• Odbierz prezent
Amerykanie powinni się uczyć od Niemców

Ostatnie dwa miesiące dobitnie pokazały różnicę w podejściu do stymulowania gospodarki jaką preferują Stany Zjednoczone oraz Niemcy. Okazuje się, że amerykański system jest niewydolny, natomiast niemiecki bardzo efektywny.

Obecna sytuacja wymusza próbę znalezienia lepszych rozwiązań

Wraz z nadejściem pandemii koronawirusa doszło do całkowitej masakry amerykańskiego rynku pracy. Całe zatrudnienie żmudnie budowane przez 11 lat po kryzysie 2007-2009, zostało zaprzepaszczone w nieco ponad miesiąc. Utrata dochodów to jedno, ale są również inne szkodliwe aspekty społeczne. Obecny kryzys skłonił do szukania rozwiązań, co można zmienić, aby zapobiec tak licznym zwolnieniom z pracy, zachęcając pracodawców do dłuższego trzymania swoich pracowników.

Jakie są alternatywy względem zwolnienia z pracy?

Obniżenie płac i godzin pracy przy jednoczesnym utrzymaniu pracowników było powszechną strategią w latach 80-tych XX wieku. Przyniosła ona wtedy sukces i uchroniła przed upadkiem wiele przedsiębiorstw. Korzyści płynących z takiego rozwiązania jest bardzo dużo. Prócz oczywistych jakimi są utrzymanie płynności finansowej, opieki zdrowotnej czy kontaktów społecznych przez pracownika, możemy również znaleźć zalety płynące dla właściciela firmy. Przede wszystkim, pracodawcy znacznie łatwiej jest ponownie wystartować ze swoją działalnością jeśli jest ona jedynie uśpiona, a nie całkowicie zawieszona. Nie musi on prowadzić nowego naboru, tylko ma gotowy do działania zespół. Ponadto nie są to osoby przypadkowe, których praca w pierwszym etapie będzie nieefektywna. Każda firma charakteryzuje się własnymi, indywidualnymi procedurami. Nowy człowiek w firmie musi je najpierw poznać i przejść odpowiednie szkolenie. Utrzymując stałą załogę mamy gwarancję sprawnie działającego mechanizmu, w którym każdy zna swoją rolę i zadania. Natomiast całość jako grupa stanowi zgraną drużynę. Taki stan rzeczy wypracowuje się latami, dlatego zwolnienie pracowników z punktu widzenia efektywności firmy, nie jest dobrym rozwiązaniem.

Jak to wygląda z USA?

W Stanach Zjednoczonych rynek pracy funkcjonuje zupełnie inaczej niż w większości państw rozwiniętych. Kiedy firmy nie radzą sobie zbyt dobrze lub jak ma to miejsce w przypadku obecnego kryzysu, po prostu brakuje im gotówki, wtedy po prostu zwalniają pracowników z dnia na dzień. Ci z kolei ubiegają się o zasiłek dla bezrobotnych. W obecnej sytuacji efekt tego jest taki, że firmy nie prosperują, natomiast państwo stara się ratować obywateli rozdając im czeki na przeżycie. Kwoty są niewyobrażalne. W ciągu dwóch tygodni od połowy kwietnia bezrobotni otrzymali niespełna 158 miliardów dolarów. Wykaz środków przeznaczonych na poszczególne stany wygląda następująco:

 IRS

Źródło: IRS

Niemcy robią to znaczne lepiej. Może Amerykanie powinni się od nich uczyć?

Powyższe statystyki poddają w wątpliwość sens takiej strategii. Oczywiście pieniądze można w każdej chwili „dodrukować”, jednak nie wpłynie to na uleczenie gospodarki. Chcąc naprawić sytuację, warto spojrzeć jak radzą sobie Niemcy. „Kurzarbeit”, to główny powód, dla którego nasz zachodni sąsiad wyszedł tak szybko z Wielkiej Recesji. Jest to umowa trójstronna pomiędzy rządem, pracodawcami i pracownikami. Na jej mocy szefowie firm deklarują się nie zwalniać swoich podwładnych, a w zamian za to rząd pomaga finansowo utrzymać wypłatę honorariów. Oczywiście wszystkie trzy strony muszą iść na kompromis. W związku z tym i pracownicy są zobligowani do pewnego ustępstwa. Muszą się oni zgodzić na obniżenie wynagrodzenia do poziomu 60-80% dotychczasowej stawki. „Kurzarbeit” ponownie został mocno aktywowany w związku z wybuchem pandemii koronawirusa. W marcu wdrożenie było bardzo szerokie i szybkie. Tylko w tym jednym miesiącu do programu zgłosiło się około 470 tysięcy firm i 20% niemieckiej siły roboczej. Oczywiście całość działa z niemiecką precyzją i wydajnością, dlatego całość zajęła kilka dni. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych są potężne zatory, ponieważ urzędy nie radzą sobie z biurokracją. Szacuje się, że 3 miliony obywateli USA, którzy zakwalifikowali się do otrzymania zasiłku dla bezrobotnych, czekają na wypłatę już miesiąc. Jeżeli amerykańskie władze nic z tym nie zrobią, to czekać nas będzie kolejna fala zwolnień i zasiłków. Prezydent Donald Trump zapewne zdaje sobie sprawę z tego, że taki stan rzeczy może negatywnie wpłynąć na konkurencyjność amerykańskich firm po zażegnaniu kryzysu za sprawą wcześniej wspomnianego dłuższego czasu ponownego rozruchu firmy. W związku z tym wprowadzany jest kolejny program stymulacyjny na kwotę niemal 500 miliardów dolarów. Ma on być w większości przeznaczony dla małych firm. Kolejnym pomysłem Prezydenta Stanów Zjednoczonych jest zamknięcie granic dla imigrantów.

Ulgi podatkowe mogą pomóc w utrzymaniu zatrudnienia

Pomysł na ulgi podatkowe polega na tym, że obniżenie kosztów zatrudnienia powinien wpłynąć na zmniejszenie zwolnień. Różnica pomiędzy ulgą podatkową, a ulgą bezwarunkową jest taka, że jeśli pracodawca nie zatrudnia lub nie zatrzymuje pracownika, to wtedy nie otrzymuje ulgi podatkowej. Rozważana jest nawet możliwość całkowitego zwolnienia pracodawców z podatków. Oczywiście musiałyby być tym objęte wszystkie firmy, nawet te, które radzą sobie obecnie bardzo dobrze. Jest to więc poważny minus tego projektu, jednak obecnie w Stanach Zjednoczonych celem numer jeden jest zapewnienie obywatelom pracy.


Marcin Widerski

Redaktor portalu FXMAG

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk