• Odbierz prezent
  • Odbierz prezent
Donald Trump w Azji
Z artykułu dowiesz się:

- Jak rozpoczęła się wizyta Donalda Trumpa w Azji

- Czy padły już ostre słowa

- Jak zaregowały rynki

Czy podróż może poruszyć rynki i zwrócić uwagę inwestorów z całego świata? Jeśli tak to być może ta, którą rozpoczął wczoraj Donald Trump. Prezydent USA wybrał się w najdłuższą podróż dyplomatyczną do państw azjatyckich. Od wczoraj wizytuje kolejno Japonię, już jutro pojawi się w Korei Południowej, w czwartek przyleci do Chin, a torunee zakończy w Wietnamie i na Filipinach. Podczas jego azjatyckiego tournee zostaną poruszone kwestie relacji handlowych oraz bezpieczeństwa międzynarodowego. Czy czeka nas jakiś przełom?

 

Azjatyckie tournée

O tej podróży już jest głośno, choć rozpoczęła się dopiero wczoraj. Donald Trump wraz z żoną rozpoczął w niedzielę dwunastodniową podróż dyplomatyczną. W ciągu kilkunastu dni Prezydent USA planuje spotkać się z przywódcami pięciu państw regionu. Niecodziennie przywódca jednej z największych potęg gospodarczych i militarnych wyrusza w tak długą podróż. Jaki jest więc jej cel? Przede wszystkim rozmowa i ustanowienie wspólnego stanowisko w sprawie Korei Północnej, która daje się we znaki nie tylko w regionie Półwyspu Koreańskiego, ale także coraz częściej grozi atakiem Stanom Zjednoczonym. Drugim istotnym tematem rozmów, który z punktu widzenia rynków, może okazać się istotny, to handel zagraniczny i stosunki gospodarcze z poszczególnymi państwami. Jak podkreślił sam Trump, jego azjatyckie wizyty, to przede wszystkim dwa strategiczne cele: „utworzenie wolnego regionu Indii-Pacyfiku” oraz „rozwinięcie uczciwego handlu”.

 

Lądowanie w Japonii

Pierwszy przystanek Donalda Trumpa to Japonia. Już wczoraj wraz z żoną, wylądował w w amerykańskiej bazie lotnictwa Yakota. Baza znajduje się niedaleko Tokio.

W przeciwieństwie do ostrych słów, które w ostatnim czasie padały podczas wystąpień w USA, tym razem Trump przybrał łagodniejszą retorykę i nie wyznaczył konkretnego adresata słów. Choć jak nie trudno się domyślić, słowa:

Nikt, żaden dyktator, żaden reżim nie powinien lekceważyć amerykańskiej stanowczości”,

skierowane były do północnokoreańskiego przywódcy. Podczas przemówienia, Donald Trump pochwalił sojusz amerykańsko-japoński. Zapewniał o współdziałaniu i rozwoju partnerów. Jako że Donald Trump ceni sobie poważne dyskusje podczas gry w golfa, to Premier Shinzo Abe zaprosił go na pole golfowe. Czy podczas gry ustalono coś konkretnego? Tego nie wiemy, była to raczej rozgrywka typowo rekreacyjna, choć ma też swoje podłoże polityczne. Prezydent USA i Premier Japonii złożyli podpisy na kilku czapeczkach: „Donald i Shinzo czynią sojusz jeszcze większym”. Niby niewinne posunięcie, ale jakże wymowne dla głównego wroga sojuszu – Korei Północnej.

Wizyta w Japonii to jednak nie tylko same pochwały i przyjacielska rozgrywka na polu golfowym. Donald Trump spotkał się także z inwestorami amerykańskimi i japońskimi. Rozmawiał z nimi o relacjach handlowych. Jak podkreślił, handel USA z Japonią nie jest wolny ani też obustronny.

Więcej szczegółów powoli dociera do nas po zakończonej konferencji prasowej Abe i Trumpa. Sojusznicy są zgodni, co do użycia wszelkich metod, by powstrzymać destabilizujące działania Korei Północnej. Kwestia „wolnego handlu” między dwoma państwami również rozjaśnia się. Jak podkreśla Trump, po rozmowach z Premierem Japonii „osiągnięto progres” w kwestiach handlowych. To ważne, gdyż Japonia jest jednym czołowych partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych.

Sojusznikom udało się więc osiągnąć konsensus w najważniejszych kwestiach. Wspólne działanie i wzmocnienie partnerstwa to jeden z najważniejszych celów strategicznych Donalda Trumpa w regionie Azji i Pacyfiku.

Co więcej, dziś amerykańska para prezydencka spotkała się także cesarzem i cesarzową Japonii.

 

Chińska giełda reaguje

To dopiero początek azjatyckiego tourne Donalda Trumpa. Niemniej jednak, Prezydent USA zdążył wywrzeć presję na chińskim parkiecie. W efekcie komentarzy, mówiących o wzmocnieniu działań Pekinu przeciwko północnokoreańskiej agresji oraz ostrzeżeniach dotyczących zmniejszania deficytu w handlu USA z Chinami, chińska giełda notowała straty. Spadki były jednak chwilowe. Większe reakcje rynkowe mogą wystąpić, gdy Trump już bezpośrednio zwróci się do chińskich władz podczas wizyty w Pekinie.

 

Czy może się coś wydarzyć?

Wiele emocji i niepokoju mogą budzić doniesienia, co do osób, z którymi planuje spotkać się Donald Trump. Wśród nich Władimir Putin. Zapowiedź ta nie jest medialną plotką, Do spotkania ma dojść w Wietnamie podczas szczytu Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku. Plany Trumpa potwierdził także rzecznik Kremla – Dmitrij Pieskow. Niezwykle zaskakujące były także doniesienia o możliwym spotkaniu Donalda Trumpa z Kim Dzong Unem. Jednakże, Trump ostudził ekscytację opinii publicznej. Nie wykluczył, że kiedyś może dojść do rozmów w cztery oczy z przywódcą Korei Północnej. Na ten czas jest to nie możliwe, jest jeszcze za wcześnie.

Ważnym elementem wizyty Donalda Trumpa w Azji będą rozmowy w Chinach. Od dłuższego czasu między Państwem Środka a USA rośnie napięcie w sprawie relacji gospodarczych. Od dawna mówi się o możliwości rozpętania wojny handlowej między dwoma mocarstwami. USA zadały kilka ciosów Chinom m.in. oskarżały chińskich przedsiębiorców o kradzież własności intelektualnej, a jeszcze wcześniej sam Trump oskarżał Pekin o manipulowanie kursem juana. Wizyta w Chinach może okazać się kluczowa ze względu na porozumienia handlowe, ale nie tylko. Razem z Premierem Japonii, Donald Trump chce wywrzeć presję na Chinach, by te wzmocniły działania przeciwko denuklearyzacji Korei Północnej.

 


Estera Włodarczyk

Absolwentka dziennikarstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się stosunkami gospodarczo-politycznymi oraz ich wpływem na światową ekonomię.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk