedza dziś ok. 40-70% wcześniejszych klientów, w zależności od lokalizacji, zakresu usług, liczby pracowników itd. Podobnie jest w innych krajach Europy, np. we Włoszech. Ale ci z nas, którzy skorzystali z usług beauty, wiedzą, że reżim sanitarny jest naprawdę przestrzegany – dodaje Blanka Chmurzyńska-Brown.

Patrząc na dochody badanych, to najwięcej zwolenników zamknięcia ww. zakładów jest w grupie osób uzyskujących powyżej 9000 zł miesięcznie – 44,4%. Najmniej zaś jest ich wśród Polaków otrzymujących poniżej 1000 zł miesięcznie – 30,2%. Za obostrzeniami opowiadają się przede wszystkim osoby z zasadniczym zawodowym wykształceniem – 39,1%. Do tego zmiany oczekują głównie rodacy z miejscowości liczących 20-49 tys. mieszkańców – 43%.

– Małe miejscowości mają pod tym względem więcej możliwości, tj. zawsze ktoś kogoś zna, kto prowadzi taki biznes lub tam pracuje. I pewnie nie byłoby większego problemu, żeby z takich usług skorzystać. W dużych miastach z reguły nie ma tak bliskich relacji lub są one bardziej sztywne – mówi Krzysztof Zych.

Jak podkreśla ekspert z Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, obawy klientów przed wykonywaniem zabiegów, podsycane przez opinię publiczną, już zmniejszyły obroty tego sektora rok do roku o ok. 30% lub nawet więcej w zależności od różnych szacunków. Dlatego ponowny lockdown oznaczać będzie dla wielu przedsiębiorców koniec działalności.

– Usługi fryzjersko-kosmetyczne są nie tylko potrzebne, ale także stanowią 300 tys. miejsc pracy i ponad 140 tys. firm płacących podatki. Powtarzamy, że zwiększony reżim bezpieczeństwa naprawdę dobrze działa. Roczna historia funkcjonowania jednoznacznie pokazała, że salony fryzjerskie i kosmetyczne są najbezpieczniejszymi punktami usługowymi na rynku – podsumowuje Michał Łenczyński.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 19-21.03.2021 r. metodą CAWI przez UCE RESEARCH i SYNO Poland dla Gazety Wyborczej na reprezentatywnej próbie 1041 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat.


Serwis Agencyjny MondayNews

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk